Jeszcze trochę a wyrzucą mnie stąd za bezczynność. A lepiej mieć ten przytułek, może być kiedyś potrzebny… Bo Blox ostatnio nie gryzie, ale nie należy zbytnio mu ufać.
15 luty 2009
31 sierpień 2008
Robię co mogę, żeby nic nie robić
Ciągnę jakoś na Bloxie mój blog Migotanie słów, Blox po części doszedł do ładu z panią Google i już mam tam połowę tych wizyt, które miałem przed rokiem (tak, dzięki ich genialnym zagraniom przez pewien czas byłem zredukowany do 20% wizyt, czyli wyłącznie do najwierniejszych czytelników) i z narastającą niechęcią myślę o uczeniu się sztuczek związanych z nowym edytorem. Wierzę, że to nie stetryczenie, odstraszające od nowości a zdrowe uświadomienie sobie, że gdy uczę się jednej rzeczy, w tym czasie nie uczę się innej. Jakoś tam radzę sobie z LaTeX-em czy html, a jak za bardzo w nie zabrnę to kiedy znajdę czas na zastanowienie się co Heidegger czy Wittgenstein wygadują? Oczywiście, że czuję tam okropne pomieszanie z poplątaniem, ale lepiej się wyśmiewa coś, co się naprawdę zrozumiało, a nie coś, co zrobiło na człowieku złe wrażenie…
Wiem, jest i inne rozwiązanie, zrezygnować raz na zawsze ze spania i jedzenia, ale intuicja mi mówi, że ta droga nie prowadzi zbyt daleko.
