Czy Razem zna tę historię?

Chyba zna, ale stare historyjki dobrze jest czasami od nowa powtarzać.  Najpierw jednak banalna uwaga o loteriach. Można zrozumieć, że niezależnie od miejsca i ustroju, rządy państw starają się mieć loterie pod swoją czułą opieką, bo trudno sobie wyobrazić lepsze źródło tryskające pieniądzem. Podatki mają urok, ale ile to trzeba się napracować, żeby je wprowadzić, a potem ściągać. Monopol alkoholowy jest świetny, ale użytkownicy mają po nim pokrętny sposób poruszania się. Papierosy – też dobry  pomysł, ale trzeba kupować materiał, sprzedawać produkt, dzielić się z producentem i znosić protesty coraz większych grup ludzi. Państwowy nadzór nad prostytucją ma w sobie coś, ale jak przekonać do niej kościoły? A loteria to coś wyjątkowego, ludzie nie tylko przynoszą chętnie pieniądz, ale dbają też, by nie wręczyć go z minutowym opóźnieniem. Trzeba tylko wielu budek do brania i paru do oddawania go.

Historyjka dotyczy głęboko ideologicznie umotywowanego działania brytyjskiej Partii Pracy tuż po WWII.  W czasie wojny był rząd koalicyjny, po wojnie Labour Party wyszła z koalicji, by natychmiast wygrać wybory (utrzymała władzę do 1951 roku) i wprowadzić wiele wartościowych zmian mających prowadzić do natychmiastowej wolności, równości i braterstwa. Kolosalne podatki spadkowe przemieszane były z gwałtowną nacjonalizacją wielkich przedsiębiorstw, opieka nad biednymi z dążeniem do jednostronnego rozbrojenia, a żeby  nie pozwolić na  rozrost klasy superbogaczy, zdecydowano ograniczyć główną wygraną w ichnim toto-lotku do 70 tys. funtów szterlingów. Kto lubi przeliczać waluty sam dojdzie do tego, że to jest poziom dzisiejszego miliona dolarów, i zapisy z przeszłości wskazywały, że przedtem tylko parę razy ktoś zaniósł do domu pod materac woreczek z większą kwotą, ale zasada to zasada, ważne, by lud widział, że idee są szlachetne.

A lud zobaczył, że nie jest już więcej prawdą jakoby tylko niebo było granicą i zniesmaczony  sumą 70 tys. od razu ograniczył obyczaj grania na szansę nieprzyzwoitego wzbogacenia się. Gdy po paru tygodniach liczba zakładów spadła do poziomu  sięgającego ledwie  30% poprzedniego (o ile dobrze pamiętam, czytałem o tym w czasach gdy w rodzie Giertychów ujeżdżano jeszcze dinozaury), rząd labourzystowski łaskawie zgodził się usunąć pieniężny sufit na główną wygraną i  brać wszyskie pieniądze, które lud przyniesie.

Nie ma tu żadnych nowinek; zawsze tak było, że to bogaci ludzie strzępili dżinsy, by udawać biednych, natomiast biedny spędza pół życia myśląc jak zostać okropnie bogatym.

 

 

 

Reklamy

8 thoughts on “Czy Razem zna tę historię?

  1. Nie wiem, czy już o tym pisałem. Po polsku ‚podatek spadkowy’ semantycznie składa się z czegoś niemiłego (podatek) osłodzonego czymś przyjemnym (spadek). Po angielsku jest tylko niemiło („death duties”).

    Kolosalne brytyjskie podatki spadkowe to zresztą nie jest wymysł powojenny. Znaczy owszem, powojenny, ale po innych wojnach. Pierwszy raz pomysł żeby coś spadkobiercom zabierać został zastosowany w trakcie wojen napoleońskich, a rozwinięty twórczo na przełomie XIX i XX wieku. Potem to już tylko znajdowano luki w systemie, czego spektakularnym przykładem jest przecież najnowsza historia majątku rodziny Grosvenor.

    Zalecane lektury:
    Pamela Horn „Country House Society: The Private Lives of England’s Upper Class After the First World War”
    David Cannadine „The Decline and Fall of the British Aristocracy”
    https://en.wikipedia.org/wiki/Destruction_of_country_houses_in_20th-century_Britain

  2. Nie wiem, czy Razem to zna. Ale Razem dyskutuje, by pozostać w „poetyce wpisu”, czy aby czasem nie jest lepiej, by choć bogaci poudawali biednych 🙂

  3. Taki mały cytacik (Jan Sowa w Gazecie Wyborczej):

    „- Ludzie niepewni swojego losu poszukują zbiorowości, bo nie chcą być samotni wobec zagrożenia. Jeżeli odmawia im się tożsamości klasowej, będą poszukiwali innych wspólnot, np. narodowych czy religijnych. Bez optyki materialistyczno-klasowej nie mogą zlokalizować źródła swych udręk, bo leży ono w relacji między pracą a kapitałem. Szukają grup, które mogą obarczyć winą, np. imigrantów lub Żydów, jak w Niemczech z lat 30., gdzie gniew wywołany problemami materialnymi został przekierowany na tę grupę.

    Konflikty dotyczące redystrybucji mają rozwiązanie arytmetyczne, natomiast tożsamościowe dążą do wyeliminowania grupy uznawanej za zagrożenie. W skrajnej postaci jest to różnica między wywłaszczeniem a pogromem. W Polsce pogromowy język przemocy jest już wyczuwalny: fantazje prawicowej dziennikarki Ewy Stankiewicz o karze śmierci dla Donalda Tuska, palenie kukły Żyda, wygrażanie szubienicami.

    Nasi tzw. liberałowie tolerowali prawicowe przebudzenie i nie zrobili nic z indoktrynacją młodzieży prowadzoną przez instytucje religijne i szkoły. Nasz patriotyzm jest przemocowy: dla ojczyzny trzeba albo umrzeć, albo zabić. Kto sieje wiatr, zbiera burzę.”

  4. Nasi tzw. liberałowie tolerowali prawicowe przebudzenie i nie zrobili nic z indoktrynacją młodzieży
    Nie tylko oni. Wyobraźni zabrakło nieomal wszystkim.
    Sądzę, że właściwy (i prawdopodobnie ostatni) moment na wykształcenie innego modelu patriotyzmu (np. konstytucyjnego ) był gdzieś w okolicach 1995 roku. Wtedy trzeba było zacząć edukację. Tyle że nie bardzo miał kto edukować a i program wobec braku konsensusu dotyczącego docelowego stanu był raczej niemożliwy do stworzenia.

    Za brak wyobraźni się płaci. Wcześniej czy później. Wygląda na to że swoje dziejowe 5 minut bez szaleństwa mamy już definitywnie za sobą.

  5. Chwała „Wyborczej” za wywiady jak ten z Janem Sową. Za redaktorów Sroczyńskiego i Danielewskiego. Jeszcze 10 lat temu tego typu wypowiedzi zostałyby przez Maziarskiego i Gadomskiego zmiażdżone jako recydywa socjalizmu, „lewackie ekscesy” i odesłane do mauzoleum Lenina. Ba, jeszcze parę lat temu prawie nikt z mainstreamowych ekonomistów nie mówił nic o nierównościach, Miller wzywał do spłaszczenia podatków, a z list Platformy Obywatelskiej startowali członkowie UPR-u (z ostatniego miejsca, w wyborach 2001).

    Typowa narracja sprzed 10 lat: „demagogiczne wskazywanie, jaki procent ludzi posiada ile PKB, to populizm czystej wody; więcej – to powrót do skompromitowanej narracji klasowej i szczucie przeciwko sobie społeczeństwa; to napuszczanie biedniejszych na Tych, Którzy Odnieśli Sukces” albo „nierówności to są może w Rio czy w Kapsztadzie, u nas każdy pucybut poprzez ciężką pracę ma szansę zostać milionerem”.

  6. Andsolu, troche sie zjadliwie przejezdzasz po labourzystach w GB na przykladzie loterii, a przeciez maja oni niewatpliwe zaslugi, poczawszy od National Health Service i innych socjaldemokratycznych pomyslow, ktore dopiero zaczely byc niemodne za pani Thatcher. Owszem, historia Labour Party zna rozne zakrety i lewackie przegiecia; nieboszczyk Michael Foote i obecny lider Jeremy Corbyn sa tego przykladami, ale zaslug im nie trzeba odejmowac.

  7. jrk, jeśli za słowami miga coś zjadliwego, to naprawdę я нечаянно. Doceniam to, co wtedy zrobili (zresztą napomykam o tym po trosze), ale bardzo mnie śmieszy ten poślizg, biorący się chyba z doktrynerstwa, niezbyt rzadkiego na lewicy.

    Aha, wiem, że Blox już Cię przekonał do kanciastych nawiasów dla tagów, ale na WordPress wracamy do normalnego html, czyli „większy mniejszy”. Oczywiście mogę też to poprawiać, bo tu mam dostęp także do edytowania komentarzy. Obiecuję nie używać tej możliwości w zaskakujący sposób.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s