Katolików mordują!

Trudno zrozumieć, że o mordach milczy abp Henryk Hoser, który tak wiele wie o masowym mordowaniu katolików. I überpapież Tomasz Terlikowski słowem o tym się nie odezwie. Ale skoro papież Franciszek żadnej akcji nie podejmuje… Czy dlatego, że przywódca morderców go wcześniej wyzwał od skurwysynów?

Tak, tak, to wcale nie Obamie pierwszemu się dostało. Franciszek przynajmniej zmilczał, a Obama nazwał typa „barwnym facetem”. A tam jest tylko jedna barwa, barwa krwi.

To już trwa ponad dwa miesiące. Najpierw było skromnie, oficjalnie policja przyznawała, że 13 osób dziennie. Teraz mówią już, że 37 na dzień. Jemen, Pakistan? Proszę nie kpić. Kraj z trzecią największą na świecie populacją katolicką. Całość to 86 milionów, a ponad 80% to katolicy. Więc zapewne było nimi też 80% z zabitych dotychczas dwóch tysięcy osób. Tak, bo nie przestaje się być katolikiem od użycia narkotyku. O ile takie użycie było. Przecież nie ma procesu, sądu, nagrań wideo. Jest powiadomienie policyjne. O trupie. Oraz uprzedzenie dziennikarzy przez prezydenta, żeby się zamknęli, bo i ich będzie zabijał i żadna konstytucja ich nie obroni.

(A może ktoś wysunie tezę, że to ateiści i muzułmanie wspomagają swymi pieniędzmi wielkich handlarzy narkotyków?)

A filipińska hierarchia katolicka milczy jak zaklęta. No, na początku oponowała, że przecież w kraju nie ma kary śmierci, oraz ganiła epitet przyznany papieżowi ale natychmiast dostała głośną i niedwuznaczną odpowiedź: „wy skurwysyny, prosiliście o tyle przywilejów, nawet ode mnie!” I zamilkli. Nikt nie bronił się, że brak mu przywilejów.

Liczba morderstw jeszcze nie imponuje? Będzie więcej, bo proszę zauważyć, że to jasno przyobiecana katastrofa. Hitlerowcy mówili, że „coś” trzeba będzie zrobić z Żydami, Czerwoni Khmerowie zapowiadali, że „coś” trzeba będzie zrobić z tysiącami złodziei i prostytutek z Phnom Penh, Serbowie uprzedzali, że „coś” trzeba będzie zrobić z Chorwatami i Bośniakami. Robili „coś” gdy już mieli władzę. Hutu… no tak, ale kto by im wierzył, przecież nie mieli broni masowego rażenia. A tu była zapowiedź, zupełnie jednoznacznie wyartykułowana, w programie wyborczym.

A skrótem tego programu było hasło „nadchodzi zmiana”. No i
nadeszła.

Chociaż… z drugiej strony… tak rzadko polityk wypełnia obietnice wyborcze.

Reklamy

9 thoughts on “Katolików mordują!

  1. Nasi hierarchowie muszą bronić katolików prześladowanych w Polsce, więc nie w głowie im jakieś Filipiny. Poza tym właściwie to nie bardzo wiadomo gdzie te Filipiny się znajdują, o ile takie państwo w ogóle istnieje.

  2. Przy okazji, I stand corrected – nie 86 milionów a zgodnie z polską Wikipedią 92, albo 98 wedle podliczeń Banku Światowego z 2013 a może nawet ponad 100 milionów, jak sugeruje angielska Wikipedia. To ciągle przy ważnym zastrzeżeniu podniesionym przez paradoksa, że o ile takie państwo istnieje. Rozziew danych może być spowodowany tymi 11 milionami (albo podobną liczbą) ekonomicznych emigrantów. Aha, Australia ma około 23 milionów i mogę sobie wyobrazić, że filipińscy wojskowi patrzą na nią jak kot na szperkę. Wiem, Indonezja jest dużo większa, ale to całkiem inna kultura i religia i trudniej im wcisnąć się tam.

  3. Casus Duterte jest o tyle ciekawy, że obecnie, obserwując eksperyment na żywo, społeczność międzynarodowa będzie mogła przekonać się naocznie, czy praworządność jest istotnie do funkcjonowania społeczeństwa konieczna i nieodzowna, czy też jest przereklamowanym lewackim wynalazkiem, i czy te wszystkie lewackie wymysły w rodzaju praw człowieka itd można po prostu zastąpić lynchem nazwanym dobrą zmianą.

    Zasadnicze pytanie brzmi: co się stanie i jakie będzie to miało konsekwencje gdy się okaże, że można i że przynosi to dużo poparcia i popularności ukochanemu przywódcy z jednej a dobrego samopoczucia i dumy narodowi z drugiej strony?

    Co wtedy?

  4. Będzie trwało, dopóki nie wypełznie z dżungli kolejny, jeszcze bardziej radykalny i bardziej obiecujący ludowi. Wtedy, lejąc na prawa człowieka, obecnego zawieszą na jakiejś stosownej gałęzi.
    Ciekawsze będzie, co wówczas będzie miał do powiedzenia i czy zdąży to powiedzieć.
    A potem wkroczy koalicja państw praworządnych i demokratycznych i zrobi porządek. Jak to już niejednokrotnie bywało. Tylko czy na Filipinach jest coś wartego takiego zachodu?

  5. Ach, jak to miło, telemachu, nie zgodzić się z Tobą, bo już było tak nudno… Otóż, nie sądzę, by w skali świata było to zasadnicze pytanie i by skuteczne złapanie za mordę swojego narodu miało coś społeczności międzynarodowej przynieść. Owszem, gdyby światy były rozdzielone, tu rządzi ekonomia, a tam humanistyczne (lub wręcz odwrotnie) przekonania, to może w jednym z nich doświadczenie było by znaczące. Ale to jest jeden świat i gdy na jakiś czas odłącza się ideologia od ekonomii, kończy się puffffem, i do dziś zdumiewa mnie, że puffff kończący CCCP był tak cichutki i życzliwy dla Polski.

    Od tego, że z ulic Metro Manila znikną cienie narkomanów, nic się w owym kraju nie zmieni. Może tylko tyle, że trzeci i drugi sort narkotyków ustąpi pierwszemu sortowi, sprzedawanemu w wytwornych sklepach. PKB per capita od tego nie rośnie, a jest on tam poniżej ukraińskiego. Owszem, mają parę znaczących osiągnięć technologicznych, ale Ukraina miała przecież nawet arsenał nuklearny. A sukcesy zielonej rewolucji, ochrony zdrowia i zapobiegania nieszczęściom naturalnym – przy zachowaniu obecnego skorumpowanego systemu politycznego – skazują ich na niezbyt odległą klęskę. Więcej osób, bardziej przyzwyczajonych do codziennego jedzenia, coraz lepiej wykształconych – wymogi wszędzie rosną, a sposób na wychodzenie z dziury (poza skansenem) jest tylko jeden i wiele razy ćwiczony w świecie: wolności myślenia, mówienia, poruszania się, przynoszące pomysły, patenty, inicjatywę oraz wiarę, że można wygrać („wykuć swój los”). I spora jednorodność kulturowa (pomimo różnorodności etnicznej), nieobecna prawie we wszystkich zabiedzonych krajach Azji, może sprawić trudniejszym rozgrywanie jednej grupy przeciw drugiej. Czyli zostaje zrzucanie całej winy na Obamę i papieża.

  6. A Milo to na prawicy siedzi, czy lewicy? Kennedy też myślał, że coś z tą Kubą trzeba by zrobić. Tylko był słaby z matematyki.

  7. Andsolu
    Nie chcę marudzić,ale nie zgodzić to się można z tezą, a nie z pytaniem.
    Ja, (wzorem tej dziennikarki, która pytała polityka o to czy znęca się nad żoną przed, czy po posiłku) prawda tylko pytam.

    A jeśli chodzi o resztę, to chyba z grubsza podzielam. Poczekajmy aż na polskich forach pojawią się kluby wielbicieli wielkiego filipińskiego przywódcy. Założymy się, że się pojawią?

  8. Odezwę się teraz nie na temat, ale w końcu nie wszystko musi być na temat. Gorzej, że odezwę się cudzym głosem, wklejając cytat z wypowiedzi (bliżej mi nieznanego) Jakuba Sieczko, ale sam lepiej nie umiałbym tego napisać:

    A teraz jest ten moment, że już się trochę przyzwyczailiśmy, popadliśmy w marazm, da się żyć, na ulicach nie zatrzymują, po sądach nie ciągają, a Kaczyński jest w sumie ludzki pan. Kolegom i koleżankom, którzy się rozmnożyli, sypnął grosza i jak Boga kochamy, za to akurat krytykować go nie będziemy. No chyba, że jesteśmy gazetą Tomasza Lisa, ale najczęściej nie jesteśmy.

    Pewnie, że są listy w obronie, marsze przeciw, petycje, statusy na fejsie, kongresy, wiece, lajki, memy i narzekanie w knajpie. Ale tak w środku to już się przyzwyczajamy. Tym smutnym panom, jak najgłupszemu dziecku w rodzinie, już wybaczamy. Setny dyplomatyczny babol Waszczykowskiego nie ma już takiej siły jak pierwszy czy drugi. Nie udał nam się minister, ale to przecież wiemy prawie od roku – no mamy w rodzinie takie dziecko, Witek mądrzejszy już nie będzie. Niech sobie gada.

    Albo dbający o nasze bezpieczeństwo i sprawiedliwość ministrowie Błaszczak z Ziobrą prezentują kolejne passusy o planowanych przez Tuska islamskich dzielnicach na terenie Polski lub żądają od krajów zachodnich jednocześnie wyjaśnień, pieniędzy i żeby imigranci wracali do swoich zbombardowanych domów. Pawłowicz znowu coś walnęła. In vitro nie będzie. Z aborcją nie wiadomo.

    Albo media – pierwszy materiał Klaudiusza Pobudzina podnosił tętno do stu pięćdziesięciu. Dziesiąty do stu. Setny już nie podnosi – gapimy się w ten ekran tępym wzrokiem, czasem szepniemy, że to się w głowie nie mieści, ale przecież już się mieści. Już się mieści w naszych głowach, że telewizja kłamie bezczelnie, w żywe oczy. Że się czyści do zera. Że prezesem Orlenu jest były poseł PiS. Prezesem TVP też. Wiceprezesem PKO również.

    Albo Trybunał Konstytucyjny. Łętowska z Safjanem chodzili od samego początku tej awantury do telewizji i wyrażali nasze oburzenie. Rękę daję sobie uciąć, że w niejednym polskim domu pokrzykiwano do ekranu w trakcie ich wystąpień – o tak, właśnie tak jest! Łętowska z Safjanem są niezmordowani – dalej chodzą do telewizji i z właściwą sobie pasją mówią o tym, że Polska przestaje być państwem prawa i to wyrażenie nie jest tylko retorycznym chwytem. No przestaje, oburzające, ale jednak już trochę mniej. Brak trójpodziału władzy zrobi ludziom źle dopiero za dwa czy trzy lata i to nie wprost. A pięćset złotych piechotą nie chodzi.

    Albo Smoleńsk. Już się przyzwyczailiśmy: to, że wybuch był i to, że wybuchu nie było, to dwa równoprawne stanowiska. Jest np. nowa komisja rządowa do spraw katastrof lotniczych i w tej komisji nie ma nikogo zajmującego się dotychczas badaniem katastrof lotniczych. Pierwszy apel smoleński traktowaliśmy jako coś niewyobrażalnie oburzającego, na bakier z przyzwoitością i zdrowym rozsądkiem. Podczas 77. rocznicy wybuchu II wojny światowej podczas apelu poległych ponownie wspomniano tych, którzy polegli pod Smoleńskiem. Wysłuchaliśmy informacji na ten temat z niewzruszonym spokojem. Polegli to polegli.

    To była bardzo dobra taktyka – na dzień dobry pójść na zwarcie ze wszystkimi, grać najbardziej radykalnymi postulatami, zrobić Macierewicza ministrem, Kurskiego propagandzistą, Rzeplińskiego przestępcą, a Dudę misiem, który powie dobre słowo. Społeczeństwo się poirytowało przez jakieś pół roku, ale nic gorszego już się temu społeczeństwu raczej nie zrobi. Odwoła się szefa jakiegoś instytutu albo zrobi się absurdalną premierę filmową, ale na kim robią dziś wrażenie dymisje i premiery? O co się teraz, w tym marazmie, warto bić, przeciw czemu protestować? Władza ma wciąż czterdzieści procent poparcia. W sejmie są cztery partie opozycyjne, z których jedna wdraża program „polityczne samobójstwo na raty” (oskarowa rola Hanny Gronkiewicz-Waltz), druga nie bardzo ogarnia, że Milton Friedman nie jest odpowiedzią na wszystkie nasze pytania, trzecia pozostaje orędownikiem nurtu antyintelektualnego, a czwarta to PSL, a gdy mówisz PSL, to myślisz charyzma.

    Myślę, że psychologicznie mniej więcej tak było za środkowego Jaruzela – już po stanie wojennym, w osiemdziesiątym piątym dajmy na to. Marazm, apatia, rozdrobnienie, najważniejsze sprawy przegrane, napiszemy jakiś list protestacyjny, kolbami w drzwi nie łomoczą. Psychologicznie – powtarzam, nie materialnie czy politycznie.

    A jednak chciałem przypomnieć, że Polska-kraj zrzeszony w Unii Europejskiej, uchwaliła w swoim parlamencie, że jest suwerenna, a była to uchwała w obronie przed Europą Zachodnią, która jak wiemy, nie ma aktualnie żadnych problemów i jej głównym celem jest dybanie na polską niepodległość. Polska ma telewizję publiczną wyglądającą jak Russia Today. Z trójpodziału władzy zrobił się jakby dwupodział i tak się nieszczęśliwie składa, że władzę wykonawczą i ustawodawczą ma ten sam pan. Prawie oficjalne stanowisko naszego rządu jest takie, że polskiego prezydenta zabił albo polski premier albo szef sąsiadującego z nami państwa, które posiada bombę atomową. Naprawdę, nie popadajmy w ten marazm. Dzieją się rzeczy, które w 2016 roku w kraju, który jest członkiem Unii Europejskiej, absolutnie nie mają prawa się dziać. Nie przyzwyczajajmy się do złego, nawet jeśli mamy chleb i całkiem przyzwoite igrzyska (polityczne, a i EURO się udało).

    I jeśli miałbym to wszystko skomentować, to znów cytatem, tym razem z Kisielewskiego, który powiedział kiedyś mniej więcej coś takiego – że jesteśmy w dupie, to jedna sprawa, ale gorsze jest to, że się tam zaczynamy urządzać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s