Chrapanie

– Infolinia „No Problem Banking”, Kasia przy telefonie. W czym mogę pomóc?

– Dzień dobry, nazywam się Mirosław i mam taki problem. Czy papuga może nauczyć się chrapania od kota?

– Nie zrozumiałam, panie Mirosławie. Czy mogę mówić do ciebie Mirku? Mówisz o drapaniu od kota?

– Nie, nie o drapaniu, a o chrapaniu. Od niedawna nasza papuga chrapie i to mnie bardzo niepokoi.

– Rozumiem, papuga chrapie, i dlatego dzwonisz do naszego banku?

– Tak, dokładnie tak. Zobaczyłem wasze ogłoszenie, że rozwiązujecie każdy problem domowy.

– Ale chrapanie, Mirku, nie jest problemem. Gdybyś na przykład miał jedną papugę i chciał dokupić jej towarzystwo tego samego gatunku i nie miał na to kasy, to by był problem i ten problem rozwiązujemy…

– Więcej papug? A jeśli nasza nauczy inne chrapania, to przecież wtedy oszalejemy!

– Poczekaj jedną chwilkę, zajrzę do naszej „Pomocy na wszystko”, o, widzę coś o kocie i drapaniu, pomagamy z instalowaniem rewelacyjnego programu „scratch my back” model 0.98, w bardzo przystępnej cenie i da się go dopasować do kotów.

– Kasiu, nasz kot sam się drapie gdzie chce i mój problem polega na tym, że chcę się dowiedzieć czy to on nauczył papugę chrapania czy może ona to wzięła skądinąd.

– Mirku, koty i papugi to przyjemności, problemy są wtedy gdy na przykład chcesz dokupić do tego kompletu rondli inox…

– Skąd ty wiesz, Kasiu, o komplecie rondli inox?

– Przecież musimy wiedzieć wiele o kliencie, żeby móc rozwiązać jego problemy. Proszę bardzo, jeśli chcesz powiększyć swoją rodzinę rondli naciśnij 3, potem kratkę, potem liczbę rat dla twojej pożyczki (mniejszą od 12) i znowu kratkę i za dwa dni przelejemy na twoje konto potrzebne środki.

– Więc wiecie o mnie wszystko a o chrapiącej papudze nie wiecie?

– Możesz złożyć sugestię do naszego działu „Usprawniamy”. To bardzo proste. Naciśnij 3, potem kratkę, potem oceń jak istotny jest twój problem (liczba mniejsza od 12) a potem znowu kratkę i za parę dni skomunikujemy się z tobą.

– Nie da się. Z powodu zajść życiowych mam awersję do kratek…

– A jeśli tak, to w imieniu banku dziękuję z kontakt z nami klink klink

Reklamy

23 thoughts on “Chrapanie

  1. Jest sobie Rada Miasta Poznania. A w tej radzie są radni z różnych ugrupowań politycznych. W tym i pomazańcy suwerena. (Jak się ostatnio dowiadujemy, suweren mieszka na Żoliborzu i ma 67 lat.) Pomazani radni nie odznaczają się niczym szczególnym, poza może osobliwym zainteresowaniem zwierzętami, a zwłaszcza tymi żyjącymi w poznańskim ZOO.

    Zaczęło się od radnej Dudziak, która dwa lata temu interweniowała w sprawie osłów kopulujących na publicznym widoku. Potem był radny Grześ, który podejrzewał gejostwo u słonia Nino. (Gdyby dobrze pogrzebał w metrykach, dowiedziałby się, że Nino urodził się w Ramat Gan, co jest sprawą znacznie poważniejszą niż domniemane preferencje seksualne.) Radny Grześ oprócz obsesji seksualno-animalnych ma również zupełnie typowego prawicowego pierdolca: otóż oprotestował włączenie się poznańskiego zoo w program hodowli i reintrodukcji lamparta perskiego, gdyż program ten jakoby ma służyć propagandowo Putinowi. W samym tylko, jeszcze nie zakończonym, roku 2016, radny Grześ złożył 22 interpelacje i zapytania związane z ogrodem zoologicznym, ostatnio w sprawie śmierci foki.(“Czy prawdą jest, że foka miała niedowagę 10 kilo?”). Radnego Grzesia interesował również “przyjazd znanego aktora DiCaprio” do poznańskiego zoo. (Nie przyjechał). W czerwcu tego roku złożył interpelację “w sprawie niesamowitego zbiegu okoliczności w poznańskim ZOO”. Na każdą z tych interpelacji odpowiedzieć musiał pisemnie prezydent miasta, najczęściej używając szablonu “nieprawdą jest, jakoby…”.

    Koleżeństwu pozazdrościł sławy mołojeckiej radny Boruczkowski. Zaczął z rozmachem, projektem budowy łuku triumfalnego na Świętym Marcinie i przekopania kanału pomiędzy jeziorami Kierskim a Strzeszyńskim. Albo chociaż przerobieniem komina Starej Gazowni na minaret. Trochę było z tym zamieszania w szeregach pomazańców, radnego nawet zawiesili w prawach członka (na pół roku bodaj), ale jak tylko go odwiesili, to wyraził swój niepokój. Pod adresem prezydenta Poznania, rzecz jasna:

    „Młode osoby są wypatrywane i śledzone przez łowców organów, gdy upatrzone osoby znajdują się na dworze w odosobnieniu są chwilowo usypiane i jest pobierana ich krew celem badania, czy dana osoba jest zdrowa. Po wybudzeniu te osoby znajdują na swoim ciele kropkę od igły. Po pozytywnym zweryfikowaniu przez łowców organów braku chorób danej osoby, taka osoba po pewnym okresie czasu jest porywana i są wycinane jej niektóre organy wewnętrzne na sprzedaż”

    Radnego Boruczkowskiego ze spraw z pogranicza Temidy i Eskulapa interesuje też tematyka in vitro. Oto policzył sobie bowiem, że “zginęło ponad 32 tysiące nienarodzonych polskich dzieci”, co oczywiście też stało się przedmiotem interpelacji, opatrzonej – jak wszystkie – zastrzeżeniem: “Proszę o odpowiedzi precyzyjne i konkretne, uszeregowane w punktach odnoszących się do przedstawionych pytań”.

    Ilekroć przyjdzie nam pomstować na polityków, tych szczebla centralnego (z rządum czy sejmu), pamiętajmy: rezerwa kadrowa jest jeszcze mocniejsza.

  2. Zawsze było jasne dla mnie, że rzeczywistość wymyśli światy, których żaden twórca sf nie pomyśli.

  3. Jak wszyscy nie na temat (jaki jest temat?) to ja też.
    W Polsce przed dwoma laty doszło do eksplozji liczby artykułów na temat spodziewanej inwazji papug zielonych.
    http://natemat.pl/112911,naukowcy-alarmuja-polsce-grozi-inwazja-papug-sa-jeszcze-bardziej-uciazliwe-niz-golebie-i-nie-da-sie-ich-powstrzymac

    Potem dziennikarze wykazali mniej czujności i zaniedbali temat. No i mamy bigos: korzystając z nieuwagi mediów Alexandretta obrożna (albo obroźna) zadomowiła się w Polsce. Wróble są słusznie oburzone.

  4. Tematem jest chrapanie. Podtematem są papugi, nadtematem banki. Ale przyjdzie czarna dziura i połknie wszystko. O ile nie biała dziura, bo ostatnio i takie fizycy wymyślili.

  5. Aleksandretty, czy w ogóle papugi, mają pewną wyższość nad gołębiami. Otóż w locie stanowią piękny widok. Ale tutaj wracamy do dyskusji nad bezmyślnymi introdukcjami, a przecież już to przerabialiśmy.

    A co do tematu: nie mam nic do powiedzenia o chrapaniu, więc piszę o tym, o czym mam coś do powiedzenia.

  6. Blisko 40 milionów luda, ponad tysiąc lat dumnej państwowości, religia, że nie ma lepszej na świecie – i nie znajdzie się jedna jedyna osoba wyspecjalizowana w chrapiących papugach?

  7. By nie robić offtopa (chociaż pojawiły się wątpliwości co do topiczności topika), nawiążę do słów gospodarza o białych dziurach. Są na sali światli ludzie, którzy pomóc mogą mi. Niegdyś (w najntisach) pani w radio mówiła o badaniach/opracowaniu wydanych pismem nad językiem polskim, a w szczególności o tym, co o nas jako społeczeństwie mówi język i jaki to język jest.
    Więc najsamwpierw było o tym, że są zwroty, które mówią o tym jak to możemy pomóc innym, a to podać pomocną dłoń, a to podać komuś rękę lub na nią po prostu iść. Zwrotów podobno jest dosłownie kilka. Badania nad językiem polaków z lat 90′ pokazały też, że zwrotów, opisujących, że jednak komuś zaszkodzimy, typu podłożyć świnię, (a często z wulgaryzmami) podpierdolić, czy generalnie puścić w skarpetkach jest tych zwrotów ponad 300.
    Drugim ciekawym apektem, którym pani podzieliła się z radiosłuchaczkami i radiosłuchaczami był seks w języku i oczywiście w kontekście stosunków społecznych. Otóż mężczyźni generalnie chodzą w chwale, bo mogą podupczyć, przykutasić czy o zwykłym ruchaniu nie wspominając. Nawet z wulgaryzmami to raczej coś co pokazuje, kto jest panem sytuacji. Kobiety zaś mogą co najwyżej się pruć lub puszczać, co już powodem do dumy nie jest.
    No i do sedna. Ktoś może wie/pamięta/ma/ma dostęp lub cokolwiek o tym wydawnictwie?

    Pozdrawiam.

  8. Nie wiem, nie pamiętam, nie mam dostępu, ale zacytuję coś nie na temat:

    Profesor Halina Zgółkowa wybrała się do przedszkola, żeby sprawdzić, „czy czas jest już w słowach odbity”. Pytała dzieci o najbrzydsze wyrazy, jakie znają. Czteroipółletni chłopiec najpierw wymienił wszystkie wulgaryzmy na „k” i „ch”, które stworzył dorosły świat.
    „A teraz” – ściszył głos – „powiem pani do ucha, jak moi rodzice mówią na naszego sąsiada” – i rozejrzał się na boki – „bo to jest najgorsze słowo”.
    „Jakie?”
    „Czerwony.”
    M. Szczygieł „Niedziela, która zdarzyła się w środę”, cytat za Łukaszem Najderem.

  9. Ale przecież problem nie tylko istnieje, ale jest poważny i zajmuje mnóstwo zatroskanych umysłów.
    Natenprzykład TUTAJ

    I w wielu innych miejscach. I to zajmuje ludzi, prawda, a nie jakieś dyrdymały.

  10. Andsol
    A czy z pytaniem o znajomość papug nie powinieneś zwrócić się do jakiejś najbliższej rady adwokackiej? Nie jest wykluczone, że rozwiązaliby również problem chrapania.
    Mogłoby to oczywiście zrodzić dodatkowe problemy natury finansowej, więc doradzałbym ostrożność.

    Ciekawie jest w Poznaniu i okolicach tamtejszego ZOO. Czy w związku z tym nie można by w nim utworzyć odrębnego sektora dla co ciekawszych przedstawicieli rajców miejskich? Cieszyliby się niewątpliwą i zasłużoną popularnością, zwłaszcza gdyby na tablicy informacyjnej umieścić ich dokonania w służbie publicznej. I, oczywiście, bez zakazu karmienia, żeby ograniczyć koszt utrzymania.

  11. Zanim jeszcze pochłoną nas do imentu kwestie chrapiących papug, maleńki przyczynek do jednego z wcześniejszych wątków. Otóż, AndSolu, gdyby zdarzyło się tak, że wprowadzi Ci się do domu jakiś facet ze skalpelem, cewnikiem i innymi narządziami i urządzeniami (mikro)chirurgicznymi, nie lękaj się: to tylko minister Gowin, który będzie Ci drenować mózg, jak zapowiedział w najnowszym wywiadzie. Wszelkie podobieństwo do interpelacji radnego Borczkowskiego o porwaniach przez łowców organów zupełnie przypadkowe.

  12. O, talent od administracji nauki się narodził, Golose is his name. Po prawdzie, wolałem go jako specjalistę od teatru i wartości chrześcijańskich w sztuce.

  13. Andsolu drogi, z całym szacunkiem (dla ciebie i Michała) ale czy ty naprawdę przeczytałeś uważnie ten wywiad z Gowinem?
    Ja wcale nie jestem pewien czy zasługuje on jedynie na szyderczy komentarz.
    Jego świątobliwość usytuowana jest światopoglądowo baaaardzo daleko od mojej nikłości, ale spora część jego wypowiedzi zawiera logiczne argumenty i oparta jest na logicznych przesłankach. Wszystko wypowiedziane bez zwyczajowego świętego zapału i typowego dla formacji aroganckiego szczękościsku. On najwyraźniej dostrzega problemy i czyni pewne wysiłki aby istniejącą patologię zmienić w coś (miejmy nadzieję) mniej patologicznego.
    Idologicznie mi z nim bardzo nie po drodze, jego rola w krajobrazie politycznym napawa mnie (łagodnie mówiąc) dużą dozą obrzydzenia, podzielam też zdanie Michała, że w swych dobrych chęciach reformatoorskich opuszcza orbitę realności zamierzeń kierując się ku śmieszności (to smutne, ale on nie pojmuje najwyraźniej co czyni kraj/rzeczywistość atrakcyjnymi dla dla naukowca jak również nie dostrzega rozdźwięku pomiędzy spektaklem ,w którym uczestniczy a krajobrazem, który chce stworzyć) – ale na litość nie wylewajmy od razu wszystkich pomysłów z kąpielą tylko dlatego że ten, kto je głosi legitymizuje rząd, który jest ponurym kabaretem kulturowego i cywilizacyjnego wstecznictwa. No jest. Ale z faktu, że w łazience ktoś notorycznie nie spłukuje nie wynika jeszcze że nie można pozmywać naczyń w kuchni, nieprawdaż?

    Innymi słowy, próbując przywołać przykład z historii: autostrady, opieka zdrowotna dla wszystkich, wczasy pracownicze, roboty publiczne i tani samochód dla ludu nie stają się od razu z automatu złymi, hitlerowskimi pomysłami bo wódz ma świra, jest antysemitą. i szaleńcem i bredzi niebezpiecznie prowadząc kraj do klęski. a ludzkość do zagłady.
    Wystarczy trochę inaczej zapakować i mamy New Deal. I raczej pozytywną konotację.

  14. również nie dostrzega rozdźwięku pomiędzy spektaklem ,w którym uczestniczy a krajobrazem, który chce stworzyć – no i właśnie tu, telemachu problem z nim. Świetnie, że on dostrzega problemy, może kiedyś dojrzy nawet, że znaczna część tych problemów jest wyrobu jego nowych kolesiów, a te, które noworządcy odziedziczyli, pochodzą od dawnych kolesiów – tylko brak jasnego powiedzenia: w warunkach niestabilności pojęć etycznych, kulturowych, pedagogicznych, jest kompletnym rojeniem historyjka o zmianach w szkolnictwie, w zarządzaniu nauką i rozwijaniu nauki. Jedyne, co jego kolesie potrafią zrobić, to zamknąć lub otworzyć pod nową nazwą jakąś instytucję i wsadzić na kierownicze pozycje innych kolesiów. Do innych działań trzeba wiary w ich sens i obawiam się, że w roku 1945, mimo obrzydzenia komunizmem, więcej było ludzi skłonnych do poświęcania swoich wysiłków dla Ojczyzny niż teraz, gdy jasne jest, że nie ma granicy pazerność i nepotyzm towarzystwa, które dossało się do władzy.

  15. W ocenie sytuacji i osoby jesteśmy zgodni. Jednakże na tle smutnego rewolucyjnego szaleństwa ja jestem wdzięczny za każdy odruch, który i każdą refleksję, które opierają się na w miarę racjonalnych przesłankach i dobrych chęciach. Drużyna będąca przy władzy jest na tyle wesoła, że naturalnym byłoby spodziewanie się kolejnego szaleńca bożego typu świętego Antoniego, albo ministra Szyszki od Korników. Na tle ogólnego krajobrazu mafijnych ignorantów i fanatyków Gowin prezentuje się jako poczciwina, który niestety podpisał cyrograf i teraz ma wybór pomiędzy politycznym niebytem a moralną prostytucją. Tragiczne to wszystko.
    Ale: nie zmienia to faktu, że część jego diagnozy problemu jest słuszna, a postulowane zmiany trudno w całości potępić w czambuł. naturalnie że można, ale czy koniecznie trzeba?
    Tak to widzę. .

  16. Można, telemachu, stawiać trafne diagnozy i równocześnie prowadzić wadliwą terapię. Czasami, jak w tej anegdocie o Napoleonie, nie strzela się z wielu powodów, najważniejszym z których jest brak armat.

    Próbowałem zrozumieć, na czym polega, zachwalany przez ministra, nowy algorytm finansowania uczelni wyższych, określany terminem „model skandynawski” i proporcją 1/12, co nie do końca mi się udało, bo przecież chyba bardziej liczy się jakość pracowników naukowych niż ich liczba na jednego studenta.

    Z pewnym zdziwieniem słuchałem enuncjacji ministra co do konieczności samoograniczenia swojej władzy nad uczelniami oraz odbiurokratyzowania tychże, boć to wbrew trendowi i obecnym modom, ale cóż, zobaczymy co z tego wyniknie i jak to będzie w praktyce wyglądać.

    Te deklaracje co do powołania „uczelni badawczych”, to one dziwne są, bo przecież po to powstały studia dwustopniowe, żeby egalitarnie kształcić licencjatów, a dalej, wąskim strumykiem, magistrów i doktorów. Poza tym, są przecież liczne instytuty badawczo – rozwojowe, już to w gestii poszczególnych ministerstw, bądź podległe pod PAN. Chyba, że chodzi o polski odpowiednik oxfordzkiego All Souls College, ale przecież można to robić na poziomie instytutów czy katedr, a nie całych uczelni.

    No, a ten drenaż mózgów, wiadomo, nośne hasło, choć łatwe do wyszydzenia, bo jednak zamiary podług sił należy w tym przypadku (i wielu, wielu innych).

  17. Bardzo niechętnie z Tobą, telemachu, polemizuję, bo publiczny model odbioru publicznej dyskusji polega na tym i od tego (przepraszam za okazyjną kpinę w materii polegania i ginięcia), że ktoś wygrywa albo przegrywa, a ja jak Japończyk, przegrywać nie lubię, a wygrywać z wizytą gospodarzowi nie wypada. I w dodatku nie ma jak wygrać, bo rozumiem o czym mówisz. I to z własnego doświadczenia. W Szczecinie na Niebuszewie nasze mieszkanie było w typowym budownictwie dla robotników i ściany nie przenosiły dźwięku od sąsiadów, wietrzenie z łazienki nie było na kuchnię, w wannie był zamontowany uchwyt na ręce, a my czyli dzieci mieliśmy gdzie bawić się przed domem i za domem. Więc od dzieciństwa wiedziałem, że z tym czambułem mogą być kłopoty i potępiając wszystko jak leci z powodu nazwiska firmującego program człowiek się zakałapućka i tylko ułatwi przeciwnej drużynie strzelenie gola.

    Więc szanuję Twoje poszukiwania łyżki miodu w beczce dziegciu – takie działanie jest ważne i rozważne, to nakaz etyczny i racjonalny. Ale co ja mogę na to, że Gowin po prostu bredzi o akcji powrotów wybitnie zdolnych polskich naukowców. Jest bowiem absolutna niekompatybilność między zamiarem przyciągania do Kraju uczonych, którzy by kierowali zgodnie ze swoją wiedzą i przekonaniami instytutami badawczymi oraz realizowaniem zatrudniania w Kraju osób mających klasę i dokonania dr Wiesława Biniendy.

    Nie ma rady, telemachu, albo rybka albo teoria zamachu z komisją Macierewicza i sztuczną mgłą.

  18. Sprawiasz mi poważny kłopot. Nie żebym tutaj walczył o rację mojszą, ale co ja mam począć z Twoją klamrą stylistyczną składającą się z dwóch członów flankujących „więc szanuję Twoje poszukiwania”:
    1. czambułowi mówimy: „nie”.
    2. co ja mogę, to jest silniejsze ode mnie, więc jednak chyba tak.

    Widzisz, wbrew pozorom ja wcale nie szukam łyżki miodu. I naturalnie zdanie o powrotach uczonych odbieram podobnie jak Ty (nie przekonuj proszę przekonanego). I nie zapomniałem Gowinowi „krzyczących po nocach ludzkich zarodków”. I nie wybaczam mu koniunkturalizmu który współumożliwił obecną katastrofę.

    Ja po prostu nie wierzę w rzeczywistość w której istnieją tylko beczki miodu lub dziegciu. I dlatego staram się za każdym razem ustalić proporcje i dopasować moją emocjonalną reakcję do zawartości.

    I dlatego dalej będę się upierał, że w sytuacji gdy krajem rządzi grupa przestępcza łamiąca w imię obskuranckich niebezpiecznych urojeń prawo, gdy ksenofobia, antysemityzm, szowinizm i rasizm wylewają się przy rozmaitych okazjach z otworów gębowych ekipy rządzącej, gdy jedyną racją jest już racja silniejszego przekuwana w prawo wbrew interesom ogółu i wspólnoty bo akurat arytmetyka wyborcza pozwala mniejszości na śmianie się większości w twarz, gdzie nie ma miejsce na „wspólne” lecz jedynie na „nasze”, gdzie zwycięstwo arogancji połączonej z indolencją stało się normą – otóż gdy mamy taki krajobraz w tle to akurat wystąpienie Gowina jest najmniejszym problemem a nawet częściowo nim nie jest. Nie jest postulat podnoszenia jakości pracy naukowej i dydaktycznej i prezentacja propozycji jak to zrobić. Nie jest postulat odbiurokratyzowania uczelni. Nie jest w końcu postulat zwiększenia autonomii uczelni wyższych przy jednoczesnym zaostrzeniu kryteriów oceny ich jakości.

    I dlatego drogi andsolu pragnę przypomnieć stary spór pośród PRLowskiej opozycji dotyczący słynnego (i jakże wyśmiewanego hasła) „Socjalizm tak, wypaczenia nie”
    Pamiętasz? Jedni mówili szyderczo, że w ten sposób szuka się tylko dobrych stron systemu, który jest immanentnie zbrodniczy i skazany na klęskę, drudzy zauważali jednak nieśmiało, że jednak jest chyba lepiej gdy się chłopa już nie batoży, buduje szkołę zamiast kaplicy a dzieci nie mają już gruźlicy.

    Ale czy my chcemy tę dyskusję kontynuować?

  19. Ok, ta obrona wystąpienia ministra Gowina jest w formie i treści zrozumiałej dla mnie i do przyjęcia. Ciekawym pozostanie czy i dla samego zainteresowanego.

    Tak, też z bólem akceptuję logikę konieczności i wolę zła mniej niż więcej.

  20. Dobrze.
    Ból jest obustronny, ale co zrobić, czasem trzeba przyznać niechętnie, że mundury SS były jednak eleganckie. A NKWD raczej jakby nie. Co nie zmienia chyba (prawda) oceny całokształtu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s