Dziś opowiem dowcip

Widelec.

—————–

Dowcip opowiedziany, teraz popatrzmy na historię.

Polska

Widelec „przywędrował” do Europy w XI w. z terenów wschodnich. Według tradycji, przywiozła go ze sobą pochodząca z Bizancjum księżniczka, która poślubiła weneckiego dożę. Sprowadzony przez nią sztuciec, nie został jednak zaakceptowany, a jego używanie uznano wręcz za przejaw heretyckiej demonstracji i skandal. Nawet przedwczesną śmierć księżniczki tłumaczono jako karę boską za używanie tego narzędzia. Widelec w tym okresie był wręcz uznawany za przedmiot niemoralny i zakazany przez Kościół. Z czasem jednak zyskał akceptację przy włoskim stole. Do Polski przybył najprawdopodobniej z księżniczką Boną Sforzą w 1518 r.

Ciekawe słowo „najprawdopodobniej”. Jest ono krótszą formą zwrotu „z absolutną naukową pewnością”.

Francja

La fourchette a été introduite en France par Catherine de Médicis mais son usage est d’abord resté très limité. Ce couvert n’était en effet utilisé que pour consommer des poires cuites.

C’est le roi Henri III, fils de Catherine de Médicis, qui a véritablement lancé la mode des fourchettes en France. De retour de Pologne en 1574, il fait une halte en Italie, le pays natal de sa mère. A la cour de Venise, il découvre la petite fourche à deux dents avec laquelle on déguste les pâtes.

Wygląda na to, że w 1574 roku w Polsce tego dziwnego instrumentu jeszcze nie zoczył.

Najważniejsze w widelcu jest to, że w XVIII wieku we Francji zapanowała moda na polszczyznę i wykształcone klasy komunikowały się prawie wyłącznie po polsku, często-gęsto cytując polską poezję i prozę. W przerwach między tańczeniem staropolskich tańców takich jak minutka oraz gawot, góralski taniec z Tatr.

Reklamy

27 thoughts on “Dziś opowiem dowcip

  1. Hm… z jakiejś polskiej książki kojarzy mi się Henryk Walezy i widelec. Ale bodaj, że go poznał po drodze ucieczki nad Sekwanę.

  2. Ziemowit Szczerek napisał w tzw. apoprosie, że Jobbik z pełną powagą utrzymuje, że Madziarzy dali Europie majtki. Chorwaci zachowawczo kontentują się krawatem.

  3. … A kiedy Francja przestała istnieć, francuskie elity kulturalne masowo emigrowały do Polski… oh, wait,

  4. Michale
    Nie przypuszczam, żeby Kownacki przeczytał lekturę. Raczej jakiś bryk ściągnięty z sieci. A najprędzej usłyszał na podkomisji Macierewicza. A i to jednym uchem.

  5. jiima – a ten słowiański myśliciel renesansowy, pochodzący z portugalskich Żydów Michaś Góra, który sugerował Jarosławowi Psujce Kaczyńskiemu, że nawet na najwyższym tronie siedzimy na własnym zadku, a Bartoszowi Widelec Kaczyńskiemu starał się wyjaśnić o wypowiedzianych słowach: pół należy do tego, który mówi, a pół – do tego, który słucha.

  6. Była taka pisarka o takim nazwisku.
    Ileż to jeszcze do osiągnięcia przed Bartoszem. Aż do kwatery na Powązkach.

    Biografia

    W 1931 pisarka przeprowadziła się do Warszawy na Żoliborz, na ulicę Słowackiego 5/13 m 74, gdzie obecnie znajduje się Izba Pamięci Marii Kownackiej, oddział Muzeum Książki Dziecięcej. W 1939 nabywa plac pod dom letniskowy w Łomiankach przy ul. Szpitalnej, jednak wybuch wojny i lata powojenne nie sprzyjały wzniesieniu tu domu. Dopiero w 1958 powstał tu domek letniskowy Plastusiowo, gdzie pisarka oddawała się swoim hobby – tkaniu gobelinów, wytwarzaniu miedzianej biżuterii, wyrobowi domowych przetworów, a także obserwacji ptaków, o których posiadała dużą wiedzę[2]. W tym domu powstały m.in. Na tropach węża Eskulapa, czy Za Żywopłotem[3].

    Pisarka jest pochowana na Starych Powązkach w Warszawie, kwatera 6 rząd I.
    Twórczość

    1935 – Bajowe bajeczki i świerszczykowe skrzypeczki, czyli o straszliwym smoku i dzielnym szewczyku, prześlicznej królewnie i królu Gwoździku
    1935 – Deszczyk pada, słonko świeci
    1936 – Plastusiowy pamiętnik
    1936 – Kukuryku na ręczniku
    1937 – O Jaśku, co się z Rokitą założył
    1937 – Cztery mile za piec
    1939 – Miała babuleńka kozła rogatego
    1947 – Jak mysz pod miotłą
    1948 – Kajtkowe przygody
    1948 – O Rochu i jego grochu
    1948 – Tajemnica uskrzydlonego serca
    1949 – O Kasi, co gąski zgubiła
    1949 – O Żaczku-Szkolaczku i o Sowizdrzale, co jeden kochał szkołę, a ten drugi wcale
    1950 – Entliczek pentliczek
    1950 – Kwiatki Małgorzatki
    1951 – Wawrzyńcowy sad
    1957 – Przygody Plastusia
    1957 – Rogaś z Doliny Roztoki
    1958 – Szkoła nad obłokami
    1960 – O Bidzie i złotych jabłkach
    1961 – Orzeszek
    1963 – Plastusiowo
    1963 – Kamizela na niedzielę
    1965 – W Świerszczykowie
    1969 – Wesołe przedszkole
    1970 – Teatrzyk supełków
    1971 – Za żywopłotem
    

    z Marią Kowalewską:

    1963 – Głos przyrody
    

    z Janem Edwardem Kucharskim:

    1965 – Wiatrak profesora Biedronki
    1967 – Skarb pod wiatrakiem
    

    z Kazimierzem Garstką:

    1980 – Na tropach węża Eskulapa
    

    z Zofią Malicką:

    1951 – Dzieci z Leszczynowej Górki
    

    Nagrody i odznaczenia

    1948 – srebrny Krzyż Zasługi[4]
    1951 – I nagroda miasta Warszawy
    1952 – Krzyż oficerski Orderu Odrodzenia Polski
    1956 – nagroda Prezesa Rady Ministrów
    1971 – Order Uśmiechu
    1975 – Medal Komisji Edukacji Narodowej
    1978 – Złota Odznaka ZNP
    1978 – Orle Pióro
    

    Za Wiki:

  7. kwik, zastanawiam się gdzie widziałem obrazki z takim obuwiem, chyba w „The Proud Tower”, gdzie widać było sznureczek zaczynający się przy czubku i pozwalający podwiązywać je pod kolanem. Ciekawe czy długość podszewki mówiła coś o randze społecznej noszącego.

    EDIT: o boziu, co mi się w głowie przestawiło, chodzi mi o „A Distant Mirror”…

    mt7, a Michał jak to Michał, gdy powiadomił o tym to i o czymś zupełnie innym przy okazji, on tak ma, prawie jak ci Tuva singers, wiele rzeczy naraz 🙂 I choć książka, którą wspomniał, jest niedroga, poniżej $4, zdecydowałem, że jej nie kupię, bo jestem rozeźlony na amazona, nie daje konwertować na epub, a ja ostatnio właśnie ten format lubię. Więc co ze mną zarobili to ich ale chwilowo wprowadzam zamrożenie relacji dyplomatycznych.

    Nie pamiętam czy bywasz na G+, na tzw. wszelki wypadek powtórzę tu co tam napisałem o sposobie powiadamiania o świecie przez GW:

    GW oznajmia: „Teksty, które musisz przeczytać z okazji literackiego Nobla dla Boba Dylana”. Inaczej mówiąc: jeśli nigdy nie słuchałeś (słuchałaś) co on śpiewa, nadal nie musisz tego robić, wystarczy poczytać jak paru ludzi wymądrza się na ten temat jak nie przymierzając jakaś sciaga.pl

  8. A teraz będzie coś z życia wyższych sfer i arystokracji. Zmarło się tajskiemu królowi (lat 88, z czego 70 na tronie; teraz pani Windsor ma szansę pobić ten rekord). Nasi znajomi mieszkają i pracują w Tajlandii, więc tematykę mamy na bieżąco i z pierwszej ręki. Następca tronu jest dość problematyczny: podstarzały playboy mieszkający w Niemczech, żyjący w konkubinacie z byłą stewardessą Thai Airways. Byłą, bo jak tylko sprawa wyszła na jaw, panią w celu minimalizacji skandalu mianowano pułkownikiem lotnictwa i osobistym ochroniarzem kronprinca.

    Niemiecki tabloid ‚Bild’ opublikował zdjęcia księciuńcia i jego ochrony na lotnisku w Monachium. Zdjęcia te powiesił później na swoim fejsbukowym profilu pewien brytyjski dziennikarz, który ma pecha mieć tajską żonę. Żonę, która miała jeszcze większego pecha akurat odwiedzać Tajlandię, zapuszkowano na chwilę (na chwilę tylko, bo się zaraz zrobiła afera), albowiem obraza majestatu jest w Tajlandii grzechem ciężkim.

    I to by było na tyle, żebyśmy sobie uzmysłowili, że Polska, na szczęście, jest tylko w Polsce.

  9. Teraz będzie historia polityczno – artystyczna z wątkiem kryminalnym i krynoliną.

    Od dziesięcioleci nieodklejalnym od stołka marszałkiem województwa mazowieckiego jest niejaki Adam Struzik z PSL. Wcześniej był marszałkiem Senatu, a potem może będzie marszałkiem od wojska, szkoda żeby się takie kompetencje marnowały.

    Model funkcjonowania kultury w Polsce jest taki, że nieliczne, flagowe rzec można, instytucje kulturalne finansowane są przez ministerstwo, dla części tzw. organem założycielskim (czyli, de facto, sponsorem) jest samorząd wojewódzki (uosabiany przez marszałka właśnie), są również instytucje miejskie na garnuszku lokalnych budżetów. Cała reszta kultury musi żebrać ad hoc albo utrzymać się sama.

    Marszałek województwa mazowieckiego ma w swojej gestii (zarządczej i finansowej) bardzo różne placówki kulturalne, między innymi, Warszawską Operę Kameralną, Mazowiecki Teatr Muzyczny Operetka i Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze. W marszałkowskiej głowie urodziła się strategiczna koncepcja budowy kulturalnego Titanica i ograniczenia kosztów poprzez połączenie wszystkiego razem. W skrócie mówiąc, Mazowsze miało śpiewać operetki w budynku opery kameralnej. Taka, jak to się mawia ostatnio, synergia.

    Pierwotnym wykonawcą woli marszałka (miało zacząć się od unii personalnej, potem już z górki) był niejaki pan Izban, co do którego od samego początku były jakieś brzydkie podejrzenia, głównie dotyczące spokrewnienia z marszałkiem, ale też i lepkich rąk. Co do pierwszego zarzutu, marszałek ripostował celnie, że “cyraneczka nie ptak, dziewczyna nie ludzie” (a szwagier nie rodzina). Co do drugiego zarzutu, zaszłości można było jakoś tam kurtyną zapomnienia zasłonić, ale p. Izban jednak nie bardzo chciał się starych nawyków pozbyć, więc marszałek poczuł się zmuszony utracić zaufanie.

    I teraz na scenę wbiega rączym kłusem prawdziwa bohaterka komentarza, mezzosopran Alicja Węgorzewska-Whiskerd (ten drugi człon to po mężu, jak sama zainteresowana mówi “niezwykle namolnym Angliku). Pani Alicja jest co prawda z okolic politycznych pana marszałka (namówiono ją nawet do nieskutecznego kandydowania do Sejmu z list PSL w 2005 roku), ale też flirtuje ze środowiskami patriotycznymi – i tutaj dopiero zachodzi synergia w postaci fali która wznosi ją ku zaszczytom i synekurom.

    Pani Węgorzewska jest już p. o. dyrektora Mazowieckiego Teatru Muzycznego, wczoraj została p. o. dyrektora Warszawskiej Opery Kameralnej. Dlaczego pełniącą obowiązki zaledwie? Ależ to elementarne, mój drogi Watsonie: dyrektorów należy wyłaniać w drodze konkursowej, pełniących obowiązki można mianować ad libitum i utrzymywać na stanowisku dowolnie długo poprzez odraczanie konkursów ad calendas graecas.

    Kompetencji muzycznych pani Węgorzewskiej nie komentuję, boć tu nie o nie przecież chodzi. Co do kwalifikacji zarządczych: nie wiem, może kiedyś śpiewacy byli dyrektorami oper, chociaż jest to dość dziwne zestawienie. Natomiast chciałem podkreślić talent poetycki nominatki, który zawstydza noblistów (łącznie z tym najnowszym) oraz tłumaczy wiele, jeśli nie wszystko.

    HYMN INKI (słowa i wykonanie Alicja Węgorzewska, muzyka Bogdan Kierejsza)

    Z woli własnej, z woli Nieba
    Zachowałam się jak trzeba
    Z polskiej drogi, z polskiej ziemi
    Jednak zginę, między swemi.
    My Polacy podzieleni
    W bliznach naród trwoni życie
    My Wyklęci, My Żołnierze
    Dziś walczymy o przymierze.

    Ref.Dałam siłę, dałam wiarę
    Obalone będą mury
    Znak epoki, etos chwały
    Kończy wreszcie czas ponury
    Mamy wiarę, mamy Polskę
    INKA – nam oddałaś życie!!!!
    Płomień, przyszłość dziś rozpali
    Już się iskrzy w młodym bycie !!!

    I nie myślcie, że jest pustka
    Iskra Boga przeszłość spali
    Pełna szczęścia jest ma dusza
    Mury piekła już rozkrusza
    Jeszcze walczę, chcecie? zginę
    Wy będziecie nosić winę
    Myśli wierne, Ja – niezłomna
    Ból, że to jest POLSKA WOJNA

    Ref.Dałam siłę, dałam wiarę
    Obalone będą mury
    Znak epoki, etos chwały
    Kończy wreszcie czas ponury
    Mamy wiarę, mamy Polskę
    INKA – nam oddałaś życie!!!!
    Płomień, przyszłość dziś rozpali
    Już się iskrzy w młodym bycie !!!

  10. Zajrzyj też przy okazji do AndSola, telemachu, ok?

    Co do p. Węgorzewskiej, powiadomiono mnie ostatnio, że oprócz poezji, zajmuje się również prozą, a to (od dawna) para się felietonistyką w ‚Gazecie Polskiej Codziennie’ (co jest jakąś mutacją czegoś, co odpączkowało z czegoś, co powstało, gdy ktoś zdemaskował kogoś jako wnuka KPPowca – w każdym bądź razie pisane jest przez prawicowych bolszewików dla prawicowych bolszewików). Tamże p. Węgorzewska piórkiem maczanym w żółci i gównie opisuje życie kulturalne, ze szczególnym uwzględnieniem operowego, koncentrując się zwłaszcza na miałkości, podłości i beztalenciu swoich koleżanek i kolegów. Oraz reżyserów, dyrygentów, a także recenzentów, którzy nie zachwycali się jej występami w stopniu dostatecznym.

    Dowiedziałem się też o szczególnych zaletach bycia pełniącym obowiązki dyrektora. Otóż reguły konkursów wyłaniających dyrektorów od kultury zazwyczaj zawierają warunek uprzedniego pełnienia stanowiska kierowniczego w szeroko rozumianej branży. Cóż począć, kiedy największą strukturą, którą kierowali preferowani nominaci jest zazwyczaj samochód osobowy? Otóż mianuje się takiego delikwenta pełniącym obowiązki, on zalicza ten swój obowiązkowy staż, a następnie może już, spełniając wymogi formalne, startować w konkursie.

  11. Krótko mówiąc, nie marnują się doświadczenia z Wyższych Kursów Dokształcania Kadr Partyjnych. Tylko Krótki Kurs Historii WKP(b) trzeba było pisać od nowa.

  12. @babilas

    Skoro już promujemy tak wzniosłą twórczość, to i ja dorzucę cegiełkę. Myślę, że nawet Andsol w dalekich tropikach uroni łzę (kultowe!):

  13. Tekst taki piękny i mądry jak gdyby sam JPII natchniony przez OjDyra go napisał. Ja bym tam między obrazek pieniądza oraz Wałęsy zbierającego się do picia dorzucił jeszcze postać Żyda z pejsami i z biczem, żeby sprawy zupełnie jasno stały.

  14. @babilas:
    komentarz mógł być zrozumiany opacznie, więc glosa do:
    1. Ostatnio nieomal każdy z Twoich komentarzy (które lubię bo „cieszą, bawią i uczą”) mógłby być samodzielnym postem zaczynającym nowy wątek.
    2. Nie powiem, budzi to mój niepokój. Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że po takiej erupcji następuje faza wstrzemięźliwości.
    3. Sytuacja, w której u Andsola jest więcej Babilasa niż Andsola wydała mi się być warta odnotowania. Sam nie wiem dlaczego.
    @andsol: utwór muzyczny w wykonaniu utalentowanego księdza tylko potwierdza moje przypuszczenie że w łonie kleru ukrywa się dużo różnych, często jeszcze nieodkrytych, talentów.
    W Poznaniu np. sporym powodzeniem cieszy się (podobno) Bar Caritas przy Placu Wolności. Jest to bar mleczny sprzedający mięso. Ceny są przystępne ale niestety nie ma tam (jeszcze) tańca na rurze co jest sporym mankamentem.

  15. telemachu, ad 3., jeśli mi wystraszysz Michała (a już mieliśmy sesję psychoanalizy, po której przyznał, że jak jest duży, to go musi być dużo), sam będziesz musiał wypełniać tę bolesną lukę. Zamiast tego czuj się tu bardziej u siebie w domu i rozpisuj się, choć przyznam, że historycznie to rzadka sytuacja gdy moneta lepsza wypiera gorszą.

    Co do księdza (czy „cegiełki”, jak to ujął znowu_ja) to widzę, że niektóre nieodkryte talenty wolę w stanie naturalnym, czyli nieodkrytym.

  16. @telemach:
    Moja reakcja na Twój komentarz mogła być zrozumiana również opacznie, więc wyjaśniam – jestem też u siebie, przynajmniej do połowy marca.

    @znowu_ja, AndSol:
    Cegiełka kojarzy mi się z postacią (graną przez Henryka Gołębiewskiego) z młodzieżowego filmu ‚Stawiam na Tolka Banana’. Film podobno jest (był?) przerabiany na studiach resocjalizacyjnych, jako klasyk metodologiczny: harcerz udający zbiega z poprawczaka dyskretnie zapobiega wykolejeniu się grupy młodzieży.

  17. Ach, jeszcze jedno, odpryskowo, na marginesie mleczno-mięsnego baru Caritas przy placu Wolności i braku tańców na rurze tamże. Bohaterka moich komentarzy, Alicja Węgorzewska-Whiskerd jest organizatorką festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy Zdroju, w ramach którego odbywa się koncert nazwany „Bitwa Tenorów na Róże”, co do prawidłowej pisowni którego nie ma jednakowoż pełnej jasności wśród widowni. Dochodzi do tego, że część publiczności oczekuje pokazu jakichś czippendalsów i jest głęboko rozczarowana, czemu wyraz daje w trakcie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s