Wojskowe atrapy

Wbrew skojarzeniom podsuwanym przez tytuł, nie ma tu niczego o Antonim SztucznaMgła Macierewiczu, o jego Wesołej Ekipie Czterdziestu Kmotrów, ani o Bartoszu Widelec-Kownackim. Choć w istocie chodzi o nadymane wielkości.

Bardzo zaskoczył mnie artykuł z 12 października z NYT o nadmuchiwanym rosyjskim uzbrojeniu, czyli o grze nazywanych przez Rosjan „maskirovka”. Wypożyczone z tego artykułu zdjęcie

rakiety

wyjaśnia w czym rzecz. Moje zaskoczenie nie dotyczy tego, że Rosjanie dezorientują nieprzyjaciół (każdy ceniący sobie życie wojownik to czyni), ale tematu nawet półsłówkiem nie wspomnianego w artykule. A tak łatwo by im przyszło zacytować choćby coś sprzed trzech lat, co ukazało się w The Atlantic.

A może nie mam racji, że łatwo by to przyszło? Wielki i bogaty dziennik opierający się na wprawdzie znanym, ale jednak niszowym piśmie?

Artykuł z The Atlantic ma tytuł „Armia widm: nadmuchiwane czołgi, które oszukały Hitlera” i w gruncie rzeczy streszcza film, wyprodukowany w roku 2013, zatytułowany „The Ghost Army”. Można (i warto) znaleźć go tutaj ale gdyby stamtąd znikł (co filmom z Sieci nierzadko się zdarza) albo gdyby Niewidzialna Ręka Rynku nafaszerowała go reklamami, jest do ściągnięcia też z mojego chomika (390 MB, format avi).

O przyjaźni i wierze w dobroć dawnych sojuszników wiele mówi to, że Amerykanie nałożyli pokrywkę na 50 lat na wszelkie informacje o nieistniejącej, gumowej dywizji i ujawnili fakty dopiero w 1996 roku. No ale Rosjanie mogli przecież sami na coś podobnego wpaść.

Nazwanie ludzi, którzy tworzyli tę grupę „artystami ułudy” jest w pełni zasadne. Nie zawsze chodziło o stworzenie złudzenia, że coś jest – udawanie, że czegoś nie ma też było istotne. Chodzi o fabrykę bombowców B-26 w Baltimore, która dzięki ich talentom tak przedstawiała się w 1942 roku oczom ewentualnych szpiegów:

niewinne

Złudzenie było jednym z kluczowych elementów „Operacji Viersen” (ostatniego z ponad dwudziestu działań tego typu), dzięki której amerykańskie forsowanie Renu przebiegło przy minimalnej liczbie ofiar. Ludzie tam zaangażowani nie byli dobrani przypadkiem, wybierano właśnie talenty wyróżniające się w sztukach plastycznych.

Edit: pomyślałem, że przecież nie każdy zajrzy do The Atlantic czy obejrzy film, więc warto tu napomknąć: iluzje były bardzo starannie planowane i nie ograniczały się do strony wizualnej. Tak dźwięk słyszalny z kilometrów (przekazywany przez potężne głośniki) jak i imitacja bezustannych i naturalnie brzmiących komunikatów radiowych upewniały wroga, że ma do czynienia z rzeczywistymi dywizjami artyleryjskimi.

Zdumiewające jak często małe grupy ludzi (odkodowywanie Enigmy, wciągnięcie Niemiec w jednoczesną wojnę na dwóch frontach operacją związaną z Hessem – czy opowiadana tu historia) w istotny sposób wpływały na losy wojny.

No tak, ale to są opowieści o relatywnych sukcesach. O niepowodzeniach pisze się mniej, ale czy generałowie zwycięskich armii byliby zainteresowani w takich opowieściach?

Advertisements

4 thoughts on “Wojskowe atrapy

  1. A jednak, mimo Twoich zastrzeżeń, nie sposób opędzić się od myśli, czy cała ta naprawa sytuacji militarnej Polski przez obecną ekipę nie jest w rzeczywistości produkcją takiego właśnie gumowego, nadmuchiwanego sprzętu. Z tym, że realizowanego przez ludzi obdarzonych zdecydowanie mniejszym talentem. O ile można jeszcze o talencie mówić.

  2. jeśliś łaskaw, popraw ‚takich” na „takiego”. I nie mam tu na myśli pokazywania komukolwiek takiego…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s