Bo czym byśmy byli bez prawicy

Kto za młodu nie chce burzyć wszelkiej brzydoty, nie ma pojęcia o pięknie. Lecz kto w dojrzałym wieku nadal marzy o budowaniu wszystkiego od zera, na wyrównanym przez walec terenie, nie ma pojęcia o ekonomii. I jeśli trzymać się stereotypów, młodzi są lewicowcy, czyli gdyby mogli, ciurkiem by burzyli, wysyłali starych na wygnanie i wszystko robili inaczej, a starsi myślą też o konsekwencjach i potrafią docenić nie tylko to, co być może, ale i to, co jest i co było. I jak dla mnie to wystarcza dla pogodzenia się, że musi być i tzw. lewica i tzw. prawica, choć oczywiście wiem, że nie wiem co niby dziś te terminy mają znaczyć, ale skoro tyle osób je gładko rozumie, nie będę wychylał się i wychodził na jedynego duraka w tłumie.

Świetnym wyjaśnieniem dlaczego nie można gówniarzom pozwalać na gwałtownie przemiany społeczne jest sprawa tzw. Chrztu Polski, gdy młodzik, przypuszczalnie mający niewiele ponad 21 lat wmusza w swoich poddanych nową i niezrozumiałą wiarę, przez co na długie wieki niszczy u Polan przywiązanie do tradycyjnych walorów: do Boga, Rodziny i Honoru. Kto wie czy i nie do dziś cierpimy przez tego gołowąsa, niemoderowanego przez dojrzalszych krewnych czy znajomych. Więc pewien nadzór umysłowy, nieco refleksji nad tym co może taka czy inna odmiana przynieść w praktyce na dziś, jutro i pojutrze, to piękny program dla bardziej tradycyjnie nastawionej części społeczeństwa. Ale choć mam tak wiele sympatycznego nastawienia dla polskiej prawicy, mam pewne zastrzeżenie co do braku spójności w ich myśli i mowie, gdy porównać to, co czyni w ataku oraz w obronie.

Otóż świetnie jest, że uważnie nadzorują myśl lewicową i spokoju jej nie dają, ale czemu chwytają się argumentów dobrych sto pięćdziesiąt czy dwieście lat temu, jak gdyby lewica zawsze była w takim stanie w jakim Pan Bóg ją stworzył?

Na przykład, sprawa teorii ewolucji. No tak, na początku było słowo, a potem awantura i w czasie awantury Thomas Huxley łupnął tę frazę o człowieku „pochodzącym od małpy”, bo dobrze mu to brzmiało, ale przecież każdy biolog wie jaka jest różnica między „mieć wspólnych przodków” a ową frazą. Albo zachłyśnięcie się encyklopedystów tym, że mogli bezkarnie (czyli nie idąc tak od razu na stos) wyobrażać sobie naturę jako bardzo duży zegar z bardzo dużą liczbą śrubek i sprężynek. Dzisiejsze przekonania o naturze są ciut bardziej złożone, bo w międzyczasie pojawiła się statystyka i mechanika kwantowa i DNA i wiele innych nie tak sprężynowych rzeczy, więc co daje atakowanie „lewicy” wyśmiewając zegarowy model świata? Dziś tylko kaznodzieje wierzą w pełny determinizm, że świat tak się kręci jak na początku Pan Bóg go nakręcił.

Albo te podgryzanie praw kobiet. Naprawdę żaden „lewicowiec” nie twierdzi, że mężczyzna i kobieta mają takie same jajniki, mózgi i mięśnie – dziś chodzi dużo bardziej o to, żeby za tę samą (i równie dobrze wykonaną) pracę płacić tę samą pensję. I dać dostęp do tej pracy.

Może tak to wyjaśnię: skoro atakowanie „lewicy” jest w istocie atakiem na jej prehistorię i wybrane (a dawno porzucone) argumenty, to może spójne i rozsądne by było (proszę przyjąć dla dobra dyskusji taki śmieszny pomysł) przyjęcie także linii obronnej „prawicy” sprzed dwustu lat – o ile nie argumentów dużo starszych. Więc na przykład może by tak teraz, w roku 2017, bronić nadprzyrodzonego prawa arystokracji do rządzenia pospólstwem (kto wie, opierając się nawet na arystotelesowej teorii „naturalnych niewolników”)? Albo zdecydowanej niższej inteligencji ludzi o kolorze skóry innym niż biały lub prosiaczkowaty? Albo absolutnej niezdolności kobiet do kierowania swoim życiem, a szczególnie swoim majątkiem? Albo przykazanym przez Pana cierpieniem kobiet przy porodzie? (Mężczyźni też bardzo przy tym cierpią, ale ostrzej, bo moralnie). Albo o obrzydliwości pewnej grupy ludzi, którzy 2 tysiące lat temu zabili Pana Boga? Albo zbędności leczenia chorych, bo skoro Pan chce kogoś do swego Królestwa to powinien go (czy ją) tam dostać?

Co?? Prawica szczerze i na co dzień używa tej linii rozumowania? I nie ma tu więc żadnej niespójności, bo wszystkie argumenty, za i przeciw, są takie jakie były od wieków?

A, to ja bardzo przepraszam za tyradę i wycofuję wszelkie podejrzenia, że polska myśl prawicowa potrzebuje jakichś ćwiczeń z logiki. Więcej powiem, jest to zupełne marnowanie czasu.

Reklamy

15 thoughts on “Bo czym byśmy byli bez prawicy

  1. Skąd te wieści, że Mieszko był młodzikiem? O_O Nie znany jest wiek Mieszka, krążą jakieś przypuszczenia, że władzę przejął jako osoba już dojrzała, choć z drugiej strony wnioski takie są wyciągane z faktu, że pod koniec życia uchodził za „starca”, a przecież wówczas niewiele to znaczyło. Kilka lat przed chrztem notowana jest w kronikach wojna, w której ginie „brat Mieszka”. Pozostawia to pole do domysłów, czy Mieszko był już wtedy władcą (jeśli tak, to biorący udział w bitwie brat musiałby być młodszy, a więc dodaje to i wieku samemu Mieszkowi); czy może objął władzę po śmierci starszego brata…

    Albo przykazanym przez Pana cierpieniem kobiet przy porodzie?

    Myślę, że coś w tym jest. Oczywiście nie w tak karykaturalnej formie, ale jednak.
    Mam wrażenie, że lewica bardziej wierzy w empatię, wczuwanie się w sytuację innych. Prawica w wiecznotrwałe prawa. Co więcej: surowe prawa. Prawo, które nie byłoby surowe nie miałoby poważania.

  2. „Mam wrażenie, że lewica bardziej wierzy w empatię, wczuwanie się w sytuację innych. Prawica w wiecznotrwałe prawa…”
    Tako rzecze Jonathan Heidt opisując pięć filarów moralności. 🙂 Z tym, że on pisze o osobach z poglądami liberalnymi i konserwatywnymi.

  3. pak4, w istocie, metryki urodzenia Mieszka nie ma, bo urodził się przed chrztem, to znaczy… no wiesz, proboszcza nie było. Ale takie dziwne i brutalne posunięcie jak zmiana wiary bardziej przystoi szczeniakowi niż dojrzałemu mężowi. A śmierć brata? No to może postarza go ten fakt o dwa lata? Pozostaje w mocy zastrzeżenie „przypuszczalnie” 🙂

  4. Dziwne posunięcie? Owszem, do dzisiaj nikt nie wie o co Mieszkowi chodziło, ale to w sumie normalne jeśli chodzi o motywy postaci sprzed 1000 lat, gdy nie ma praktycznie żadnych materiałów źródłowych. Najbliższy Thietmar twierdzi, że Dobrawa go nawróciła.

    Inni piszą, że Mieszko nawiązywał kontakty z Cesarstwem, a to oznacza, że dostał właśnie świeży i imponujący wzór, jak ma wyglądać władza. Jednym z elementów tego wzoru było chrześcijaństwo…

    Tak, czy inaczej, argumentuje się, że wcale nie było to brutalne posunięcie. Z czasów Mieszka (wbrew Thietmarowi) nie ma żadnych świadectw nawracania poddanych, tak jakby chrześcijaństwo ograniczało się do władcy (wszystkie ślady materialne to katedra w Poznaniu i kościółek w Gnieźnie przypisywany Dobrawie; dokumenty z epoki mówią tylko o biskupie w Poznaniu, no i oczywiście mamy Dagome iudex); więc raczej nie traktowano tego jako „wykorzenienia”. Zresztą opisuje się przypadki z epoki, ze Skandynawii, jak to przyjmowali chrzest (Wikingowie), tylko po to, by dostać białą szatę — a taki bonus przysługiwał nowoochrzczonemu. (Jeden się skarżył, że chrzci się trzeci raz, dwa razy szatę dostał, ale trzeci raz nie…) Taka argumentacja nie pasuje do ciężkich, brutalnych wyborów.

    No i kogo wykorzeniać? Rodzime pogaństwo to wielki problem dla badaczy, bo brak najmniejszych świadectw. Dość popularna jest więc teza, że nie wykształciło ono wcale wyższych form religijności — nie chodzi tu tylko o jakąś teologię, ale nawet o zwykłe świątynie. (I wcale nie chodzi mi o świeży skandal, jak to zakonnicy z Opatowa wybudowali sobie parking niwelując „żmigród” — prehistoryczne coś, co niektórzy uważali właśnie za formę świątyni. Zakonników poparł minister, przyjmując za dobrą monetę ich tłumaczenia, że nie ma ich o co oskarżać, bo to wcale nie parking…)

    Łatwiej mi sobie wyobrazić Mieszka koło 30-tki; nawet Mieszko w kryzysie wieku średniego, jako przyjmujący chrześcijaństwo dla większego splendoru by mnie nie zdziwił 😉

  5. wyobrażać sobie naturę jako bardzo dużo zegar z bardzo dużą liczbą śrubek<<<

    jeśli jednak przypadkiem nie było Twoim zamiarem zamanifestować, że slonsko godko jest ci bliska, to po prostu popraw a ten komentarz wyrzuć do kosza.

  6. A w temacie to pragnę powiedzieć, że zadziwia mnie jakakolwiek próba przemawiania do sumień samookreślających się ( z niepojętych powodów) jako prawicowe. No, chyba że liczysz na interesującą wymianę poglądów z tymi, których w ostatnich latach zbanowałeś.

    I może to nieuprzejme co teraz powiem, ale ja zupełnie nie wierzę w istnienie logiki prawicowej, lewicowej, lub jakiejkolwiek innej opatrzonej przymiotnikiem. wskazującym na przynależność do światopoglądu lub zespołu wierzeń. Dobrze mi z tą niewiarą. .

  7. Też czasami mam wrażenie, że dyskusja prowadzona jest nie między „lewicą” i „prawicą”, „liberałami” i „konserwatystami” tylko między tymi, którzy myślą i tych którzy pozwalają za siebie myśleć innym.

  8. To jest tylko wrażenie. Każda z tych grup ma inne podstawy światopoglądowe. Inaczej mówiąc, co innego uważa za słuszne. Jako maszyny biologiczne obie grupy mogą w równym stopniu myśleć samodzielnie lub nie.

  9. Niepokoi mnie widoczne w tych dwóch komentarzach przejście od podmiotu indywidualnego do zbiorowego. Wolę (bardzo tradycyjnie) przyjmować, że to jednostka myśli (lub nie myśli, taki los) a zbiorowość skanduje, albo recytuje, albo wzrusza się do łez. Często do łez zupełnie innej grupy.

  10. Tak, masz rację. Powinienem napisać, że każdy człowiek może myśleć samodzielnie lub nie, niezależnie czy ma takie poglądy czy inne.

  11. @jiima

    „Też czasami mam wrażenie, że dyskusja prowadzona jest nie między „lewicą” i „prawicą”, „liberałami” i „konserwatystami” tylko między tymi, którzy myślą i tych którzy pozwalają za siebie myśleć innym”

    Przecież właśnie to, co wymieniłeś, jest istotą sporu między prawicą a lewicą. Prawica/konserwatyści wolą, jak myślą za nich Autorytety (Prezes, ksiundz), są religijni, nietolerancyjni i cierpią na książkowstręt. Lewica/liberałowie są ciekawi świata, nie lubią uproszczeń i bardziej niż w „czucie i wiarę” wierzą w „mędrca szkiełko i oko”.

  12. E tam, lewica w „mędrca szkiełko i oko”. Lewica ma swoją alt-lewicę. To z alt-lewicy idzie powiew o szkodliwości szczepień i porwanych naukowcach, którzy odkryli, że GO to ściema korporacji.
    Oczywiście takim sztandarowym alt-lewicowym poglądem (przynajmniej z kojarzonym z) jest to, że GMO to zuo i Energia Jądrowa to be. Nie wpsomnę o Matka Gaja. Zabawne, że to wyszło ze świata nauki. Sprawdzić czy nie Margulis.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s