A potem?

Gdy ludzie są tak zdeterminowani, wszystko jest możliwe. Nie mówię: prawdopodobne, ale możliwe. Nawet to, że znowu uda się polski most i ze sto tysięcy uda się wywieźć (dzięki życzliwej zgodzie prezydenta Rosji) do Birobidżanu i okolic. Tych, co schronią się we Francji i Szwecji dopadniecie dzięki niezrównanej odwadze waszych bojowników, i tylko w Niemczech i w Stanach Zjednoczonych będzie dla Żydów życie. Będziecie w świętym mieście Jerozolimie obchodzili rocznice utopienia ostatniego Żyda w Morzu Śródziemnym i poderżnięcia gardła ostatniej Żydówce i jej dzieciom, za każdym razem strzały w powietrze zakończą życie paru entuzjastów na dachach i balkonach, ale ważna jest wspólnota radości.

Ekonomia będzie taka sobie, bo zakłady odsalania wody morskiej przestaną działać z powody czystości ideologicznej zakazującej używania żydowskich wynalazków, a bagna wrócą tam, gdzie przez tyle lat panoszyły się ohydnej pamięci kibuce. Sącząca się ciągle jeszcze europejska pomoc finansowa dla cierpiącej Palestyny wystarczy na dobre życie (w Stanach i w UK) dla waszych wodzów i ich dzieci, ale co do reszty, trzeba będzie za brak sukcesów winić wewnętrznego wroga.

To jasne, że będą nim ci, którzy przyjęli kiedyś izraelskie obywatelstwo, nie płacili składek na żadną z Armii Natychmiastowego Wyzwolenia i w ogóle żyli sobie aż za dobrze. Szybkie procesy i ich egzekucje zajmą waszą uwagę przez długie lata, a fantastyczny rozwój waszych malware będzie dumą młodej republiki czy królestwa Palestyny, ale tego nie kupi nikt za miliardy dolarów, a gdybyście w istocie mieli kiedyś stworzyć coś podobnego do Technionu czy Hebrajskiego Uniwersytetu, już dawno byście to zrobili w Gazie czy w Hebronie. Oczywiście nie będziecie mieli do tego głowy, bo młode pokolenia przez całe lata marzyły tylko o jednym typie sukcesu: militarnym – i z determinacją uczyły się tylko historii zbrodni żydowskich i ich niecnych zamiarów opisanych w Protokołach.

Oczywiście nie da się odrobić w dziedzinie mentalności tego co narobiło całe stulecie. Czyli, drodzy panowie Palestyńczycy, jak i teraz, wasza twórczość będzie litanią skarg i żądań pomocy, a prawie cała wasza energia pójdzie na walkę. Więc nie ciekawi mnie co, ale z kim.

Z kim będziecie toczyli wojny?

Advertisements

39 thoughts on “A potem?

  1. a gdybyście w istocie mieli kiedyś stworzyć coś podobnego do Technionu czy Hebrajskiego Uniwersytetu, już dawno byście to zrobili w Gazie czy w Hebronie

    Ze śmiertelną powagą zapytam: czy ten argument jest aby na pewno dobry?
    Nie chcę wszczynać flejma, bo od 10 lat nie flejmuję w kwestiach okołobliskowschodnich, a w ostatnich dwu czy trzech latach w ogóle nie potrafię flejmować. Ale wątpliwości w różnych sprawach miewam. Jeszcze.

  2. Dobre uczelnie są drogie…

    A może nie aż tak? Na początku XX w. słynni żydowscy uczeni jechali do Palestyny, by pracować za absurdalne pieniądze i by żyć w prymitywnych warunkach, niczym nie przypominających ich europejskich gabinetów i mieszkań. To był pewien plan mający zrealizować marzenie – i nie było żadnych lewicowych organizacji z całego świata dokładających do zarobków uczonych czy do wyposażenia laboratoriów.

    Palestyńskie kadry naukowe znajdzie się. Pracują w wielu krajach, od USA do Jordanii. Żyją dobrze i wygodnie, kto wie, może i dosyłają jakiś grosz do kraju, skąd ich ród.

    I pieniądze są. Od czasu porozumień z Oslo palestyńskie organizacje wessały miliardy dolarów, prawie w całości przekazując je na cele bardzo odmienne od oznajmianych – cóż, tunele i rakiety to kosztowne zabawki. A nielegalne dochody organizacji palestyńskich (przemyt, narkotyki, dopłaty wojenne wojowniczo nastawionych krajów) przebijają owe oficjalne sumy.

    Co najgorsze: nie ma jednej jedynej organizacji międzynarodowej wspomagającej ich, która by uzależniła pomoc od radykalnej modyfikacji oficjalnych statutów i oficjalnych programów szkolnych, bezustannie tokujących o morderstwach i zemście. Gdyby taka polityka wychowawcza była zastosowana po WWII w trzech zachodnich strefach Niemiec okupowanych przez aliantów, cały ich kraj by był wielkim zagłębiem nienawiści gardłującym bezustannie o śmiertelnej krzywdzie niewinnego Wehrmachtu i SS.

  3. Trudno mi uwierzyć w stworzenie przez Palestyńczyków sił mogących zagrozić Izraelowi. Palestyńczyków jest ok. 4,3 miliona, z czego 2,3 w palestynie i 2 w krajach arabskich. Ci ostatni raczej nie po to wyjechali, żeby nagle wrócic i wziąć broń do ręki. Izrael ma 5,5 miliona ludzi. O armii, która w 7 dni rozbiła w pył Egipt nie wspomnę. O dolarach z USA też. Skąd Twoje obawy?

  4. Czyli, drodzy panowie Palestyńczycy, jak i teraz, wasza twórczość będzie litanią skarg i żądań pomocy, a prawie cała wasza energia pójdzie na walkę.

    K t ó r z y Palestyńczycy?
    Zakładasz, że są jacyś Palestyńczycy „w ogóle”?
    No bo tych, którzy tutaj publikują chyba na myśli nie masz?
    Sądzę, że nie jest dobrą praktyką przyjmowanie perspektywy ogólnoplemiennej wówczas, gdy akurat pasuje.
    Bardzo śliska ta tafla po której słusznie stąpasz.

  5. KrzAnd43 – nie z powodu obaw przyjrzałem się tej teoretycznej (lecz malutko prawdopodobnej) możliwości. Myślałem o tej dobrze znanej z Polski zabawie „nie dla złapania należy gonić króliczka”. Tak samo jak ów człowiek z tuskomanią nie wiedziałby co robić gdyby dowiódł spisku i nawet Putina wsadził do polskiej ciupy – bo po tym już tylko położyć się na Wawelu i umrzeć – tak samo i palestyńskie grupki musiałyby zacząć się wzajemnie mordować gdyby bozia im odebrała naturalnego wroga. Wszystkie ideologie oparte na tępieniu wroga są guzik warte, właśnie z powodu tego katastrofalnego pytania: „i co potem?”

    Ilustracją mógł tu być równie dobrze szał Donalda Trumpa z pozbywaniem się „nielegalnych emigrantów”. Jak Aviva Chomsky przypomina w swojej książce z 2014 roku „Undocumented”, to już było grane w USA dwa razy w XX wieku – gdy jakże pożyteczni Meksykanie z nadejściem Depresji w 1929 roku stali się niepożyteczni, bez nadmiernego zwracania uwagi na detale prawne (a frenzy of anti-Mexican hysteria), wysłano ich do Meksyku i wśród setek tysięcy odesłanych było kilkuset obywateli posiadających amerykańskie dokumenty, ale rzecz szła tak szybko, że nawet nie mieli czasu na pokazanie ich policji.

    Potem ten sam cyrk powtórzył się za rządów Eisenhowera, Operation Wetback w roku 1954 sprawiła, że grubo ponad milion osób w podobnym stylu zostało odstawionych do Meksyku. Żadne dokumenty nie wykazują, by te dwie akcje poprawiły ekonomię i dobrobyt Stanów, ale ten nowy pomazaniec Boży (a może Moskwy, kto to wie) twierdzi, że tędy jest droga do szczęścia. I nikt go nie zapyta: świetnie, panie Trump, a co będzie potem?

    telemach – jacyś tam „Palestyńczycy” istnieją i gdyby naprawdę chcieli zrobić kuku izraelskiemu rządowi, ranki i wieczory studiowaliby hebrajski i izraelskie prawa, głosiliby, że tylko marzą o wchłonięciu Zachodniego Brzegu i Gazy przez Izrael i będąc lojalnymi obywatelami tego państwa taką by za parę lat mieli reprezentację parlamentarną, że każda żydowska partia by się łasiła o koalicję z nimi. Ale jak tu przestać gonić króliczka…

  6. Potem? Potem palestyńska Jerozolima będzie wyglądać jak polski Wrocław.

  7. Jacyś tam Polacy Andsolu też istnieją. Pytanie tylko, czy chcemy być częścią wspólnego mianownika, czy też może powinniśmy się za każdym razie przyjrzeć zawartości słoiczka zanim do niego wskoczymy i przede wszystkim porównać zawartość z etykietą.
    Każdy z nas ma pewną ilość znajomych i przyjaciół, których można nazwać Polakami. I którzy tak się nazywają. My oboje zapewne też w oczach świata byśmy się załapali. A teraz zagadka:
    które z powyższych trzech zdań jest prawdziwe?
    1. W 1938 roku Polacy zajęli Nadolzie wkraczając u boku niemieckiego Wehrmachtu na teren Czechosłowacji.
    2. Polacy są zdania, że najpiękniejsze są polskie dziewczyny.
    3. W czasie okupacji Polacy stworzyli ruch oporu i ratowali Zydów.

  8. Ze względu na osunięcie się palca ostatnie zdanie osobno:
    Czy Polacy zasługują na traktowanie jako jednolita zbiorowość, czy dotyczy to tylko tych, do których mamy aktualnie jakieś (niewykluczone że słuszne) pretensje?

  9. telemach – no tak, jesteśmy znowu przy słynnej frazie: „naród to stały plebiscyt”.

    poziomka, przyjemniej jest wykazywać gibkość myślenia niż zardzewienie umysłu, ale lepiej wyznać prawdę: nie zrozumiałem Twojej uwagi. Próbuję: Wrocław architekturą tchnie Niemcami, ale Jerozolima ma tak żydowskie jak i arabskie tradycje… Nic mi z tego nie klei się.

  10. Do Andsola: Twoim zdaniem Palestynczykow wlasciwie nie ma, a jesli juz sa, to postepuja nierozsadnie. Trudno mi ustrzec sie przed uczuciem, ze caly komentarz nie jest specjalnie dla nich zyczliwy.
    Zalozmy jednak sie sie mylisz i calym sercem pragniesz ich dobra. Co Twoim zdaniem Palestyczycy powinni uczynic, by wyjsc z tej dosc beznadziejnej dla nich sytuacji? Naigrywanie sie ludzi, ktorzy byc moze podejmuja bledne decyzje nawet w zyciu prywatnym nie wydaje mi sie sympatycznym. Mam nadzieje, ze moje odczucia o Twoim negatywnym stosunku do Palestynczykow wynikaja jedynie z nie do konca prawidlowej interpretacji Twojej notki. Powtarzam wiec moje pytanie: Jaka jest Twoja pozytywna dla nich rada?

  11. Helpol, nie mam takiego zdania o „nieistnieniu Palestyńczyków”. Znałem paru gdy mieszkałem w Paryżu, spotkałem paru w Brazylii, a odwiedziwszy Izrael widziałem ich bardzo wielu. Myślę, że Twoja interpretacja nie jest „nie do końca prawidłowa”, a kompletnie niezwiązana z wpisem. Nie wiem co nazywasz „podejmowaniem błędnych decyzji” ale chyba nie myślisz w tych terminach o oficjalnej ideologii Hamasu, że należy wyprzeć wszystkich Żydów z Izraela (najlepiej do morza)?

    Nie wiem też czemu nazywasz sytuację Palestyńczyków „beznadziejną”. 120-osobowy Kneset ma 17 arabskich posłów i używają oni rządów prawa i wolności słowa tak jak mają to za stosowne. To procentowo nieco mniej niż stosunek liczby Arabów z izraelskim obywatelstwem do wszystkich obywateli Izraela, ale w wielu sprawach są reprezentowani też przez żydowskich lewicowych posłów. Arabowie z Gazy mają taki rząd jaki sobie wybrali i dla nich mam prostą pozytywną radę, tę samą, co dla Polaków: przy następnych wyborach używajcie nieco intensywniej głowy.

    A co do Zachodniego Brzegu, to połowa świata intensywnie zajmuje się dawaniem rad, więc andsol może to sobie odpuścić. Zauważę tylko taką regularność, panującą od zarania dziejów, że kto ma skorumpowany rząd ten cienko przędzie. I tę, że kto przegrywa wojnę, ma przechlapane. A jeśli zaczyna i przegrywa jedną wojnę po drugiej…

    Co do całego serca, to pragnę dobra rodziny i wielu znajomych, ale na przykład nie jestem przekonany, że tzw. „trzymanie kciuków za kogoś” ma sens. I całym sercem pragnę dobra Stanów Zjednoczonych, bo jak będzie tak brnęło jak ostatnio w skomplikowane układy, to nigdy nie będę mógł odwiedzić tego kraju, z obawy, że zawrócą mnie z lotniska, bo im się moja buzia nie spodoba. Ale czy moje serce naprawi ich prezydenta?

  12. Czyli tak w ogole, to Palestynczycy maja fajnie juz teraz i nie musza zastanawiac sie „co potem”. pPo co wiec w ogole zawraca sobie nimi glowe?

  13. Nie wiem czy mają fajnie czy nie i którzy z nich mają fajnie, ale jeśli jeszcze nie zrozumiałeś czego dotyczy wpis, w uproszczony sposób powtórzę Tobie to, co już stoi napisane nieco wyżej:

    Wszystkie ideologie oparte na tępieniu wroga są guzik warte, właśnie z powodu tego katastrofalnego pytania: „i co potem?”

    Sformułowanie takiego osądu nie zobowiązuje piszącego do żadnych „pozytywnych” działań i formułowania „lepszych” programów. Na przykład: mam obsesję Jarosława Kaczyńskiego w kwestii „winy Tuska” i ukrywania własnych wyrzutów sumienia za graniczącą z chorobą psychiczną, ale wcale mnie to nie skłania do pisania lepszego programu działania Ali Baby i jego czterdziestu setek towarzyszy.

  14. Mogę wypożyczyć. Niedrogo.

    Jak Ci się podoba, telemachu, groźba towarzyszy pani May, że mogą wypowiedzieć Hiszpanii wojnę? Czy to od samego spotkania się z Trumpem może się przerzucić na człowieka?

  15. Chcialbym sie zapoznac a jakas ideologia, ktora nie „polega na tepieniu wroga”, bo mi jakos nic do glowy nie przychodzi. Poza tym mamy na swiecie tyle osrodkow walczacyh z jakimis wrogami i nie bardzo rozumiem dlaczego wybrales Palestynczykow jako najbardziej poreczny przyklad. Jeszcze troche, a na przyklad telemach uzna mnie za wroga i zapostuluje wywalenie, bowiem czesto najbardziej walcza z wrogami czciciele milosci i tolerancji, cokolwiek to znaczy.

  16. Ideologia Unii Europejskiej (o ile wiem) nie zakłada istnienia (a tym mniej tępienia, skoro nie istnieje) wspólnego wroga.

    Z wyborem to jest tak. Za chwilę pójdę do kuchni, żeby coś z owoców przekąsić i o ile pamiętam mam na tacy wybór skromny, ale dostateczny: banan, jabłko, kiwi, gruszka, persymonka. Coś wybiorę, jeszcze nie wiem co, ale po wyborze będę mógł nękać się pytaniem: a czemu nie wybrałem czegoś innego?

    Telemachowi nie przypisuj złych intencji wywalańczych, bo w tej dziedzinie to ja mam mniejszy zapas cierpliwości. Choć jest ona nieskończona.

  17. Andsolu kolega komentator Helpol wzruszył mnie, bo tego rodzaju „zagończyk pytający” zdarzył mi się ostatnio gdzieś w okolicach roku 2008. Poczułem się młodszy. Eeech nostalgia!

  18. Helpol

    najbardziej walcza z wrogami czciciele milosci i tolerancji, cokolwiek to znaczy

    Poproszę o źródło tego kategorycznego stwierdzenia. Jakieś badania? Statystyki? Dobrze by było poprzeć jakimś konkretem. Czy jest to może tylko pogląd wynikający z „bo tak mi się wydaje” ?

    Jeśli tak jest, to komentarz traci przywilej domniemania niewinności.

  19. czesto najbardziej walcza z wrogami czciciele milosci i tolerancji, cokolwiek to znaczy.

    Ja to rozumiem tak, że kiedy napada mnie kanibal i nogę chce mi odgryźć (stając się mym wrogiem), to ja będąc czcicielem miłości i tolerancji, będę z nim walczył z wielką energią, aby mi nogi nie odgryzł. Zaś, gdybym nie był czcicielem miłości i tolerancji, to bym tak energicznie o tę nogę nie walczył. Bardziej bym walczył w tym pierwszym przypadku.

    Jak się robi cytaty? Nie mam podglądu, to poproszę Gospodarza o ewentualną korektę.

  20. junoxe, jak widzisz, your wish has been granted; WP używa tagów html, czyli zaczynasz cytowanie przez <blockquote>, a kończysz tym samym ale z ukośnikiem.

    Po prawdzie to nie entuzjazmuje mnie ich cytowanie, bo jest (jak to w mojej przeglądarce widzę) wyblakłe i większym fontem i sam wolę cytować wstawiając w osobnym akapicie italikami…

  21. @AndSol przecież nie twierdzę, że istnieje jakaś jedna zmienna niezależna, dzięki której w dowolnym zbiorze homosapiensów pojawiają się magicznie dobre uczelnie. Ale są zmienne, których brak to uniemożliwia.
    Nigdy nie byłem w Hebronie ani Gazie, ale jak mi czasem raportuje mój ostatni żywy kontakt z Bliskiego Wschodu, tam nie da się, żeby było dobrze. I to nie jest po prostu zależne od lokalsów. Piszę neutralnie.

  22. ANDSOL: Z przekaszaniem to jest tak, ze zlapiesz to, na co masz aktualnie ochote, na widok czego najbardziej pociekla ci slinka. Wybor Palestynczykow to jednakze wybor intelektualny, poprzedzony przynajmniej krotkim namyslem, wazeniem za i przeciw. Zapewne ich dzialania uznales za wyjatkowo niedorzeczne. Wiec miales w zamysle jakas rozumna dla nich alternatywe. Stad moje pytanie: Jaka ona jest?

  23. @Gammon No.82

    jak mi czasem raportuje mój ostatni żywy kontakt z Bliskiego Wschodu, tam nie da się, żeby było dobrze.

    Da(łoby się) zapewne. Dobrym przykładem jest Szwajcaria, gdzie przy trzech wyznaniach i czterech językach, jak również dwóch „pomocnych” sąsiednich mocarstwach też przez 200 lat się nie dało. Po 200 latach wszyscy (usiłujący się nawzajem zniszczyć bądź przepędzić) uczestnicy konfliktu nagle walneli się w czoło i stworzyli jedną z najbardziej stabilnych demokracji bezpośrednich na świecie. Z poszanowaniem praw i interesów wszystkich i nową, wspólną tożsamością naciągniętą na odrębności.
    Musiało się jednak przedtem wypalić.

  24. Helpol, nie jestem szczególnie czuły w kwestii etykiety (choć, jak nazwa wskazuje, jest to mała etyka), tytułów i prowokacyjnych odzywek, ale nieodzownym i niezbywalnym jest dla mnie, by rozmówca – nawet jeśli na wejściu nie posiada właściwego zasobu wiadomości – wykazywał dobrą wolę i uzupełniał je, czytał w miarę starannie odpowiedzi na swoje pytania i unikał podnoszenia w odnowionym przebraniu kwestii, które zostały już w pełni wyjaśnione. Gdy warunki te nie są spełnione, ze smutkiem muszę wnosić brak szacunku, a to rokuje jak najgorzej próbie rozmowy – a nawet skłania do myślenia, że piszący nie chce rozmowy a przelewania z pustego w próżne.

    Zapewne są osoby szczerze myślące, że Unia Europejska to taka odmiana kantoru – ale czytając komentarze do poprzedniego wpisu każda z nich miała dostateczną zachętę, by nieco zapoznać się z historią Unii Europejskiej – jacy myśliciele i od kiedy rozwijali jej podstawy intelektualne i jak wiele dało to spokoju tej części świata. Wchodzenie tu z żetonem „Unia Europejska to instytucja, a nie ideologia” to usiłowanie zepchnięcia bloga w niziny dyskusyjne.

    Nie wiem, o których Palestyńczykach mówisz, że „Wybor Palestynczykow to jednakze wybor intelektualny” – o członkach Hamasu kopiących tunele pod granicą Gazy czy o szefach skorumpowanej Autonomii Palestyńskiej?

    W kwestii alternatyw dla bredni, które tu czy tam dostrzegam, zechciej, uprzejmie proszę, przeczytać moją odpowiedź z 03/04/2017, 6:24 pm.

  25. Wlasnie chodzi mi o uslislenie, gdy sie mowi o ideologiach. Czy w przypadku UE chodzic ma o ideologie reprezentowana przez Schumana, czy Schultza? Podobnie z Palestynczykami. Nie uscisliles o jakich ci chodzi, tylko podobno uzyles ich do krytyki „ideologii, ktore walcza z wrogiem”. W rozmowie bezposredniej wymiana mysli nastepuje wielokrotnie, zanim sie uscisli pojecia i wyjasni stanowiska. To chyba normalne? Mniej normalne jest uzywanie fraz w rozdaju „brednie, ktore tu czytam”.

  26. Andsolu, czy oswiadczenie „Będziecie w świętym mieście Jerozolimie obchodzili rocznice utopienia ostatniego Palestynczyka w Morzu Śródziemnym i poderżnięcia gardła ostatniej Palestynce i jej dzieciom” uznalbys za antysemickie?

  27. lisku, a jakie to ma znaczenie czy modyfikacje sformułowań niemal żywcem wziętych z propagandy Hamasu mam za antysemickie? I dlaczego niby miałbym rozważać tę kwestię? I co chcesz powiedzieć mówiąc o „oświadczeniach”? Kto tu coś takiego oświadcza?

  28. @andsol

    „głosiliby, że tylko marzą o wchłonięciu Zachodniego Brzegu i Gazy przez Izrael i będąc lojalnymi obywatelami tego państwa taką by za parę lat mieli reprezentację parlamentarną”

    Ty wierzysz w siłę prawa, Palestyńczycy nie (no, nie wszyscy).

    Apartheid w RPA formalnie nie był wymierzony w żadną z ras – był po prostu narzędziem separującym społeczności. Faktycznie nawet to rasistowskie prawo nie było w pełni przestrzegane i celowo (środkami pozaprawnymi!) uniemożliwiano rozwój czarnej klasy średniej (czego skutki widzimy dziś w slumsach). Te historyjki, że RPA było może i rasistowskim, ale państwem prawa, a „czarni są biedni bo widocznie głupi” to popularny w Polsce mit stworzony przez korwinistów. W rzeczywistości prawo południowoafrykańskie było nagminnie łamane (nic zresztą dziwnego, skoro sędziowie byli biali).

    Właśnie w tym problem, że „wchłonięci” Palestyńczycy nie otrzymaliby praw wyborczych (formalnie być może, faktycznie – nie). Izrael uchwaliłby jakąś ichnią wersję „Jim Crow’s Law” i skończyłoby się na tym, że faktycznie może zagłosować może 5% obywateli Zachodniego Brzegu (już widzę te „niezależne komisje”, które oceniałyby znajomość izraelskiego prawa i historii, a być może i Tory). Lub wprowadzono by cenzus majątkowy. Nie mówiąc już o osobach kiedykolwiek karanych – nieważne czy za terroryzm, czy za kradzież puszki coli – które dożywotnio traciły by bierne prawo wyborcze (włącznie z delikwentem przechodzącym przez ulicę w niedozwolonym miejscu przez zabitą dechami wiochę).

    Tak to się robi w Hameryce. Czarni formalnie mają prawo głosu, ale faktycznie generalnie nie głosują, bo większość ma kłopoty z prawem – a więc głosować nie mogą; reszta jest w różny sposób do głosowania zniechęcana („Twój głos nic nie znaczy” – mówią media). Ta większość ma kłopoty z prawem, ponieważ surowe prawo antynarkotykowe, wymierzone głównie w czarną społeczność (i w tym właśnie celu stworzone), penalizuje posiadanie narkotyków i za jointa można wylądować za kratkami (za tego samego jointa białas z klasy średniej dostanie – w najgorszym wypadku – probation). A zajmują się przestępczością i sprzedażą narkotyków (lub sami ćpają, co też jest de facto karalne), bo nie mają szans wykształcić się i znaleźć dobrej pracy. Tracą więc prawo wyborcze i nie mają reprezentacji politycznej, co wpędza społeczność w jeszcze większą beznadzieję; ojcowie bez pracy piją i rozbijają rodziny, więc rośnie kolejne stracone i politycznie nic nie znaczące pokolenie. A zarabia na tym jedynie rozrośnięty do monstrualnych rozmiarów sektor więziennictwa. Śmiem twierdzić, że jest to celowo stworzony (i konserwowany) system, żeby nie dopuścić do czegoś takiego jak wybór Obamy czy Sandersa (co nie znaczy, że raz na jakiś czas się to nie udaje). Zresztą tu nie muszę tłumaczyć zależności między biedą a brakiem edukacji i reprezentacji politycznej, bo w brazylijskich favelach występują one w większym stopniu. That’s how Capitalism works.

    W Twoim scenariuszu tak czy inaczej rządziłby Likud, a Palestyńczycy byliby obywatelami może nie drugiej, ale też nie pierwszej kategorii – czymś zawieszonym pomiędzy (podobnie jak Irlandczycy w Ulsterze). Dlatego dążą do stworzenia własnego państwa (w którym też przecież nie będzie różowo, wiadomo). A bełkot o zepchnięciu Żydów do morza to retoryka dla matołów, w którą prawie nikt nie wierzy (coś a’la rytualne wiecowe pohukiwania że Tusk będzie siedzieć w jednej celi z Putinem za zamordowanie Kaczyńskiego).

  29. Polowa glosujacych Palestynczykow nie glosowala na Hamas. Nb wybor maja bardzo ograniczony, Hamas albo Fatah, Hamas twierdzil ze bedzie mniej skorumpowany bo jest religijny czytaj moralny, a tonacy chwyta sie Hamasu.

    Co do instytucji akademickich, od kiedy pozwolono im otwierac je bez ograniczen, liczba osob z dyplomem akademckim wzrosla w tempie prawie nie spotykanym.

    Gdy po ukladach Oslo byla nadzieja na lepsze jutro, wielu wyksztalconych Palestynczykow porzucilo wygodne posady zagranica i przyjechalo budowac swoj kraj. Ale pod okupacja nie bardzo sie daje, wiec wyjechali z powrotem. Nikt tu ich za to nie bedzie ganil.

    „Oczywiście nie będziecie mieli do tego głowy, bo młode pokolenia przez całe lata marzyły tylko o jednym typie sukcesu: militarnym”. Nieprawda, ekonomicznym. Choc nie wiem o czym ja bym myslala po 50 latach okupacji. Od wiecej niz pokolenia – ostrej.

  30. znowu_ja, na temat praktycznej wartości mojej uwagi z 03/04/2017, 1:42 am upierać się nie będę, przede wszystkim dlatego, że sens tej uwagi kierowanej do telemacha zasadniczo był ten: zawsze są jakieś możliwości. Przemknęło mi przez głowę, że może łódzcy fabrykanci zrobili dla Polski więcej niż rozsławieni wierszem i prozą nasi powstańcy, Łódź zaopatrywała w tkaniny połowę Rosji, ale to też delikatny temat i zbyt dobrze pachnie dla trolli. A po drugie, powtórzę, ani mi w głowie andsolową główką rozwiązywać problemy, na których porozbijały się już głowy myślicieli i polityków. Ale ponieważ Twoje rozwinięcie tego początku skryptu ma ciekawe elementy, zauważę, że choć zasadniczą rację oddam Ci, to w paru szczegółach widziałbym możliwości dla uniknięcia nadmiaru podobieństw z RPA i USA, bo średni poziom izraelskiego wykształcenia jest bardzo odmienny niż ten, którzy mieli Afrykanerzy czy rednecks – więc jest szansa (szansa, powtórzę, wiem, że wykształcenie nie gwarantuje jakości konceptów etycznych), że próby tak gwałtownej dyskryminacji by nie przeszły. W końcu, Izrael to jednak konfluencja dwóch potoków, religijnego i socjalistycznego.

    Więziennictwo w Stanach to zupełnie inna sprawa, i można podziwiać jak zgrabnie w system zasadniczo demokratyczny wmontowano struktury niewolnicze i to tak sprytnie, że właścicielem niewolników jest państwo.

    Mam też za bardzo niepokojące, że to, co nazywasz „retoryką dla matołów” tak dobrze chwyciło. Ale to jak u nas, gdzie banialuki wygłaszane przez pana na D. uczyniły z niego prezydenta.

    lisek – ani mi w głowie ganić tych, co wyjechali – przecież to i o mnie. Bo owszem, andsol to patriota, ale nie wariat.

    Ci z rozsądniejszych Palestyńczyków, których znasz (z przypadkowych spotkań, z pracy) – jakie są ich nastawienia? Tego najtrudniej jest dowiedzieć się, to raczej nie pojawia się w prasie.

  31. @andsol

    „średni poziom izraelskiego wykształcenia jest bardzo odmienny niż ten, którzy mieli Afrykanerzy czy rednecks”

    Ha! Izrael jest w ścisłej czołówce, to prawda. Ale kiedy jedni zgłębiają mechaniką kwantową, inni uczą się na pamięć Tory i w święty dzień nie zapalają/gaszą światła (bo to „praca”, a Jahwe nakazał odpoczywać).
    Podobnie w Stanach – parę procent wysoko wyedukowanych specjalistów światowej klasy i rzesza głąbów, które ledwo potrafią pokazać Stany na mapie świata (albo i nie). Czego by nie powiedzieć o Europie Środkowej, to edukację zawsze mieliśmy na poziomie (najlepiej wykształceni Żydzi w Izraelu czy USA pochodzili właśnie stąd).

    Wracając do tematu: Palestyńczycy, wybierając drogę Che Guevary, a nie Mandeli, popełnili gigantyczny błąd, za który płacą kolejne pokolenia. Ale też sam Izrael może drogo zapłacić za swoją politykę, coraz szybciej osuwając się w bagno ciemnoty, zabobonu i fundamentalizmu religijnego. Izraelem póki co rządzi tamtejszy Orban (z istotnym zastrzeżeniem, że Netanjahu nie zniżył się do grzebania przy ordynacji wyborczej), ale ten kraj czeka na swojego Kaczyńskiego i Rydzyka…

    „Łódź zaopatrywała w tkaniny połowę Rosji, ale to też delikatny temat i zbyt dobrze pachnie dla trolli”

    …a jak dodamy do tego, że na handlu zarabiały ŻYDY, to już w ogóle troll poetry

    „w system zasadniczo demokratyczny wmontowano struktury niewolnicze i to tak sprytnie, że właścicielem niewolników jest państwo”

    Właśnie nie! Ogromna część więzień na południu USA znajduje się w rękach prywatnych, które dostają co prawda pieniądze (czy to z budżetu federalnego, czy stanowego) na ich utrzymanie, ale głównym celem prywatnych więzień nie jest przecież karmienie pasożytów czy jakaś tam resocjalizacja, a zarabianie pieniędzy – i to własnie one lobbują za surowym prawem, które zapędzi „niggas” na cel, albo lepiej: na plantacje. Absurdalne prawo to dla nich kwestia życia i śmierci, bo gdyby nie karano (głównie kolorowej biedoty) za bzdury, połowa prywatnych więzień straciłaby rację bytu. Stąd praca w kajdanach, stąd namioty rozstawione w polu lub 300-łóżkowe hangary zamiast cel, stąd zupki chińskie zamiast pełnowartościowego pożywienia. Prywatne przedsiębiorstwo, w przeciwieństwie do instytucji państwowej, ze swojej natury oszczędza gdzie może („racjonalizuje koszty”). Jeszcze krok i w „sercu demokracji” doczekamy się łagrów (które też były w końcu nastawione głównie na zysk).
    Wot, kapitalizm w działaniu.

  32. @andsol 8:26

    Palestynczycy izraelscy i „palestynscy” (Zachodni Brzeg i Gaza) to rozne spolecznosci zyjace w bardzo odmiennych warunkach (jerozolimscy sa jakby grupa posrednia). Rozumiem ze pytanie dotyczy tych drugich; przecietny Izraeczyk ich nie spotyka (z wyjatkiem sluzby wojskowej), a gdy spotyka rozmowa moze byc ograniczona bariera jezykowa. Co do moich znajomych z tej zagranicy, domagaja sie zauwazenia (acknowledgement), sprawiedliwosci i normalnego zycia, nie zemsty. Wielu wyjechalo na specjalizacje czy doktoraty i juz nie wroca, bo zakosztowali poczucia normalnosci i szerszego wyboru i mimo ogromnego przywiazania do ojczyzny i rodzin nie beda sie w stanie cofnac.

    (Komentarzy Helpola nie odebralam jako trollowatych).

  33. lisek
    Ciekawie się to wszystko nam tutaj rozwija. Szczególnie podoba mi się łagodne strofowanie Andsola akurat z tego kierunku. Wywołuje, hm, uśmiech.
    A Helpol mógłby być jak najbardziej zjawiskiem pozytywnym gdyby pogodził się z faktem że komentuje w miejscu w którym (przynajmniej z założenia) się rozmawia, a nie „siłuje na rękę”. Rozumiem irytację Andsola bo brak reakcji na polemikę świadczy o złych zamiarach lub całkowitym braku szacunku do rozmówcy. jest, mówiąc krótko, „disrespectful” i wywołuje odruch.

  34. @ telemach

    Mam nadzieje ze jest to usmiech serdeczny.
    Zwroc uwage ze andsolowe strofowanie Palestynczykow i moje strofowanie Andsola maja istotny wspolny mianownik, tyle ze kazde z nas jest/bylo wiekszoscia w innym miejscu.

    Co do Helpola, jest to po prostu konwencja innych blogow, z ktorej da sie zrezygnowac po krotkiej aklimatyzacji

  35. lisku, mnie daleko jest do strofowania. To nieumiejętność przekazania smutku. Tego samego, który miałem po polskich wyborach z 2015 roku. Albo po oglądaniu słynnego zdjęcia z 1914 roku uśmiechniętych niemieckich żołnierzy w wagonie, na którym kredą napisano „do zobaczenia za tydzień w Paryżu”.

  36. Czy nie jest fascynujace, ze ten, wydawaloby sie, tak lokalny konflikt, jakich na swiecie duzo wiecej i to duzo powazniejszych, nieodmiennie wzbudza tyle emocji? Prawie jakby chodzilo o granice nad „Odromnysom”. A co do tytuly wpisu „Co potem”, to mozna sobie to „potem” niezle wyobrazic guglajac „Amnesty International” i „Hamas”.

    Do Liska, ktora, jak mi sie wydaje, jest jedyna osoba wypowiadajaca sie tutaj bezposrednio zainteresowana wynikami, mam takie pytanie: Piszesz wyzej, „Choc nie wiem o czym ja bym myslala po 50 latach okupacji. Od wiecej niz pokolenia – ostrej.” Czy stosunek Palestynczykow do Izraela zmienil sie w ostatnim pokoleniu na bardziej bezkompromisowy? Bo z tego co czytam, a czytam sporo, zawsze takim byl od 1948 i to sie nie zmienilo.

  37. @jrk

    Wydaje mi sie ze zmiany byly i to duze. W 1948 Izrael byl nowym i dosc naglym zjawiskiem, a wynikiem jego powstania byla fala uchodzcow (okolo 700 tys. z posrod 800 tys. Palestynczykow zamieszkujacych tereny na ktorych powstal), i dosc oczywista reakcja krajow arabskich bylo dazenie do jego calkowitego usuniecia. Rozwoj Izraela, nastepne wojny i zalamanie sie pan-arabizmu powoli doprowadzily do akceptacji istnienia Izraela i nawiazania z nim stosunkow na roznych poziomach.
    Co do Palestynczykow, jak napisal Telemach, sa rozne postawy. Podstawowy dokument PLO okreslal jako glowny cel eliminacje Izraela, ale w ramach ukladu Oslo Arafat zrezygnowal z tego dazenia i zaakceptowal istnienie panstwa zydowskiego (ta akceptacja byla jednym z podstawowych warunkow negocjacji). Tylko Hamas, jako organizacja konserwatywna, religijno-wojskowa, nie zaakceptowal. Wiekszosc spoleczenstwa palestynskiego przyjmuje Izrael jako fakt dokonany, choc czasem pocieszaja sie nadzieja ze rozne imperia pojawiaja sie i znikaja, „tak jak Rzym”, wiec moze i my kiedys zalatwimy sie sami (czego nie wykluczam 😉 ), ale jest to na poziomie wzdychania do Mesjasza. To co zapewne wzmocnilo sie w ostatnim pokoleniu to chec odseparowania sie od Izraela, i mozliwe ze nienawisc, spowodowana zaostrzeniem sie konfliktu wojskowego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s