Z naszej studni niepamięci

Mogłoby się wydawać, że Żyd był w społeczeństwie staropolskim kimś, kogo Leszek Kołakowski nazwie później „człowiekiem bez alternatywy”. Przed trybunałem sądowym stawał jako sprawca rzekomych mordów rytualnych, na co dzień był trefnisiem, którego każdy, od uliczników i żaków poczynając, mógł znieważyć, ochlapać błotem, obrzucić kamieniami. Jezuita Walenty Pęski, polemizując z nazywaniem szlacheckiej Rzeczypospolitej rajem dla Żydów, pisał: „Ja bym uciekł z takiego raju, gdybym miał w nim tak ohydnie zaszargano chodzić, takie lada klesze kozubały dawać, takie i od samych łokietnych [tu: małych] dzieci persekucyje cierpieć, jako się w Polszcze z nimi dzieje”, którą – zdaniem Pęskiego – Żydzi w niej zamieszkali mogą porównać raczej do znanego im z Biblii Egiptu aniżeli do raju.

Janusz Tazbir we wstępie do książki Piotra Kuncewicza, Goj patrzy na Żyda. Dzieje braterstwa i nienawiści od Abrahama po współczesność.

Nawiasem, niewiele o tym jasno patrzącym człowieku znalazłem (Encyklopedia wiedzy o jezuitach na ziemiach Polski i Litwy 1564-1995): ksiądz Walenty Pęski, urodzony w 1632 roku na Podolu, do zakonu jezuitów wstąpił 1654 roku w Krakowie, zmarł w 1681 roku w Poznaniu. Był profesorem poetyki w Lublinie (1660–1661) i Lwowie (1661–1662), retoryki w Przemyślu (1662–1663), Lwowie (1668–1669), Lublinie (1669–1671), Jarosławiu (1671–1673), Sandomierzu (1673–1674) i Kaliszu (1674–1675). Ponadto był profesorem filozofii i matematyki oraz prefektem studiów w Rawie Mazowieckiej (1675–1677), kaznodzieją trybunalskim w Piotrkowie (1677– ­1679) i w Lublinie (1679–1680), a także kaznodzieją farnym w Poznaniu (1680–1681).

Cześć jego pamięci.

Reklamy

8 thoughts on “Z naszej studni niepamięci

  1. Ze Słownika etymologicznego języka polskiego Aleksandra Brücknera: kozub […] ‘koszyk, torebka z kory, łubu’ […] kozubales (z łacińską, żakowską końcówką, jak kretales, ‘opłata za kretę, t.j. ‘kredę’, i t.p.), ‘opłata pobierana od żydów dla żaków i księży’ (niby ‘koszykowe’, bo się i żyd z kozubem nosił dla handlu).
  2. marsep – nie wiem czy zdołam to kiedyś czytać, ale zerknięcie na skany (Internet niech będzie osławiony) pokazało bardzo ciekawy sposób radzenia sobie na końcu strony z sierotami i wdowami. Dziś takie coś przyprawiłoby drukarza o atak serca. Co do PSB, nie tylko nie mam dostępu ale nawet nie wiedziałem, że taki zwierz istnieje. Przy okazji, jam nie Pan, jam andsol.

  3. Andsolu Drogi
    Ja ze starej szkoły jestem i jak zaczynam rozmowę z nieznajomym per Pan go tytułuje. Wiem, że w internetach są inne obyczaje ale w ferworze o tym nie zawsze pamiętam.
    PSB jest wydawnictwem zbiorowym, wielotomowym, którego pierwszy tom jeszcze w 1935 r. się ukazał. Obecnie jest to tom 51 z nazwiskami na ‚Ś’. Więcej o PSB: http://www.psb.pan.krakow.pl/index.php/pl/
    Dla mojego zawodu jedno z wydawnictw podstawowych.
    Digitalizacja PSB postępuje bardzo powoli i w internecie go w zasadzie nie ma. Walenty Pęski ma swój biogram w tomie 25 na stronach 746-748, znacznie więc obszerniejszy niż przez Ciebie cytowany (co najmniej 3 szpalty). Niestety tego tomu nie mam w swojej bibliotece, więc nie mogę go Ci podesłać. Nie wiem też kiedy mnie los znowu zagna do Jagiellonki lub innej naukowej biblioteki. Jeśli się zgodzisz na cierpliwość, będę pamiętał.

  4. marsep, dzięki za obietnicę pamięci, nie ma pośpiechu, jeśli hasła o Walentym Pęskim nie znałem przez tyle lat to mogę poczekać jeszcze troszkę.

    PSB przypomniał mi dzieła zebrane Eulera, w IMPA w Rio zajmują pół ściany, zaczęto je wydawać na początku XX wieku, skończono gdy się kończył. No ale Szwajcarzy nie mieli burz dziejowych u siebie i tam praca rozłożona na dobre cztery pokolenia wydaje się czymś normalnym.

    lisek, ale póki co to ta sieciowa edycja jest jeszcze skromna…

  5. Andsol – Edycja dzieł Eulera należy do trochę innego nurtu wydawniczego. Słowniki biograficzne zaczęli opracowywać bodajże Niemcy swoim Allgemeine Deutsche Biographie, który ukazywał się od lat siedemdziesiątych XIX w. do I wojny światowej (były wznowienia i uzupełnienia, a teraz wydają Neue Deutsche Biographie). Potem identyczne słowniki zaczęły robić inne Akademie Naukowe, znam m. in. Austriacki. Był to pokłosie dziewiętnastowiecznego nacjonalizmu (w XIX w. słowo nacjonalizm nie miało tak zdecydowanie złych konotacji). Każdy naród chciał w ten sposób pokazać, że jest starą, licząca się społecznością o długiej historii i dlatego były na to pieniądze. Z tego też powodu w PRL, który też był cokolwiek nacjonalistyczny, znalazły się pieniądze na kontynuację.
    Mógłbyś ewentualnie w przypływie wolnego czasu, z którym nie ma co zrobić, sprawdzić, czy przez przypadek nie ma PSB w Brazylijskiej Akademii Nauk. PSB to wydawnictwo najpierw PAU, potem PAN, instytucji mających dość rozległe kontakty z podobnymi akademiami także poza Europą. Przez wiele lat był jedną z głównych publikacji w wymianie wydawniczej pomiędzy nimi (oczywiście w dziale historia).

    Lisek – to co zlinkowałaś to jest namiastka PSB. Pamiętam, że kilka lat temu, jak doszło do sporu o finansowanie PSB, redakcja chwaliła się dwudziestoma kilkoma tysiącami już opublikowanych haseł. Na ipsb jest ich może tysiąc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s