Darcie mord i darcie flag

Darcie mord jest naszym wrodzonym talentem. Tłumi go dawanie piersi, głaskanie i usypianie, ale Matka-Polka nie powinna na śmierć zadusić tego narodowego daru, tej charyzmatycznej cechy odróżniającej Prawdziwych Polaków od nacji drugiego sortu, o Żydach i Zgniłych Europejczykach już nie wspominając. Rzecz jasna, nasze latorośle muszą umieć drzeć mordy po chrześcijańsku i tam gdzie trzeba, bo tylko wtedy Polska będzie Polską a nie miernym odbiorcą czeków z Brukseli.

Trudniej jest z darciem flag, tu nie ma wrodzonych odruchów darcia i smarkania w nie. Ale w nacji obdarzonej zdrowym rozsądkiem żaden Prawdziwy Młodopolak nie pomyśli nawet o darciu flagi Rosji albo Uzbekistanu. Flaga Uzbekistanu jest bezpieczna, bo Młodopolak nawet nie wie, że takie państwo istnieje. A flaga Rosji dlatego, że za złe jej potraktowanie Obrona Terytorialna Macierewicza spuściłaby mu łomot. Bo nikt nie może sobie lekceważyć naszej przyszłej ojczyzny. Więc flagą UE można się nawet podetrzeć, bo wiadomo, że Unia to Niemcy, a Niemców już biliśmy pod Grunwaldem, a ostatnio też w Ozorkowie, chociaż to nie był Niemiec a Pakistańczyk, ale oni wszyscy są tacy sami.

Darcie flag UE powinno być ćwiczone już w szkole, to wcale nie jest taka prosta sztuka. Kto widział słynny film „Kabaret” wie, że trzeba zacząć grzecznie i gładko, na darcie flag i ubrań oraz na palenie książek przyjdzie właściwy moment. Polityczny orgazm to nie jest takie byle co. Na początku lekcji trzeba zmówić paciorek, opowiedzieć parę bajeczek o żołnierzach wyklętych, a dopiero potem pokazać na mapie Barcelonę i spytać dlaczego nienawidzimy Brukseli. Bo chwilowo nasza młódź nie zasługuje na miano kaczyjugendu. To dopiero pierwsze kroki w ćwiczeniu prawdziwej suwerenności.

Ale jak na działanie odruchowe, improwizowane i wprost od serca, idzie wcale nieźle. Nie rozumiem tylko czemu młodzi nie robili sobie selfie, przecież coś będą musieli pokazać swoim dzieciom.

Reklamy

22 myśli na temat “Darcie mord i darcie flag

  1. Chciałem nacisnąć na przycisk „lubię” ale co zrobić, skoro nie lubię i mnie przygnębia?
    Do czego znowu się staram nie przyznawać, bo po co jeszcze dodatkowo dawać tym zadziwiającym formom życia satysfakcję?
    Jesteśmy najwidoczniej skazani na nigdy niekończące się powtórki z historii. I pojawiające się po każdym katakliźmie złudzenie, że teraz to już na pewno się nauczyliśmy i wyciągneliśmy wnioski.
    Przykre

  2. Mimo wszystko myślę że się nauczyliśmy, to że wszędzie widać tego człowieka oznacza raczej że jest to kuriozum godne pokazania… podobnie jak pięcioletnie dziewczynki coś tam recytujące o tuskozbrodni. Wyrosną z tego, a jak nie wyrosną do dalej będą bohaterami memów.

  3. P.S. ostatnio pojawił się podobno jakiś głos rozsądku w centrum sterowania Europy – że może by tak krzykaczom na początek przestać te czeki wystawiać a potem dopiero dyskutować… Mówią że człowiek zaczyna działać racjonalnie gdy wyczerpie wszystkie inne możliwości, więc mam nadzieję że tego nie spieprzą.

  4. Kłopot w tym, że typy, co zamówią nauczkę za 80 miliardów euro znikną z horyzontu politycznego, a ci, co będą pozbawieni tej kasy, umożliwiającej skok cywilizacyjny, łatwo wpadną w nową otchłań teorii konspiracyjnych, że jacyś wrogowie Prawdziwej Ojczyzny odebrali nam podstępem to, co za wiek XIX i XX nam się słusznie należało.

  5. andsol, niestety dokładnie tak. To jest Catch 22. Obojętnie co zrobisz, dupa z tyłu.
    Najprawdopodobniej jedynym w miarę racjonalnym sposobem radzenia sobie z tą sytuacją jest szyderstwo, ale jak długo można szydzić, mając za audytorium myślących podobnie?
    Ja niedługo mogę.

  6. Szyderstwo nie bardzo działa, no bo w kolejnym kroku będziesz musiał się tłumaczyć dlaczego jesteś wrogiem Ojczyzny, Boga i wszelkich świętości i po co w ogóle masz żyć skoro tylko niszczysz i zohydzasz wszystko co piękne w ludziach. Wydaje mi się że tylko jedna pigułka działa, i jest to kasa – a raczej jej brak. I tak będzie trudno wytłumaczyć tym co uważają że im się coś więcej należy że mają tyle samo praw co i inni obywatele, ale ustępowanie im tylko dlatego że grożą że inaczej zrobią Ci kuku jakoś nie wróży dobrze na przyszłość.

  7. ale, jest też i inny sposób – umówmy się i wstąpmy wszyscy do Partii – jak już wszyscy w niej będą to tak jakby jej wcale nie było

  8. umówmy się i wstąpmy wszyscy do Partii – jak już wszyscy w niej będą to tak jakby jej wcale nie było

    To już kilka razy w historii było. Pouczająca jest w tym względzie historia niemiecka. Otóż po zwycięstwie NSDAP w 1933 i objęciu władzy przez narodowych socjalistów niezliczone tłumy komunistów z Roter Frontkämpferbund ( w skrócie Rotfront), organizacji paramilitarnej będącej zbrojnym ramieniem KPD wstąpiły do SA. Słynne jest powiedzenie Ernsta Thälmanna: „oddajcie mi moje SA”. Trochę makabryczne zważywszy, że wygłoszone w KZ Oranienburg.
    Czerwonym bojownikom przejście od internacjonalizmu do nacjonalizmu zajęło minuty. Zamiast prezentować zaciśniętą pięść prawej ręki, rozprostowali palce i wyszło im to co trzeba.

    A teraz pytanie: zmieniło to coś jeśli chodzi o bieg wypadków? Odpowiedź: hm. Ilość nazistów znacznie się zwiększyła i walec jechał dalej.

    Podobnie zresztą było po wojnie w NRD. Tam też wszyscy (którzy nie dali rady uciec) masowo wstąpili do partii. Były onegdaj takie fantazje w autokracjach bloku wschodniego: wstąpmy i zacznijmy zmieniać od środka. Kończyło się albo konformizmem, albo dysydenctwem albo (najczęściej) rezygnacją.

    Niedobra to droga była.

  9. Te tłumy. Wikipedia raczej, że „tłumy” to do obozów.
    Ale człowiek się całe życie uczy.

  10. Tylko po co. 27 lutego 1933 komuniści podpalają Reichstag, 7 marca KPD jest nielegalna. Posłowie KPD albo są aresztowani albo się ukrywają.Tam wtedy kto nie był z nami, to nie żył, albo był w więzieniu. A te strajki w 1932, pewnie o to samo im chodziło.

  11. komuniści podpalają Reichstag? Autorstwo podpalenia jest zdaje się, wątpliwe…

  12. @tetryk56: pojęcia, podobnie jak fakty zdają się być w naszej postrzeczywistości dowolnie wymienne. W ten sposób Obersturmfuehrer Georgi Dymitrow może ewentualnie wchodzić w rachubę. Chociaż gdzieś w wikipedii było przecież napisane, że podpalić kazał Neron bo mu się ulubiony koń nie sprawdził jako senator. Czy jakoś tak. Ogólnie się zgadza, szczegóły można uzgodnić później.
    Wchodzimy w nowe, ciekawe czasy.

  13. Tak na dobrą sprawę nazwiska i tożsamość uczestników dawnych wydarzeń nie ma wielkiego znaczenia – ot taka nasza ludzka kurtuazja żeby konkretne osoby honorować albo potępiać. Jeśli nie sposób dokładnie doliczyć się ofiar rozmaitych wojen a rozbieżności idą w setki tysięcy to spieranie się o to kim był ten czy ów i po czyjej był stronie wydaje się nieco ‚over the top’… Może powinniśmy zacząć siebie traktować tak jak traktujemy inne gatunki zwierząt na Ziemi – opisać zwyczaje godowe i socjalne, ustalić mniej-wiecej liczebność stad i dbać żeby większość jako-tako przetrwała bez niepotrzebnych cierpień.
    😉

  14. @nightwatchx

    Tak na dobrą sprawę nazwiska i tożsamość uczestników dawnych wydarzeń nie ma wielkiego znaczenia – ot taka nasza ludzka kurtuazja żeby konkretne osoby honorować albo potępiać.

    O, o, właśnie to, właśnie to. Szczegóły i niuanse zupełnie niepotrzebnie zacierają „the bigger picture”.
    No może z jednym wyjątkiem: jak Niemcy wybudowali byli (na terytorium dzisiejszej Polski) cokolwiek, np, miasto – to jest to polskie miasto. Chyba że był to obóz zagłady, wówczas jest inaczej. Nikomu w Polsce nie trzeba tłumaczyć dlaczego tak jest, poza Polską różni dziennikarze gubią się w niuansach, co powoduje, że Polakowi jako takiemu piana cieknie z kącików ust. I natychmiast jest mowa o fałszowaniu historii.

    Ciekawe że w przypadku Rzezi Wołyńskiej działa to jednak inaczej, chociaż to nie Wołyń dokonał rzezi. I czy polska wrażliwość byłaby w stanie wczuć się w położenie obecnych mieszkańców Wołynia?

  15. @telemach
    Ostatnio ośmioletnia córka zapytała mnie dlaczego Niemcy nas tak nienawidzą i chca wszystkich pozabijać – no cóż, chyba w szkole mają już pierwsze lekcje historii za sobą. Co mam jej powiedzieć – że to nie jej wina że przyszła na świat w Polsce i niech włoży więcej wysiłku w ignorowanie tego co będzie słyszeć?

  16. @nightwatch:

    Co mam jej powiedzieć – że to nie jej wina że przyszła na świat w Polsce i niech włoży więcej wysiłku w ignorowanie tego co będzie słyszeć?

    Nic nie mówić. Zabrać do berlina, pójść do parku, np. tego:
    https://gruen-berlin.de/en/park-am-gleisdreieck
    i usiąść z nią na trawie pośród tysięcy przyjaznych, pogodnych i uśmiechniętych ludzi mówiących setką różnych języków i posiadających wszystkie możliwe odcienie koloru skóry.
    Lekcja poglądowa będzie niezapomniana. Szczególnie jeśli dziecko sobie samo porówna z narodowym szczękościskiem katolicko-kibolskim.

    A poza tym sympatczny park i lody smaczne. Nawet jak niektóre z jedzących mają obowiązkową chustę na głowie.

  17. A teraz – cymes.

    Dwie panienki, Polki, mieszkające i studiujące w UK (University of Westminster) wyjechały na wymianę studencką do Hiszpanii (Universidad Pontificia Comillas – prywatny, katolicki, pozornie jak najbardziej stosowny dla biało-czerwonych panienek).

    No i się zaczęło. Panienki się obruszyły, że personel tamtejszy zupełnie nie szanuje polskiej martyrologii, nie uwzględnia jej w ogóle, a wręcz pomija złośliwie. Panienki próbowały interweniować, domagały się, aby wykłady uwzględniały polski punkt widzenia, a przy każdorazowej wzmiance o Polsce wykładowca klękał na oba kolana, ale potraktowano je jak niegroźne wariatki. Zaraz potem panienki napisały do ambasady domagając się interwencji co najmniej na poziomie Waszczykowskiego.

    Niestety, zamiast lotniskowców, komandosów i czołgów, ambasada wysłała księdza (zresztą pracownika tegoż uniwersytetu). Ksiądz nic nie zdziałał, kadra uniwersytetu nadal szydziła i znieważała Polskę, a co gorsza nie miała w ogóle zamiaru przeprosić panienki za te ohydne potwarze, insynuacje i nieliczenie się z polskim punktem widzenia. Panienki się tym tak zdenerwowały, że się (obie) rozchorowały, w którym to stanie pozostają od 23 marca do dziś.

    Macierzysty uniwersytet panienek w międzyczasie napisał do nich pismo, w którym diagnozuje u nich problemy behawioralne (ech, ci Anglicy, oni zawsze potrafią znaleźć delikatne określenia), radzi uczyć się do egzaminów i nie robić afer. Nadaremno. W końcu i hiszpański uniwersytet się zdenerwował, ale panienki są na zwolnieniu lekarskim i nie czują się wcale wydalone.

    Teraz panienki odpuściły już Hiszpanom (bo wiadomo, że to Niemcy, tylko poprzebierani, albo i nie), ale lamentują, żeby tych nygusów z ambasady pogonić, bo przecież nie może tak być, żeby naród wstał z kolan, a tylko w ambasadzie w Madrycie wciąż klęczeli przed Merkel.

    Ja rozumiem, żeby panienki były z Krosna albo innego Jasła. Ale z Londynu?

    Jakby ktoś nie dowierzał, tutaj w wersji pełnej, niestreszczonej.

  18. Tak, tak, cywilizowanie upadłej Europy to dzieło trudne i wymaga wielu ofiar. Nawet zdawania egzaminów.

    A przy takiej wzruszającej okazji ilu to ważnych rzeczy człowiek się dowie o rodakach. Na przykład w Wikipedii o Leszku Żebrowskim: „W 1993, podczas konferencji w Sejmie organizowanej przez Antoniego Macierewicza, wygłosił referat „Trzy pokolenia ludzi UB”, w którym przedstawił powiązania rodzinne części redakcji „Gazety Wyborczej” z działaczami Komunistycznej Partii Polski oraz funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej.” Tytan pracy, myśli i referatu.

  19. Czy to jest ten sam słynny Żebrowski, który najwidoczniej został swojego czasu adoptowany przez małżeństwo gejów?
    Bo jakże inaczej pojmować można to wyjaśnienie w wikipedii dotyczące stosunków rodzinnych pozwanego:
    „Jest synem oficera SZP, Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej na ziemi łomżyńskiej oraz więźnia politycznego Franciszka Żebrowskiego”

    Aż chciałoby się zapytać który z panów był ojcem, a który matką. Bo sądząc po twórczości i poglądach musiała to trauma potężna być dla małego Leszka.

  20. Czytam notatkę w Wyborczej, przecieram oczy, czytam jeszcze raz, nie chce być inaczej:

    Pakistańczycy porwani przez talibów, którzy pracowali dla spółki Geofizyka Kraków, zostali uwolnieni po ponad sześciu miesiącach.


    Odważna ta Geofizyka Kraków, że w tych trudnych czasach zatrudnia talibów zajmujących się porwaniami. Ale cóż, każda metoda dobra, żeby EBIT poprawić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s