Historia dwóch pastorów

Wśród wielu opowiastek krążących wśród protestantów – a docierają do mnie, bo ja, jak te opowiastki, też tam krążę, tylko, że oni to nazywają „świadectwami” (chyba tak to jest po polsku) a ja „opowiastkami” – jedną chcę przedstawić tutaj, ale jeśli znasz ją od dziecka i w innym wydaniu, to nie ma problemu, innego dnia opowiem coś innego.

Otóż we wspomnianych kręgach popularne jest właśnie krążenie pastorów. Oczywiście jeśli są z tej samej albo podobnej denominacji. Kto nie wie co to są denominacje, niech myśli o dystrybucjach Linuksa, a wtedy KRK by się przełożyło na Windows. No więc kościół zaprasza jakiegoś nieswojego pastora, żeby wygłosił kazanie (i tu też nie mam pewności czy po polsku mówi się „kazanie” o tym, co pastor wygłasza wiernym, ale chyba wszyscy mnie zrozumieją) i może być on z innej dzielnicy, ale może też przybyć z odległego kraju. Oczywiście nie ma tego w Windowsach, to znaczy ciekawie by było gdyby w polskim kościele wizytujący księża odprawiali mszę i wygłaszali kazanie, bo to by mogło prowadzić do sporej migracji użytkowników we wszystkie niedziele i co poniektóry proboszcz by został z gołą tacą. A w niedziele komunikacja publiczna jest nienajlepsza.

I w zasłyszanej historyjce do pewnego kościoła w USA zaproszono jakiegoś pastora z jednego z najbiedniejszych anglojęzycznych afrykańskich krajów. A że takie wędrówki w istocie zdarzają się, to nawet ja mogę dać świadectwo czyli opowiastkę, bo znam dwóch pastorów z Angoli którzy głoszą Słowo w Brazylii (no proszę, jak ładnie to napisałem z dużej litery).

I ten pastor przyjechał, mówił, oglądał dobrobyt, a potem bardzo poruszony wrócił do siebie. I jak to jest w zwyczaju, zaprosił do siebie pastora z odwiedzonego kościoła. Amerykanin poleciał, mówił, oglądał niewyobrażalną nędzę i bardzo poruszony wrócił do siebie, czyli do Stanów. A po jakimś czasie zadzwonił do afrykańskiego współwyznawcy i łamiącym się głosem opowiadał mu jak on i cała jego kongregacja modli się za niego i za jego kraj. A Afrykanin był zdumiony. I pytał dlaczego. Amerykanin na to, że oni są tak strasznie biedni, więc prosi Boga, żeby im pomógł. A Afrykanin, że to nie tak, a wszystko na odwrót, bo on opowiadał u siebie o Ameryce i oni wszyscy się modlą za Amerykę.

Tym razem pastor ze Stanów niczego nie rozumiał, więc Afrykanin wyjaśnił mu, że oni są przerażeni, że te Stany to taki bogaty i pobłogosławiony przez naturę kraj, a tyle w nim zbrodni i nienawiści i zła, więc oni wszyscy się modlą, żeby Pan Bóg im pomógł.

I ze zrozumieniem wysłuchałem tego, ale wieczorem – a może po paru dniach, bo refleks u mnie działa tylko przy kierownicy – pomyślałem, że to mi całkiem swojsko brzmi, bo gdyby przesunięcie geograficzne zastąpić czasowym, to by była Polska właśnie. Na przykład jeden pan z peerelu, a drugi z czwartej rzeczpospolitej.

Reklamy

22 thoughts on “Historia dwóch pastorów

  1. Czytam, czytam, na koniec dostaje po głowie, choć może właściwie w ryj, bo czarno czerwono na żółtym „teraz nowi klienci mogą brać pożyczki za darmo aż na trzy miesiące”. To, tak jak w pasmach telewizyjnych dla dzieci, bajki przerywane są reklamami filmów sensacyjnych z całym dobrodziejstwem inwentarza.

  2. To chyba przez moje mózgowe zawikłania. Żona często mi mówiła, że jestem okropnie skomplikowany, ja broniłem się, że jestem prosty aż do znudzenia, ale widzę, że będę musiał ją przeprosić. Więc w jej imieniu dziękuję.

  3. Każdemu jego porno, mnie się akurat wyświetlają aparaty i obiektywy z ceneo.pl, może kupię jeszcze kilka. A w odróżnieniu od reklam w telewizorze te można po prostu zignorować albo wyłączyć.

  4. Ja nigdy nie widziałem i nie widzę żadnych reklam. A spam do skrzynki pocztowej przedziera się mniej więcej raz na kwartał. Nie uważałem się nigdy za żadnego komputerowego nerda – to naprawdę kwestia prostej konfiguracji (bez której jednak, korzystanie z internetu byłoby dla mnie niemal niemożliwe).

    A co do reklamy kontekstowej – kwik ma rację: każdemu jego porno, więc jak ktoś narzeka na reklamy pożyczek/kredytów, to można tylko współczuć mu sytuacji finansowej.

  5. Przez wrodzoną skromność nie zdradzę co mi się wyświetla, pragnę tylko nadmienić że zdecydowanie nie skorzystam.
    P.S: Zajrzyj proszę do cennika WP. Może być bez reklam, nawet z własną domeną i nie jest to drogie. Z drugiej strony: czy się opłaca?

  6. Nie warto, to $36 rocznie więc lepiej zainstalować wordpressa (trywialne) na jakimś tanim hostingu z własną domeną. Tylko po co jeśli tu dają za darmo i działa, a jedną reklamę na stronie każdy dojrzały człowiek zniesie bez kwękania (albo wyłączy). Zresztą reklama jest POD tekstem, ostrożnie przewijając w ogóle można jej nie zobaczyć.

  7. Działa. Od kiedy nauczyłem się jak działa, działa. Nawet poprawianie literówek w czyichś komentarzach. A Blox, w którym spędziłem kawałek czasu w tej chwili niemożebnie zaśmieca reklamami górną część widocznej powierzchni. Zgroza.

  8. więc lepiej zainstalować wordpressa (trywialne) na jakimś tanim hostingu z własną domeną

    Niekoniecznie. Zrobił nameste, z miernym skutkiem. Tzn. reklam niet, ale powolność niesamowita (nieomal nieznośna) i odnajdywalność przez gugla raczej zerowa. WordPress to wordpress nie tylko jako CMS ale również jako fundament rankingu.
    Zresztą nameste też najwidoczniej też tak to odczuwa bo inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć fanpejdża na ścianie burdelu informującego o najnowszych nabożeństwach w świątyni. Nie żebym się niesmaczył, bo rozumiem.

  9. To dziwny przypadek, ewidentnie wina wyjątkowo nędznego hostingu że załadowanie strony trwa tam czasem absurdalnie długo. Ale już np. http://nrdblog.cmosnet.eu zachowuje się normalnie a też nie podejrzewam autora żeby dużo dopłacał do swojego hobby. Może przy gigantycznym ruchu lepiej mieć wordpressowego bloga na serwerach wordpress.com niż gdzie indziej, większości ludzi to nie dotyczy.
    Trzymanie bloga tam czy siam raczej nie wpływa na ranking Googla, kto miałby na tym korzystać i kto komu płacić.

  10. Że ta porównywarka nie nadaje się do porównywania stron o których nie ma danych. Patrz np. https://www.similarweb.com/website/andsol.wordpress.com?competitors=andsol.blox.pl

    Nic podobnego, mówiłem tylko że ranking nie zależy od tego gdzie ma się stronę, bo Ty wcześniej sugerowałeś że lepiej mieć na wordpress.com. Warto przy okazji zauważyć, że o ile w przypadku darmowych blogów na wordpress.com firmie zależy na jak największym ruchu (więcej kasy z reklam), o tyle w przypadku płatnego bloga bez reklam już nie, opłatę pobrali więc tylko oszczędzają na braku ruchu. Dokładnie tak samo jak każdy płatny hosting.

    Całkiem możliwe że warto mieć płatnego bloga na wordpress.com bo sprawna infrastruktura, ale na pewno nie dlatego że ranking. Pośrednio może to trochę wpływa, ale w oficjalnych zaleceniach SEO Google nic nie mówią że serwer musi działać super sprawnie. Ma działać i już.

    Nameste jeszcze na psychiatryku prosił żeby nie wrzucać jego notek na stronę główną. Dopuszczam możliwość że nadal nie dba.

  11. kwik nie chcę się pyszczyć, bo od pięciu lat nie zajmuję się SEO i nie jestem całkiem up to date. W przeszłości (nie aż tak zamierzchłej) subdomeny mogły się przytulić do page rank domeny głównej przez którą przepływał traffic. Przynajmniej algorytm gugla tak to odczuwał.
    W momencie gdy np. wordpress.com jako część – dajmy na to mojekotki.wordpress.com znika z rejestru DNS i zamiast tego pojawia się domenokreacja własna typu mojekotki.pl to faktycznie nie ma już o czym mówić. Nie można mieć wszystkiego.

    Moje założenie było takie: jesteś częścią community wordpressa – zwiększa ci się traffic bo jesteś lepiej odnajdywalny dla jej członków – jest kilka takich sympatycznych narzędzi jak WP reader itd które do tego prowadzą. Zwiększa się traffic – polepsza się ranking, polepsza się ranking – zwiększa się szansa dla psa z kulawą nogą używającego wyszukiwarek aby trafić. I tak dalej.

    Ale może się mylę.

    Andsola przepraszamy za spamowanie nie na temat. Ale nie obiecujemy poprawy.

  12. Mimo to proszę autora bloga żeby mi ewentualnie literówki poprawił. To jest największy mankament: brak podglądu komentarzy przed wysłaniem i brrak możliwości edycji (przez np. 15 minut) po wysłaniu.

  13. W społecznym czynie czynię to zawsze. Gdy zauważam. Może w ten sposób ubijam zamierzone dowcipy. Lecz mało takich potrzeb, bo gdy myślę o tym ile razy prosiłem PA na Bobikowie, by mnie poprawił…

    Spamowanie? A jaki jest temat i ostro zakreślony przez kogo?

  14. @ telemach – przyznaję że o tym nie pomyślałem, zakładając że nic nie łączy blogów z jakiejś platformy. Ale masz rację, wordpress.com ma nawet coś w rodzaju strony głównej: https://discover.wordpress.com więc może nie tylko można się poczuć częścią większej całości ale i mieć z tego jakieś korzyści. Prawie mnie przekonałeś. Ale biorąc pod uwagę, że zacząłem od zachwalania wariantu darmowego, a i Ty sam nie korzystasz z płatnej oferty, to chyba nikogo na nią nie namówimy.

  15. @kwik – ja nie korzystam / korzystałem z płatnej oferty bo WP jest w miarę przyzwoity w swoich zakusach i trzeba mieć powyżej 1000 wejść na stronę/dzień aby im się chciało wlepiać reklamę. Niszowe blogi mogą zatem spać spokojnie. A danymi osobowymi i profilami konsumenckimi WP też nie handluje. Podejrzanie uczciwi są ci z WP (a w zasadzie z AUTOMATTIC (ostatnio, stwierdziwszy, że im biura nie są potrzebne sprzedali i rozeszli się do domów. Co jest zdumiewające jak na korporację wartą 1,3 mld . Skromnie sobie żyją z hostingu i dodatków do CMS. , WP ma status open source. 500 osób robi dobrą robotę i wypada popierać.

  16. @ telemach – nie wiem co trzeba, ale muszę Cię ucieszyć, u Ciebie też są reklamy! Np. wczoraj podsuwali mi tam karty graficzne. Teraz co co prawda nic nie widzę, ale z tego komputera pierwszy raz zaglądam, może jeszcze nie zasłużyłem. A Ty pewnie masz ciasteczka po logowaniu się więc sam nigdy ich nie widzisz.

  17. ja Kwiku ich nie widzę, bo ja tam nie zaglądam. Jeszcze by mnie pokusiło żeby coś napisać, a potem tylko same kłopoty.

  18. Jak zareklamuję się „a u mnie nie ma reklam!”, to chyba będzie faul na kilku poziomach…

    A bardziej serio przykład blogu cmosa jest bardzo dobrym przykładem. Każdy byle jaki hosting za grosze ma instalkę worpressa w pakiecie, szablonów są zyliony, itd. więc można sobie bez większego problemu wystrugać coś jak nrdblog. Jeśli w ogóle ktoś czuje potrzebę posiadania klasycznego bloga (jak to brzmi, czuję się staro), zamiast jakiegoś fanpejdża na fejsie, itp.

    Rozważania o SEO w kontekście i implikacje tego czy owego rozwiązania są możliwe, oczywiście, ale nie chce mi się tym przejmować, a jeszcze bardziej o tym gadać.

  19. Life at the Bottom? Dzięki, już ściągnięta, bez reali 🙂 Mam jakieś ciężko prawicowe skojarzenia z tym nazwiskiem – czy to nie z City Journal? Ale jeśli moja lewicowość jest szczera i głęboka, to jakoś jedną książkę zniesie… Dzięki za wskazówkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s