Uczciwe odzwierciedlenie roku za pomocą ostatniego w nim obiadu. Mielone może nie są tak banalne jak na to wyglądają, bo z dobrej wołowiny, a bułeczki wmieszane do nich zostały namoczone w mleku – nie pamiętam czyj przepis mi podsunął ten pomysł, ale z pewnością nie był oparty na Biblii. A purée jest z inhame, znanego w Afryce jako yam i nie wiem czy to w ogóle nazywa się w Kraju.
Więc jeśli już szukać w tym jakiegoś morału na przyszły rok, to żeby zawsze było takie lub podobne niewyrafinowane jedzenie. Które, powtórzę, służy za ilustrację innych sfer życia (np. czytelniczej, odznaczonej lekturą The Limpopo Academy of Private Detection – ktoś inny może wstydziłby się przyznać, ale ja bywam odważny).
Smacznego! I niech ci ten spokój i prostota dobrze służą w lata następne. Dosiego!
I Tobie też, o ile Twój organizm nie domaga się czegoś bardziej wyszukanego.
WNWNR
Jak już prost5ota to może od razu zwięzłość też?
O, telemachu, choć spać nie dało się za dużo, bo dookoła wybuchały wybuchowe wybuchy, to jednak rozszyfrowałem Twoją zwięzłość. I Tobie, i Tobie.