Emanuel Strzelecki

Nie ma on strony w Wikipedii. Był z Grodna (ur. 1921), po wojnie z Wrocławia. Matematyk z Politechniki, pierwszy doktor (1962) Kazimierza Urbanika.

Wkrótce potem (1965) wyemigrował – podobno niechętnie, ale rodzina nalegała. Dokąd? No jak samo nazwisko wskazuje – do Australii. Gdy odszedł (w 2015r., mając 93 lata) w australijskich nekrologach pisano: „utraciła go Polska, zyskała Australia”. W Monash University z Melbourne (z pierwszej setki najlepszych uczelni na świecie) miał wielkie zasługi w upowszechnianiu matematyki i kultury matematycznej.

Pojawił się przedwczoraj w rozmowie z B.G. A właściwie nie z Bolkiem, a z Olkiem, jego synem. Olek opowiada, że gdy był w Australii odwiedzając córę, zastanawiał się sporo nad zaproszeniem do Monash, które jego ojciec dostał dzięki sugestii Strzeleckiego. Ale minimalny okres kontraktu był dwuletni i B.G. nie chciał na tak długo oddalać się z Polski.

Zadzwoniłem dziś do niego z żartobliwym wyrzutem: „nigdy mi nie opowiadałeś o tym australijskim zaproszeniu”. Zawahał się i potwierdził. To wahanie jasno mówiło: przemilczenie nie było przypadkiem. Ta sprawa ciągle była żywa.

I trudno wyobrazić sobie, by miało być inaczej. Gdyby wtedy wyjechał, Olek i Hela (którzy wówczas o wyjeździe słyszeć nie chcieli i może to przeważyło) nie nacierpieliby się tyle w 1968. Ale ani syn, ani ojciec nie odegraliby swoich ważnych ról w Solidarności. A tu nie ma naiwnej arytmetyki „co znaczy jeden wśród wielu tysięcy”. Tak jeden jak i drugi znaczyli. Nie mówiąc już o działaniach B.G. jako pedagoga i autora. No, ale z wyjazdem Olka, we Wrocławiu by było o ileś mniej złamanych serc. A może by były złamane na zawsze?

W jednym z nekrologów Strzeleckiego stoi, że pochówek odbył się zgodnie z żydowskimi rytami. Spytałem B.G. jak to możliwe, że ktoś z takim nazwiskiem mógł być Żydem. „A był, choć nazwisko tego nie wskazuje. I nie był podobny do Żyda”, zakpił śmiejąc się, „ale wszyscy Żydzi byli podobni do niego”.

Reklamy

7 myśli na temat “Emanuel Strzelecki

  1. Zastanawiam się, w jaki sposób się „emigrowało” w 1965.
    Zrozumiałbym 1956-59.
    Mechanizm byłby jasny też po 1967.

    Ale 1965? Wtedy o tych, którzy wyjechali i nie wrócili mawiało się,(pamiętam przecież) że uciekli na Zachód.. Wiesz może jak to było?

  2. Zapytaj proszę, bo mi nie są znane przypadki oficjalnej „emigracji” przed wojną siedmiodniową. Oficjalna narracja była tak jak była i ten, kto wyraził wówczas chęć opuszczenia ukochanej ojczyzny i osiedlenia poza jej granicami był stygmatyzowany jako zdrajca.
    Hłaskę wypuszczono z paszportem ważnym trzy miesiące w 1958. Nie chciano mu go przedłużyć więc poprosił o azyl w 1959. Mrożek musiał wyjechać na stypendium w 1963 aby móc „wybrać wolność”. Na wolności pozostał do 1996.

    Dlatego zastanowiło mnie jak to możliwe że ktoś sobie wyemigrował w 1965.

  3. A więc nie, telemachu, nie zdołałem poznać szczegółów wyjazdu Strzeleckiego, bo Gleichgewicht nie wiedział jak to było – ale mówi, ze nie było to takie rzadkie, że wypuszczano Polaków, którzy decydowali się na emigrację jako Żydzi. I w istocie, przypomniałem sobie, że Abraham Goetz (miałem z nim jeszcze zajęcia z analizy matematycznej i z geometrii różniczkowej) też wyjechał w 1965 r. – do Stanów, zaprosił go University of Notre Dame z Indiany. Zmarł w zeszłym roku.

    Całkiem niedawno dowiedziałem się o nim od B.G., że był bardzo religijny (znając go nie wyobraziłbym sobie tego) i że miał sporo trudności z wyjazdem. Próbowano przytrzymać go otworzeniem procesu przyznania profesury zwyczajnej, a potem miał dwa procesy zupełnie innej natury. Najpierw jakiś gość przystawił się w tramwaju do jego żony i Goetz dał mu po pysku. A potem ktoś oskarżył go, że rozpoznaje go jako szefa Gestapo w Salonikach z roku 1942. Był to całkiem absurdalny proces, Goetz w owym roku miał 16 lat, był na Syberii a ponadto ktoś z tak semickimi rysami nie mógłby zrobić kariery w Gestapo, no ale proces się toczył. Przypuszczam, że owe oskarżenie trafiło na wokandę właśnie po to, by mu utrudnić życie…

  4. Szkoda. Chciałbym wiedzieć w jakich czasach żyłem, gdy żyłem w Polsce. Obraz legalnej emigracji ludzi wykształconych i z punktu widzenia władz „potrzebnych” jakoś mi do tej pory nie przystawał do wizerunku PRLu. gomułkowskiego. Wyjeżdżali (niektórzy) artyści, to pamiętam, ale przeważnie pod ścisłą kuratelą władz i z rodziną pozostawioną jako zakładnicy. O deklaracji chęci wyjazdu na który to wyjazd władze patrzyłyby przychylnie i z serdecznym uśmiechem wręczały pastport nie słyszałem dotąd.

    Widocznie jest wiele rzeczy które były jednak trochę (i czasami) odmienne od naszych wyobrażeń.

  5. Polska zawsze umożliwiała wyjazd Żydów. Poza okresami masowych emigracji w wyniku wstrząsów politycznych z zabarwieniem antysemickim jak w 1945-1949, 1956-57 albo 1967-1969, umiarkowane ilości Żydów wyjeżdżały spokojnie i dyskretnie w ramach łączenia się rodzin i odwiedzin krewnych, bliskich i dalekich.
    Byłem świadkiem kilku takich wyjazdów z Wrocławia w latach 1965-66.

  6. Polska zawsze w swej komunistycznej historii byla zainteresowana wrecz wyjazdami Zydow. Byl tylko jeden warunek. Zydzi polskiego pochodzenia musieli zrzekac sie polskiego obywatelstwa jako podstawowy warunek wydania zezwolenia. Kazdy otrzymywal dokument podrozy informujacy ze dana osoba jest bezpanstwowcem. Po 1989 r kazdy byly obywatel Polski pochodzenia zydowskiego, ktory taki dokument otrzymal, mial i ma prawo zadac przywrocenia obywatelstwa. Ja tak zrobilem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s