Na poziomie

Nie, nie ma tu umiaru ani elegancji. Ale często, przez narzucony poziom rozmowy, wygląda to na jedyny właściwy wist i często cytowałem ten zwrot, choć zupełnie nie pamiętałem którędy i kiedy wpadł mi do oka czy ucha.

A tu raptem, zupełnie od niechcenia – mam go. Zapis nr 11 z roku 1979, w nim Miesiące Kazimierza Brandysa i na str.54 stoi:

Kiedy mój brat otrzymywał codziennie kilka telefonów z pogróżkami od przemawiających schrypniętym głosikiem anonimów na służbie (w związku z Haliny działalnością w KOR-ze), obecny przy tym Jerzy Markuszewski poradził mu, żeby następnym razem, zamiast odłożyć słuchawkę, spokojnie powiedział: „Panie, jak pan ma tyle czasu, to naucz pan swoją babcię szczać w butelkę”. Markuszewski zawsze miał wyczucie ducha językowego rzeczywistości.

Reklamy

16 myśli na temat “Na poziomie

  1. Markusz był człowiekiem przyzwoitym. Po 1974 gdy mu „przykręcono” ITR zdecydował się na pielęgnację własnej godności. Był w tym bezkompromisowy i zdobył podziw swego środowiska. Cena, którą wówczas zapłacił (razem z żoną) wydawała mi się wówczas, w drugiej połowie lat 70-ych dużą i niemożliwą do zaakceptowania. teraz tak nie sądzę, myślę, że było to w gruncie rzeczy dobrze przemyślane i że było mu z tym dobrze, Taki rodzaj komfortu obecnie już chyba niemożliwy do uzyskania. Szykany, które go dotknęły dzieliła z nim żona, ona też została objęta zakazem pracy a była przecież doskonałym scenografem. Po 1974 nie zrobiła już praktycznie nic. No może poza opiekowaniem się leśniczówką Pranie.
    Ja pamiętam taki fragment jej wspomnień dotyczący STSu:

    Zofia Góralczyk-Markuszewska, scenograf w STS, wspominała, jak to w stanie wojennym spotkała na warszawskiej Starówce mocno starszego pana. Z trudem poznała: emerytowany cenzor nazwiskiem Rusinow. Pan ukłonił się z rewerencją, wyznał z sentymentem: „Ja was tak bardzo lubiłem” i odszedł, wspierając się laską.

    „PRL. Jak cudnie się żyło”
    Wiesław Kot
    Wydawnictwo: Publicat

  2. Wygląda na to, że sam tu zostałem.
    Może napisz znów coś bo jak tak dalej pójdzie będę musiał sam coś napisać żeby mieć co przeczytać. Czego chciałbym, o ile możliwe, uniknąć.

  3. Mnie to wydaje się bardzo pociągającym rozwiązaniem. Czasami przypominam sobie Twoją lekko rzucaną uwagę, że miałeś już szkice do całego cyklu wpisów blogowych, leżały sobie w laptopie i ktoś go ukradł. Moim zdaniem powinieneś zapłacić mandat za niedostateczną opiekę nad zawierzonymi Ci przez siły wyższe dziełami sztuki (są precedensy, karanie kobiet za nierodzenie zapłodnionych jajeczek).

    Ja zbieram się i zbieram do pisania, ale przecież wiesz jakie jest życie rolnika, orze i piele, piele i orze, a wieczorem pada na pysk i w tej pozycji pozostaje do porannego pielenia.

  4. Problem w tym, że ludzie więcej piszą niż czytają. Chociaż z momentem pojawienia się nowych narzędzi masowej zagłady i innych takich instagramów chyba nie odgrywa to aż takiej roli jak się obawiałem. Pisać też powoli przestają. Po prostu wracamy do pisma obrazkowego. Ot, taki regres.

    A tak na marginesie, ta wasza lokalna imitacja krzyżówki Trumpa z Mussolinim już zaczęła wyrąbywać Dżunglę?

    Od czasu jak Bolsonaro wygrał, wstrzemięźliwy się zrobiłeś w sprawach miejscowych.

  5. Przepraszam za literówki ale wylałem kawę na klawiaturę laptopa i muszę teraz obsługwać urządzenie przy pmocy małej bezprzewodowej klawiaturki. Koszmar.

  6. Potrafię wyobrazić sobie coś smutniejszego niż kawa na klawiaturze (zdarzenie codzienne, by nie powiedzieć: coklawiaturne) – pomyśl o kisielu albo zupie rybnej na klawiaturze.

    Literówki poprawiłem, ale jeśli któraś z nich miała duszę i ukryty zamiar, powiadom mejlem, to ją zrekonstytuuję.

    Chcesz sprawy miejscowe? Służę. W kanałach Szybkiej Wymiany Bezmyślności karierę robi filmik, nawet prasa drukowana go reklamuje pisząc: „w Palhoça pies aresztuje bandytę”. Człowiek rozumiejący trochę psy, bandytów i aresztowania mówi mi: „popatrz, jak na chodniku stoją ustawieni widzowie. I policja ma dziwne ubiory. W oczywisty sposób sfilmowano scenę trenowania policyjnego psa, by atakował domniemanego bandytę – ale ludzie już przestali myśleć nie tylko przy czytaniu, ale i przy patrzeniu”.

  7. Moje kokieteryjne stwierdzenie, że chyba sam tu zostałem miały, jak się okazuje, charakter proroczy. The last reader standing, czy jakoś tak. W każdym razie z okazji Barburki życzę wszystkim sympatycznym czytelnikom tego bloga (czyli sobie) wszystkiego najlepszego w życiu zawodowym i dużo szczęścia w osobistym. .

  8. Proroctwa na krótką metę. Bo dom prawie na wykończeniu. My zresztą też. Ale już wkrótce będę miał energię i do tzw. pióra i wtedy zobaczysz, spłynie stąd potok, jak z nie przymierzając Kraszewskiego (Józefa Ignacego – nigdy nie zrozumiem czemu przeczytałem kiedyś kilkadziesiąt jego dzieł. Łatwiej zrozumieć czytanie Karola Maya, na które też kiedyś zapadłem, bo nikt nie dbał o dobór moich lektur).

  9. E tam. Pewnie czytają, tylko nie piszą.
    Nie przychodzi mi to głowy żadna historyjka, która byłaby strigerowana opowiastką Autora.
    Wygodnie więc siedząc, leniwe, jak tłusty kocur, choć nie tłustym, przesuwam wzrokiem po tekście, nie mrucząc wprawdzie, ale uśmiechając się pod nosem. Uśmiecham się, bo uświadomiłem sobie, że ta opowiastka spowodowała u mnie zjawisko zwane zrozumieniem. Odczuwam więc i samozadowolenie.

  10. kwik: Nie wiedziałem, że esej jest dostępny bez subskrypcji, więc dlatego wydłubałem do evernota.

  11. Częściowo dostępny, teoretycznie bez subskrypcji można u nich przeczytać tylko trzy całe teksty. Dla nieradzących sobie z ciasteczkami to może być problem.

  12. Trwa (według słów Eugeniusza Smolara) konklawe w burdelu, czyli szczyt klimatyczny w Katowicach, żyrandolowy pajac poleca na twitterze lekturę tekstów, których sam nie przeczytał, a ja mam ciekawą sugestię na temat globalnego ocieplenia, które jest bezpośrednią konsekwencją spadku liczby piratów, począwszy od początków XIX wieku. Można to zobaczyć na wykresie obrazującym odwrotnie proporcjonalną korelację między liczbą piratów a temperaturą. Wzrost natomiast liczebności populacji piratów wpływa negatywnie na wielkość emisji CO2, czego przykładem jest Somalia. Nie, nie wymyśliłem tego sam, pożyczyłem od Hendersona.

  13. Skoro tak, to powinien nieustannie chwalić i reklamować salon24, może w końcu skasują cały ten ściek.

    Swoją drogą, z polskiego życia społeczno-politycznego nieustannie fascynują mnie trzy niszowe tematy: korwinizm, monarchiści i ruchy neopogańskie. (Bo to cudowne, że można funkcjonować w całkowitej ambiwalencji wobec PiSu i anty-PiSu). Tak się zresztą składa, że często-gęsto przeplatają się one ze sobą i wzajemnie przenikają. Tutaj tekst Przemysława Witkowskiego na temat ewentualnej sukcesji w stajni „kuców Krula”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s