I znowu nie wiem co myśleć

Nasi, którzy się wybili. Tam, w wielkim świecie. Piękna rzecz. I słusznie jesteśmy z nich dumni, to pokazuje jaka jest nasza wartość. Oczywiście to nie to samo co aroganckie przekonanie takich Niemców, że gdzie rozwijano technologie tam oni współpracowali, albo zadufanie Żydów, że najlepsi pisarze, malarze i w ogóle… a co tu o nich gadać. Z nami jest zupełnie inaczej, to zasłużona, wycierpiana, nieegoistyczna duma. Więc szczycimy się naszymi nawet gdy oni sami nie bardzo chcą pamiętać skąd wyszli, bo ważne jest, że my nie srace spod ogona i jeszcze innym nacjom pokażemy.

A że-m i ja Polak Mały, wzruszam się gdy widzę jak w obcych językach opiewają kogoś na ski czy ska lub icz, a wzruszenie mnie przepełnia gdy czytam, że owa osoba ciągle dobrze sobie z językiem polskim radzi. Ale jak upewnić się, że owe peany są zasłużone, że to nie przypadkowy śpiew, bo redaktor musiał coś napisać i takie nazwisko jak raz mu wpadło pod rękę?

Są pewne bezdyskusyjne znaki. Gdy na przykład Nasz Człowiek staje się znanym dziennikarzem z NYT. Bo tam konkurencja taka, że miełocz przepada. Albo gdy na słynnym z nauk ścisłych uniwersytecie w Stanach Polak dostaje profesurę i duże pieniądze dla swojej ekipy.

Ale samo sprofesorzenie się kogoś z naszych dziś już niekoniecznie imponuje. To efekt występów Cyrku Profesorów Macierewicza. I nie ma tego jak naprawić. I gdy chodzi o człowieka działającego w dalekiej mi dziedzinie, gdzie nie znam odnośników ani wyników, zastanawiam się: napawać się dumą czy lepiej popytać specjalistów co wiedzą o nim?

Więc pytam. Robert Ulanowicz jest w tym artykule sprzed 16 lat nazywany Bob, bo to taka bezceremonialność życia ze Stanów a on jest Amerykaninem. Zna 6 języków, wśród nich polski i ukraiński. Ekolog i filozof. Mnóstwo publikacji. Własna teoria ekologiczna.

I jak o nim mówić? Naukowiec – czyli jeden z tych setek tysięcy pracujących po uczelniach i instytutach badawczych – czy uczony, o kórym powinniśmy często pisać i jego teorie z uznaniem studiować? Ma dobrą stronę w Wikipedii, ale to nie jest miejsce gdzie ludzie wdają się w krytyczne analizy omawianych osób.

Wiem, są przeróżne indeksy, spisy i odnośniki, ale prawie zawsze to jest tak zbiurokratyzowane i (powiedziałbym) US-oriented, że nie chce się nawet sięgać tam. Choć nie brzmi to dobrze, wolę już liczyć na przypadek – że przypadkiem ktoś czytający mój blog wie więcej i potrafi to prosto i jasno przedstawić.

33 myśli na temat “I znowu nie wiem co myśleć

  1. Albo odwrotnie, ukraiński i polski.
    He is fluent in German, conversational in Ukrainian and has a reading knowledge of Polish, French and Spanish.
    Stąd: http://www.isepp.org/Pages/16-17%20Pages/Ulanowicz.html

    Ekologia jest trudna. Biologia teoretyczna jeszcze trudniejsza. Prostemu głupiemu biologowi trudno ocenić geniusz czy wariat, zresztą jedno drugiego całkiem nie wyklucza. Ulanowicz nie jest członkiem NAS (która ma ich ze 2 tys.), a zdaje się dzieło życia wydał w niszowym i specyficznym Templeton Press, więc raczej jeden z tysięcy, być może niedoceniony uczony.

  2. Jednym z tysięcy bym go raczej nie nazwał, Medal Prigogina (którym uhonorowali go koledzy w 2007) dowodzi, że w środowisku jest kimś, miernoty go nie dostawały.
    Laudatio tutaj:
    https://www.wessex.ac.uk/prigogine-award

    A co do ewentualnej polskości to w przypadku kogoś urodzonego w USA nie wyciągałbym daleko idących wniosków. Jeśli Cię interesują jego związki z Polską to po prostu napisz do niego i spytaj: ulan@umces.edu

  3. Proponuję prześwietlić też wszystkie znane osoby o nazwisku ‚Pollack’

  4. @kwik:
    ale medalik nie tyle przez WIT został ufundowany lecz głównie przez Uniwersytet w Sienie, a to naprawdę nie jest najgorsza, najmłodsza ani najmniej znacząca uczelnia, przynajmniej jeśli wierzyć:
    http://www.shanghairanking.com/World-University-Rankings/University-of-Siena.html
    Zbyt dużo lepiej ocenianych uczelni to raczej w Europie nie ma. Chociaż w Polsce jedna jest.
    @andsol:
    dokładnie tak sobie to wyobrażałem. Piszesz (najlepiej korzystając z sugestii kwika po ukraińsku) i pytasz:
    Вибачте, ви великий вчений або лише посередній?
    Jeśli odpowie po angielsku to ani chybi Polak.

  5. @ telemach – dwie nasze są wyżej, UJ i UW.

    Siena się od medalu nie odżegnuje, w ostatnim rozdaniu dostał go Kauffman, autor przedmowy do wspomnianej wcześniej książki Ulanowicza o trzecim oknie. Obwieszczenie jest, jakby tu rzec, estetycznie bezpretensjonalne:

    Click to access Prigogine-Announcement-2018.pdf


    Znowu, nie wiem które pomysły Kauffmana były oryginalne, które płodne i czy w ogóle. Nie jest łatwo zbawić ludzkość i znaleźć lekarstwo na raka.

  6. Im więcej o tym czytam tym bardziej dochodzę do wniosku, że to jakiś zamknięty ekosystem:
    The prizes will be awarded annually for the best papers presented at a relevant WIT conference or submitted to the International Journal of Design and Nature and Ecodynamics on the topic of ecological systems.
    Stąd: http://www3.unisi.it/eventi/prigogine/awards.htm

  7. Bardzo cenne ustalenia, kwiku, i myślę, że teraz już mógłby wejść na scenę Puchatek i na przykład oznajmić: im bardziej to pokręcone tym mniej to proste.

    Chętnie bym oznajmił, że w matematyce nie ma takich dziwnych sytuacji, ale przypominam sobie na przykład, że Vladimir Arnold, niewątpliwie wielki uczony, założył w 2006 pismo (FAOM) Functional Analysis and Other Mathematics, a potem na cześć Arnolda założono pismo Arnold Mathematical Journal – i nie sądzę, by wielkość tego matematyka przeniosła się na owe pisma. Delikatnie mówiąc.

  8. @kwik:
    Chyba się przychylę.
    Wygląda na to, że jest tam jak nieomal wszędzie. Moje własne wycieczki do prac laureatów i sprawdzenie kto kogo i jak często (nawzajem oraz wte i wewte) cytuje raczej to potwierdzają. Zastanawiałem się po co w takim razie był im Ulanowicz, ale jego obecność w rozlicznych gremiach dokonujących wyboru publikacji do rozmaitych świerszczyków i mrówcza praca przy pisaniu recenzji nadsyłanych prac wiele tłumaczy. Czyli innymi słowy kolejny odcinek słynnej gry pt. scratch my back and I’ll scratch your back.
    Najwidoczniej od czasów mojego aktywnego uczestnictwa w międzynarodowym spektaklu zwanym nauką chyba niewiele się zmieniło, naiwny ja.

  9. Kwik
    No więc to już ładnych parę lat temu był cyrk objazdowy mający dużo wspólnego z szołbiznesem. Przynajmniej w tej dziedzinie, w której ja miałem przyjemność robić za małpę z habilitacją. Na moje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że byłem młody i nie miałem lepszego pomysłu na siebie. I różne gęby do wykarmenia.
    A tatuś mówił: naucz się synu jakiegoś przyzwoitego zawodu bo będziesz musiał za grosze pracować dla obcych.
    Jeden znajomy się nauczył, został lutnikiem, drugi nauczył się szkutnictwa. Rozsądni ludzie i obecnie szczęśliwi i spełnieni. Trzeba było przykład brać swojego czasu, eeeech.

  10. @kwik a teraz chyba się poprawiło, wystarczy carskim ukazem postanowić że w tym roku będziemy światową potęgą w sztucznej inteligencji a za rok potentatem w produkcji samochodów elektrycznych albo w lotach kosmicznych i podsypać unijnej kasy na granty do Centrali Sterowania Nauką. A potem patrzeć z lubością jak się ta potęga wykuwa – stosy papierów rosną, innowatorzy innowacjują na wyścigi, naukowcy naukają słodko a biznesmeni dbają żeby zdobycze socjalizmu przekształcać w zdobycze kapitalizmu zanim ktoś zacznie zadawać pytania. A szkutnik z lutnikiem pewnie liczą lata stracone na dłubaniu w drewnie za te nędzne parę tysięcy..

  11. kwik
    piękne i prawdziwe
    andsol

    a zasadniczo – to co tak naprawdę wywołało Twoje zainteresowanie tym Panem? O co chodziło? W almanachach wielkich przedstawicieli tzw Polonii go nie ma i nigdy nie było.
    A zawodowi kolekcjonerzy polskości na obczyźnie nie przepuszczą nawet teściowi fryzjera Lleonardo diCaprio bo jest synem jednego takiego, którego rodzice urodzili się w Nowym Targu.

  12. @kwik. Cenne, nawet jeśli Polska jeszcze nie we wszystkim osiągnęła indonezyjskie wyniki.

    Przy okazji, co do „the public shaming is punishment enough” to może sprawiłaby mi przyjemność zdrowa indonezyjska nagroda a potem publiczne zawstydzenie mnie, o ile by nagrody nie odbierano. Zawsze można nałożyć maskę z pracowni Szydło et al. i oznajmić, że mi się należało.

    Bo owszem, jak kiedyś dostałem miłą nagrodę to moi studenci w jakimś ciemnym kąciku nawet wywiesili flagi brazylijską i polską z kopią odpowiedniego artykułu, ale finansowo zdołałem tylko wymienić nagrodę na prenumeratę pisma (od artykułu) na kolejne dwa lata. I gdybym przynajmniej dostawał co dwa lata takie nagrody…

    @telemach: zamiast krótko i po męsku podać Ci moją ścieżkę do pana R.U., wyjaśnię czemu nie mogę tego zrobić. Bo w ostatnich latach mój cykl produkcyjny bardzo się skomplikował, czasami jeszcze mam olśnienia, publikuję na blogu i potem bardzo się martwię jak to wykasować bez obrażania komentatorów, ale częściej otwieram strony w chrome jedną po drugiej i czytam i sobie myślę, a chrome jest zasobożerny i po jakimś czasie nic mi się już nie otwiera i albo wtedy zapisuję linki do odnośnych stron (i wtedy już nie wrócę do tematu, bo jak to odszukam po paru latach, połowa linek zwiędła) albo biorę się wreszcie do pisania, ale już zupełnie nie pamiętam co mnie do tematu przywiodło.

    Czasami smucę się, że tak niewydolnie piszę, bo już od paru lat wisi u mnie przepiękny temat mocarstwa zbrojnego zwanego Bułgarią z jej jedną z największych w Europie armii – ale jest dość pewne: gdy zabiorę się do tego, nie będę miał pojęcia co mnie do Bułgarii zawiodło.

    Choć.. myśląc chwilkę, wiem: Elias Canetti, jego wspomnienia. Im więcej go czytałem tym bardziej wyglądał mi na bufona, ale jego Bułgaria została mi ciekawie zapamiętana.

  13. @telemach: co nie może być prawdą? Jeszcze nigdy nie widziałeś dwóch panówbogów w kolejce do modlenia się przed kapliczką?

    A w sprawie konkursu na pomnik wieszcza: zawiodła mnie pamięć, to Mrożek czy Różewicz pisze o projektach, wśród których jest i Wieszcz w formie kukułki w zegarze, kuka i budzi naród?

  14. „Nie może być prawdą” odnosi się do dysonansu poznawczego. Z jednej strony ktoś, kto sprzedawał się za oceanem jako prowokator-awangardysta (awangardysta-piłsudczyk) któremu rodacy rozkradli dorobek (dorobek ten wypełniał prawie po sufit Muzeum Narodowe w Warszawie tak że na inne, pomniejsze dzieła pozostało tylko miejsce w kącie) a z drugiej strony ta potworna bogoojczyźniana akwarelka.
    Po (niezłym) projektancie neofaszystowskiej symboliki spodziewałem się więcej. Szczególnie gdy życiorys taki barwny (mam na myśli część rzeczywistą, niewymyśloną).

  15. No cóż, tak słabo się tam sprzedawał, że aż się nie sprzedał. To na plus. Fakt, że chyba nie musiał. Ale łatwo jest krytykować (trudniej jest się bogato ożenić).
    To chyba najsensowniejszy punkt wyjścia do Szukalskiego (plus komentarze):
    Szukalski: pogański gigant samorodny

  16. kwik
    Przeczytałem. Obejrzałem netfliksowy panegiryk zrobiony przez pana, który przejął spuściznę i teraz usilnie stara się ją zmonetyzować. Szukalski pozostaje dla mnie niepojęty. Biedny (dosłownie) człowiek i mistrz autodestrukcji w wielkim stylu. Człowiek hybryda broniący własnych urojem z zapałem godnym lepszej sprawy, szalony rzeźbiarz, niedoszły guru znajdujący wciąż nowych mecenasów, z ktrymi potem jednak nie wychodziło.

    Może jednak należałoby zbudować to (planowane onegdaj) Muzeum Narodowe Szukalskiego? Z powodów dydaktycznych, młodzieży ku nauce. Dyrektorem mógłby Cejrowski zostać.

  17. Mam! Tadeusz Różewicz, Grupa Laokona, Odsłona III. W Pałacu Zachęty jeden z jurorów opisuje projekt:

    [..]Pomnik poety w kształcie zegara ściennego. Ściana z granitu. Na ścianie napis: „Żyłem z Wami, cierpiałem i płakałem z Wami”. Na tarczy zegara, czyli na cyferblacie, tytuły dzieł. Nad tarczą z czarnego marmuru wnęka z białego marmuru, z wnęki co godzina wyskakuje realistycznie ujęta figurka Juliusza Słowackiego, który kuka. Budzi naród.

    […]

    Ja skłaniam się raczej do lirycznie potraktowanej kompozycji obok. Widzimy poetę, który wygląda zza krzaka. Tu grupa figur idzie krzycząc: „Polska! Polska” a on pyta „jaka”? Maszerujący są z gipsu, krzak z granitu, poeta z alabastru. Głowa obrotowa w cylindrze naturalnym.

  18. @ andsol – dobrze kukający Słowacki mógłby stać się atrakcją turystyczną, taką jak np. praski Orloj:

    @ telemach – Cejrowski zapewne mógłby jeszcze więcej albo nawet wszystko, ale jako zadeklarowany katolik pewnie wolałby nie promować poganina Szukalskiego.

    Skoro już się nieco wciągnąłeś, warto rzucić okiem na notkę w NYT o zaręczynach bezkompromisowego artysty: SZUKALSKI TO MARRY CHICAGO SOCIETY GIRL; Engagement of Miss Helen Walker to Sculptor of Tortured Figures Causes a Stir

  19. A co to szkodzi? Weselej się żyje, o ile nie odtwarza się decyzją własną.

    No widzę więc, że na różne sposoby zasłynąć można. Nawet dziś imponująco to zabrzmi: pierwszy na świecie artysta, który dokonał dysekcji tatusia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s