Brexit i światowy smutek

Nie dowiemy się czy Brexit ma znaczenie dla potomków wymordowanych mieszkańców Tasmanii, bo to taka dawna historia i tak niewielu ich zostało. Albo dla Chińczyków narkotyzowanych aż do śmierci gdy w Wojnach Opiumowych brytyjski pogląd o wolnym handlu zwyciężył. Ale jeśli trzymać się działań Zjednoczonego Królestwa w XX wieku:

– okrutne działania gdy starało się utrzymać przy sobie Irlandię;

– spowodowanie wielkiego głodu pod koniec WWI w Persji;

– rżnięcie Mezopotamii na kawałki po WWI na własne potrzeby;

– spowodowanie wielkiego głodu w latach 1942-1944 w Bengalu;

– pełne zdziczenie w obozach koncentracyjnych dla ludu Kikuyu w Kenii przy zwalczaniu powstańców z Mau-Mau w latach 50tych,

to wydaje mi się wątpliwe, by popełnianie przez UK samobójstwo miało zostawić w świecie wiele nostalgii.

Reklamy

12 myśli na temat “Brexit i światowy smutek

  1. Tyle, ze kto dzisiaj z nowego pokolenia, poza historykami (zawodowymi i amatorami) o takich rzeczach pamięta? :-/
    Jak ludobójstwo to automatycznie: naziści, Stalin, Pol-Pot.
    Pamiętam, jakie oburzenie wywolalam kiedys na imprezie (to jeszcze w CA bylo) wsrod znajomych Anglikow, jak dyskusja zeszla na obozy koncentracyjne, a ja wypalilam, ze przeciez to wynalazek poddanych jej królewskiej mości z początków XX wieku i wojen burskich w RPA…

  2. póki co nie ma pełnej zgody czy po samobójstwie trafią do raju czy wręcz przeciwnie, tak więc może to nie najlepszy moment na rozliczanie pradziadków (o ile w ogóle najlepszy moment na to istnieje – nie potrafię znaleźć żadnego dobrego przykładu)

  3. Drogi Andsolu. Z całym szacunkiem, ale ja (osobiście) nie widzę żadnego powodu aby bardziej nielubić Brytyjczyków od, dajmy na to, Holendrów, Hiszpanów, Belgów, Portugalczyków, Francuzów, Polaków, Niemców, Ukraińców, Rosjan, Japończyków, Wietnamczyków, Chińczyków, Mongołów, Rumunów, Austriaków, Włochów i wszystkich innych nacji, które mają w swojej nowożytnej historii rozmaite trupy w szafie. Więc jednak pewien dysonans poznawczy chyba mam gdy słyszę, że mam bardziej doznawać odrazy za to co Brytyjczycy urządzili Tasmańczykom niż np.za to co Belgowie zrobili swego czasu ludności Konga (Leopoldville, nomen omen) lub figli, które Holendrzy płatali mieszkańcom Indonezji w latach 1945-50.
    http://www.independent.co.uk/news/world/colonial-atrocities-explode-myth-of-dutch-tolerance-1439153.html
    O zachowaniu Francuzów w trakcie I Wojny Indochińskiej litościwie nie wspomnę.
    Podobnie jak nie wspomnę o tym co porabiali kulturalni włosi:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Italian_war_crimes#Second_Italo-Ethiopian_War
    Czy jednak wniosek, że nie powinniśmy odczuwać specjalnego żalu gdy wszystkie te powyższe narody i narodki (a w zasadzie wszystkie) nacje, które kiedykolwiek miały ambicję posiadać kolonie lub prowadzić politykę imperialną) zaczną wykazywać samobójcze skłonności?

    Przecież wówczas nic nie pozostanie, nieprawdaż?
    Co jest moim zdaniem najsmutniejszą konkluzją.

  4. Nieporozumienie. To znaczy, odczytujesz coś, co masz w pamięci, ale nie ma tego w moim tekście.

    Ja (osobiście – jak piszesz, ale nie mam innej opcji) jestem od wczesnej młodości anglofilem i tego żadna wiedza nie zmieni. I bardzo możliwe, że przez długi czas lepiej znałem współczesną literaturę brytyjską niż polską, co nieuchronnie ukierunkowuje sympatie, a poprzez nie zdolność rozumienia i akceptowania. Ale pisałem o miejscach w świecie, w których pamięć zdarzeń może być przykryta potrzebą współżycia, ale zawsze może wybuchnąć tak samo jak wulkan przeróżnych nienawiści w naszym Kraju.

    Nawiasem, coś bardzo podobnego (zapewne widziałeś, bo czytujesz) zdarzyło się na Bobikowie. Ja o tym, że obecny tam styl atakowania Biedronia odbija znacznie od podejścia do innych polityków, a tu mi raptem rozsądni ludzie tłumaczą czemu nie mam lubić Biedronia a szanować Schetynę. No ale przecież nie mogę pisać elaboratów pod pretekstem komentarzy blogowych, sam wykładałeś to kiedyś w jasnych słowach, że skrótowość w rozmowach blogowych to podstawowy warunek, by człowieka czytano.

    No więc jest też podstawowy warunek dla czytelnika, czytanie ze sporym zasobem dobrej woli, która ułatwia rozumienie. Ale to nie do Ciebie, bo w Twoją dobrą wolę nie wątpię.

  5. Niech się zatem wytłumaczę. Bo istotnie odczytałem tak jak odczytałem.
    Zastanawiam się dlaczego. Zapewne dlatego (przypuszczam), że żal wynikający z opuszczenia europejskiej rodziny uznałeś (przyjmując punkt widzenia tych, którzy mogą mieć z niegdysiejszym imperium otwarte rachunki krzywd) za mało prawdopodobny.
    Trudno z tym polemizować.
    Tyle tylko, że co nam to mówi?
    Bo wyobraźmy sobie, że Belgowie zwariowali i uznali że muszą koniecznie UE opuścić bo im się tak lepiej opłaca, co wynika z mędrkowania kilku demagogów, ale ludzie im akurat wierzą i co poczniesz. Zapewne żal wynikający z tego faktu utrzymywałby się w Kongu, które to państwo co chwila zmienia nazwę na mniej kongijską w pewnych, raczej skromnych granicach. Co z tego wynika i co nam to mówi?

    Gdy Malinowski z trzeciego piętra wyprowadza się z domu porzucając wielodzietną rodzinę to (prawdopodobnie) dotknie to w jakiś sposób jego potomstwo pozbawione od zaraz tatusia.
    Natomiast niekoniecznie wzbudzi to uczucia smutku i utraty u dzieci Kowalczyka z parteru. Nawet jeśli za późnego Gierka Malinowski dał Kowalczykowi (wówczas dziecku) po ryju.

    Do czego zmierzam? Ano do tego, że mi jest przykro (zapewne nie tylko mi), bo utopia z której kontynuacją wiązałem uzasadnione nadzieje na spokojne życie w przyszłości doznała poważnego uszczerbku. Kończy się coś, co było i jest dla mnie ważne.
    Natomiast z faktu, że kolega Pasztun w Afganistanie nie podziela moich emocji ani mojej nostalgii wynika naprawdę mało. Dlatego, a może nawet mimo tego, że jego przodkowie poznali brytyjską kawalerię od mało ciekawej strony.

  6. A jeśli chodzi o Bobikowo, to jest to typowa dynamika rozwijana przez członków diaspory po odejściu proroka. Kinga zapewne poprawiłaby na „psoroka”. Brakuje jej pogodnego dystansu.

  7. Masz rację, wynika mało – dla nas. Dla Ciebie – bezprzymiotnikowego Europejczyka i dla mnie – brazylijskiego Europejczyka. Ale są solidne przyczyny, by spodziewać się, że w nieprzyjemnie bliskiej przyszłości nie-europejski punkt widzenia będzie dominował w światowym oglądzie zdarzeń. I okaże się, że jak mówił Kundera: život je jinde.

    Z pewnością Brexit wzmacnia takie hipotezy.

  8. Dziwne, bo mi się przy okazji też przypomniał tytuł (aczkolwiek innej) powieści tego znanego francuskiego pisarza: La Fête de l’insignifiance,
    Czytałeś?

  9. Nie, i w dostępnych mi zbiorach (osadzonych w różnych demokratycznych krajach typu Kazachstanu) też jej nie ma. I widzę, że Wikipedia cytuje jej niedobre recenzje, może dlatego jej tam nie ma?

    Nawiasem, po zamknięciu minhateca.com.br (wyśmienite zasoby m.in. po niemiecku) wpadło mi do głowy, że niektóre rzeczy właściciele mogli przerzucić na chomikuj.pl – sprawdziłem i bingo. Jesteśmy jednym z mocarstw w tego typu rozwiązaniach.

  10. A to zupełnie tak samo jak nigeryjscy sprzedawcy na Forum Romanum. Mistrzowie świata w handlu ulicznym prawdziwymi zegarkami marki Rolex. Sami mi powiedzieli, że prawdziwe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s