Jaki ojciec, taki syn

Zenon Guldon i Jacek Wijaczka wydali w 1995 roku książkę „Procesy o mordy rytualne w Polsce w XVI-XVIII wieku” i tam już na początku znalazłem taką ciekawostkę:

Najstarsze przykłady mordów rytualnych można zaobserwować w starożytnym Egipcie. W starożytnym Rzymie o dokonywanie mordów rytualnych oskarżano chrześcijan. Tego typu zarzuty przeciwko chrześcijanom wysuwali także Żydzi. Zwycięstwo chrześcijaństwa nie kończy posądzeń o mordy rytualne. Procesy te nie zanikają, lecz zmieniają jedynie adresata. O dokonywanie mordów oskarżano chrześcijańskich odszczepieńców. Tak na przykład św. Augustyn pisze o montanistach: „Opowiadają o nich, że za pomocą małych zadawanych ciałku ranek odciągają krew rocznego dziecka i z krwi tej z mąką zmieszanej przysposabiają chleb do komunii. Jeżeli chłopczyk taki umiera, upatrują w nim męczennika, jeżeli zostaje zaś przy życiu, przeznaczony bywa na arcykapłana”.

Co przypomina mi porzekadło, że w naturze nic nie ginie. Wydaje się, że i w kulturze wszystko się zachowa, czasem z lekka przetworzone.

Aha, św. Augustyn to Ojciec Kościoła.

Przy okazji, jeśli do dziś pamiętam coś z historii zachodniej filozofii, zawdzięczam to Bertrandowi Russellowi – jego grube dzieło na ten temat było mi w szkolnych czasach dużo ciekawsze niż książki Agaty Christie, prawdziwe czytadło, pełne wyśmienitych anegdot. I jedna z nich mówi jak św. Augustyn w „Wyznaniach” rozwodzi się na siedem rozdziałów o swoim grzechu z młodości – z kolegami ukradli gruszki u sąsiada.

Hm, może gdyby opisał ten swój grzech w dwudziestu rozdziałach, zbrakło by mu impetu na brednie o nakłuwaniu jednoletnich dzieci.

13 myśli na temat “Jaki ojciec, taki syn

  1. „Opowiadają o nich (…)”
    To dużo tłumaczy.
    Wleczemy ten bagaż najwidoczniej od zarania. Zaraz jak tylko pojawiło się pismo (będące warunkiem narodzin myślenia pojęciowego) natychmiast pojawił się jakiś osobnik, który użył nowego wynalazku do szerzenia denuncjacji opartej na wyssanej z brudnego palucha plotce.

    Augustyn z Hippo wpisuje się tylko w tradycję. Jak sięgniesz do (na przykład) „Zywotów sławnych mężów” Plutarcha z Cheronei, to napotkasz te zabiegi „en masse”. Najwidoczniej zmyślanie było wówczas czymś, co historyk czynił dla uciechy czytelników.

  2. kwik
    Nie rób sobie ponurych żartów. Właśnie straciłem ponad godzinę wertując różne pedeefy. Nikt mi tego czasu nie zwróci. W każdym razie w „Wyznaniach” nie ma, albo ja nie umiem szukać.

    Sprawę utrudnia fakt, że Augustyn używa wymiennie terminu montanizm i terullianizm, a co z tym dodatkowo zrobili tłumacze to już inna historia.

    Może byśmy poprosili Andsola o to by zajrzał do Russela czy tam gdzie to znalazł przypadkiem nie ma źródła tego cytatu?

  3. Zajrzałem, nie znalazłem. Inny trop prowadzi do donatystów (z których – jak się wydaje – wywodził się Montan). Ale Augustyn z Hippony tyle pisał… Więc na początek wybrałem wyjście wyglądające na najprostsze: posłałem do prof. Jacka Wijaczki z toruńskiego uniwersytetu email z prośbą o pomoc. (Pierwszy z autorów cytowanej książki zmarł w 2012 roku).

  4. Bardzo podobne jest w Panarionie Epifaniusza. O tu.

    Co oczywiście jeszcze nie znaczy, że nie ma u Augustyna. Jak zwykle łatwiej pokazać że jest, a trudniej że nie ma.

  5. taaak, różnica jest taka że żeby coś znaleźć w Google to musisz wiedzieć że tego szukasz. A tutaj dowiadujesz się że są na świecie rzeczy o które nawet nie wiesz jak zapytać

  6. Cierpliwości, nawet rok to mało gdy rozstrzygamy kwestię autorstwa sprzed ca 1600 lat.

  7. Nie wiem co mnie na wskazanej stronie bardziej wzruszyło, zwrot complete with the original „Mark of the Beast” (ISBN number) czy też (czasownik?) annuls. Domyślam się, że chodzi o nakładanie pierścieni.

    Tak czy inaczej, ten blog nie jest najlepszym miejscem na zamieszanie linek do fascynującej historii o krokodylicy, który próbowała zajść w ciążę z hipopotamem i do innych wieści tej klasy.

  8. Tak czy inaczej, ten blog nie jest najlepszym miejscem (…)

    Poszedłem po lince i dowiedziałem się tego i owego, zupełnie umknęła mi ta publikacja i dyskusja (swego) czasu. A swoją drogą ten Toaff to ciekawy przypadek. I pouczający. .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s