Zazdrość

Pruchnik pozazdrościł sławy Jedwabnemu i Kielcom. I prowadzi dla dzieci praktyczne ćwiczenia. Bo dzieci staną się młodzieżą, a młodzież to nasza przyszłość.

15 myśli na temat “Zazdrość

  1. Biblijny szmalcownik na którym wykonano wyrok wieszając go z zadaniem dodatkowej kary gubienie wnętrzności, które dziobały mu ptaki. Powieszenie innego ale nie szmalcownika i przed omal czterema wiekami wcześniej wraz z synami też jest „świętowane” i też najpewniej w intencji pamięci karania zdrajców i morderców.

  2. Wątpię, zresztą to jakiś stary lokalny folklor, zniknął raptem na dziesięć lat. Teraz to oczywiście problem wizerunkowy dla PiS, ale prawa miejskie Pruchnikowi całkiem niepotrzebnie i pochopnie przywrócono za rządów PO-PSL, przy znikomym zainteresowaniu mieszkańców (frekwencja w konsultacjach wyniosła 4,06%).

    Z pierwotnego hasła w Wikipedii (wygląda na przepisane skądeś):
    Miejscowość dość spokojna, leżąca z dala od głównych szlaków komunikacyjnych, zachowała sporo z charakteru XIX wiecznych miasteczek galicyjskich zarówno w wyglądzie domów, nazewnictwie ulic, jak i mentalności mieszkańców.

    No cóż, mentalności mieszkańców nie da się zmienić żadnym ukazem. Dziś z tamtej strony chyba tylko jeden Bronisław Komorowski poczuwa się do odpowiedzialności i próbuje bagatelizować sprawę.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24689759,komorowski-o-sadzie-nad-judaszem-taki-jest-obyczaj-mozna-bylo.html

  3. Byłem ze dwa lata temu w Pruchniku. Fakt, wygląda na „galicyjskie miasteczko” — jeszcze sporo drewna, spokojny ryneczek, niska zabudowa. Ot, wieś ze śladami świetności.
    O mentalnosci mieszkańców niczego powiedzieć nie mogę, bo nie wchodziłem w interakcje…

  4. Trudne są rozmowy z kanibalami na temat różnorodności uwarunkowanych kulturowo kulinarnych obyczajów. Są co prawda tacy, co twierdzą, że do każdej kultury należy podchodzić z tolerancją i szacunkiem, a różnorodność sama w sobie jest wartością, ale mnie dręczą wątpliwości. Jakoś.
    Tak mi się to kojarzy

  5. @telemach

    Tak, probowalam wczoraj rozmawiac z jednym. Tlumaczenie na spokojnie, uładzonymi slowami zaskutkowalo tym:
    „Relax, więcej dystansu, przeciez to kukła symbolizująca Judasza, zdrajcę, a nie Żyda”.

    Eh.

  6. Reakcja byłego prezydenta Rp, Bronisława Komorowskiego, mogła by mnie zdumieć czy zszokować gdybym miał o tym panu opinię odmienną od tej, którą mam. I jak mówi znane porzekadło, stracił wyśmienitą okazję, by siedzieć cicho.

    Co do ludzi zajmujących jakiekolwiek znaczące społecznie pozycje w Pruchniku, myślę, że będzie tak jak w Jedwabnem, garstka rozumiejących jakie są konsekwencje ćwiczenia dzieci w antysemityzmie będzie zastraszona i nie wyrazi publicznie swojej opinii. I smród zostanie na parę kolejnych pokoleń.

    Niestety dotrze do miejsc bardzo odległych od podkarpacia.

  7. Reakcja byłego prezydenta Rp, Bronisława Komorowskiego jest moüe niespecjalnie nacechowana przesadną wrażliwością ale dla mnie jak najbardziej zrozumiała. Wynika ona z dominującego w Polsce przaśnego rozumienia świata, które przetrwało ze względu na żelazną kurtynę i obyczajową izolację katolickiego przysiółka. Przysiółek mógł mieć co prawda ambicje przynależności do szerokiego świata, ale wyobrażenia o tymże kształtowane były przez, no właśnie, przez co? Katechizm jako przeciwwagę do Manifestu Komunistycznego? Pielęgnację konserwatyzmu obyczajowego II RP w zaciszu rodzinnym? PRL był pod wieloma względami mentalnym przedłużeniem umysłowej mizerii II RP. A ci, którzy wyszli z tzw. opozycji demokratycznej kształtowali swój światopogląd w emocjonalnej opozycji do oficjalnej doktryny. Co przyniosło raczej jednostronne rezultaty.
    Dlatego rozumiem Komorowskiego, który (podobnie jak reszta konserwy) nie pojmuje co może być niegodziwego w starym, dobrym zwyczaju ludowym. On nie dostrzega incydentu oczyma tych, którzy byli ofiarami i/lub celem podskórnego wielowiekowego antysemityzmu. Dla niego reakcje są niezrozumiałe, tak jakby ktoś protestował w imieniu feministek przeciw topieniu Marzanny (dlaczego niby nie Mariana?) lub w imieniu monarchistów protestował przeciw ukazywaniu Heroda w niekorzystnym świetle.

    Czy usprawiedliwia? Skądże. Rasizm, ksenofobia i antysemityzm są w Polsce faktem. Są szeroko rozpowszechnionym syndromem histerycznej naszości. Jednocześnie – gdyby zapytać Polaków czy są antysemitami – przytłaczająca większośść odpowiedziałaby przecząco. To sporo mówi o kondycji Polaków i ich zdolności do refleksi nad granicami tych pojęć.

  8. u Grossa też jakaś nadreprezentacja tych galicyjskich mieścinek…

  9. Może warto od razu wystąpić o wpisanie na listę światowego dziedzictwa UNESCO innych naszych powoli zanikających zwyczajów, takich jak charkanie, smarkanie i rzyganie w miejscach publicznych. Praktykowane od wieków, uświęcone tradycją czynności dalekie od zachowań konwencjonalnych dominujących w danym państwie, w tym także czynności być może niepopularne z punktu widzenia społecznej większości powinny być specjalnie chronione.

  10. @telemach, tak, te podziały na jutra i dzisieje są dość płynne. A poza tym, o czym tu (prócz tego, co kwik sugeruje) gadać? Może tylko o tym, że nawet jeśli grają w jednej orkiestrze, to ich instrumenty są w innym stroju. Panu Winnickiemu można tylko sugerować, żeby starał się wpisać na listę światowego dziedzictwa palenie stodół i tym akcentem zakończyć z nim rozmowę. Pan Komorowski… może jednak jest edukowalny, kiedyś go przekonali, że zabijanie dla zabawy bezbronnych zwierząt wcale nie jest zabawne.

    Więc może ktoś go zapyta czy jako ojciec piątki dzieci wyobraża sobie rodziców dających swoim dzieciom pałki, żeby nimi okładały kukłę symbolizującą człowieka, który (rzekomo) kiedyś żył. I czy potrafi sobie wyobrazić, że takie działanie w pewnych społeczeństwach prowadziło by wprost do powołania komisji rozważającej odebranie im praw rodzicielskich (a nauczycielom z tego środowiska, jeśli takie coś popierali lub tolerowali, odebranie prawa uczenia w szkołach). I że Marzanna czy Lajkonik nie symbolizują konkretnych postaci i nie dostają po pięć uderzeń kijami za ewentualne roszczenia żydowskie.

    Znaczącym politykiem tak czy inaczej już w Kraju nie będzie. Ale jeszcze ma szanse zostać w powszechnej pamięci jako przyzwoity człowiek. Kto by mógł do tego przekonać?

  11. @andsol:
    dotykamy istotnego zagadnienia: czym jest przyzwoitość, czy w ogóle istnieje, a jeśli tak, to skąd się bierze.
    Czy jest jedna, uniwersalnie istniejąca (od razu zaznaczę, że nie podzielam tego poglądu), czy też jest ich wiele, różnych, czasem ze sobą sprzecznych ale zawsze zależnych od kręgu kulturowego, który nas wydał i środowiska, które nas ukształtowało. Zgodnie z obowiązującymi w nim normami lub w opozycji do tychże.
    Może jednak, mimo że nad nami wszystkimi to samo gwiaździste niebo, to jednak prawo moralne w każdym z nas siedzi trochę inne? Nawet gdy nie zdajemy sobie z tego, tak do końca, sprawy?

  12. Mnie jednak bardziej trapi słowo „tradycja”. Otóż, przypomniałem sobie pewien cytat. I bardzo jestem ciekaw czy za czasów RpII w Szczebrzeszynie też była tradycja obijania kukły Judasza przez ludność, razem z dziećmi. Bo chodzi o cytat z książki Zamojszczyzna 1918-1959 Zygmunta Klukowskiego, stojący w zapisie z dnia 22 października 1942:

    Mieszkania żydowskie są częściowo opieczętowane, pomimo to rabunek idzie na całego. W ogóle ludność polska nie zachowywała się poprawnie. Niektórzy brali czynny udział w tropieniu i wynajdywaniu Żydów. Wskazywali, gdzie są ukryci Żydzi, chłopcy uganiali się nawet za małymi dziećmi żydowskimi, które policjanci zabijali na oczach wszystkich.

    Nie, to nie nasza specyfika z udawaniem, że nic się nie stało. Autorka Bosonogiej kobiety Scholastique Mukasonga ma stronę w Wikipedii i tam mówią: „Gdy odwiedziła Rwandę po ludobójstwie zobaczyła, że posiadłość jej rodziny była pusta, i miejscowi mieszkańcy Hutu powiedzieli jej, że tam nigdy nikt nie mieszkał”. Ale może Hutu za kilkadziesiąt lat nauczą się uczciwie patrzeć na swoją historię.

  13. Przejmujące i przygnębiające.
    Tak sobie myślę, że polska rzeczywistość nie wyposażała i nadal nie wyposaża większości swoich „członków wspólnoty” w jakiś nadmiar wrażliwości.
    Czy uczestnicy tego makabrycznego tańca są tylko sprawcami, czy może są jednocześnie sprawcami i ofiarami?
    Nie wiem. Ale jakieś granice rozumienia i współczucia dla sprawców będąych jednocześnie ofiarami powinny być jeśli się nie chce pluć na groby ofiar.
    „La mort est mon métier” Merlego się kłania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s