Amazonia i mini-poletko

Dobrze brzmiąca teoria mówi: zachowaj teren w stanie dzikim, jak tu widać, a przyszłe pokolenia ci podziękują:

a pszczoły i inne owady i robaki się ucieszą. Ale bardziej niż o brzuszek pszczółek i robaczków dbam o własny i staram się przekształcić poletko w coś takiego:

No i podejrzewam, że ci panowie wypalający Amazonię też dość podobnie to widzą i właśnie dlatego ją wypalają. Oczywiście im nie chodzi o parę kilo zieleniny a o milionowe a szybkie dochody (niemieckie krowy chcą karmy, nawet jeśli niemiecki rząd udaje, że bardzo dba o amazońskie lasy) i tam natura dbała o siebie od tysięcy lat – a tu moje chwasty pojawiły się parę lat temu. Przedtem cały ten region przez bardzo długi czas poddany był prawie wyłącznie uprawie tytoniu i pojawianie się chwastów dowodzi, że jednak co poniektórzy stuknęli się w główki i przestali palić. Ale pas nadatlantyckich lasów już nigdy tu nie wróci.

Więc wcale nie sugeruję, że sadzenie sałaty i rzodkiewki jest tak naganne jak zasianie stu tysięcy hektarów soją, ale nie będę też udawał niewiniątka – beldroega oraz mastruz rasteiro owszem, będą oszczędzane, bo mi smakują, ale ani dziurawiec, ani pokrzywa nie będą miały tu wielkiej przyszłości.

Reklamy

12 myśli na temat “Amazonia i mini-poletko

  1. nie przejmuj się, podobno wszystkiemu winne są pierdzące krowy. Na szczęście już znaleźli się ludzie którzy rozwiążą ten problem i zapobiegną zagładzie.

  2. Dziurawiec rzeczywiście jest trudno wykorzystać kulinarnie, ale pamiętam jak za młodu objadałem się zupą z pokrzywy (gotowaną podobnie jak szczawiową). Sałatką też mnie poczęstowano ale nie pamiętam już sposobu przyrządzania.

  3. Och, dziurawiec (Hypericum perforatum) jest bardzo przydatną i potrzebną rośliną, do wykorzystania kulinarnego. Mój śląski dziadek zbierał dziurawiec całe lato, suszył, a potem całą zimę pił herbatki i napary. Dożył lat 96, więc dużych błędów nie robił. Nazwa dziurawiec pochodzi od gruczołów z olejkami eterycznymi, które na liściach oglądanych pod światło wyglądają jak jaśniejsze kropki czy też wręcz dziurki.

    Oprócz olejków eterycznych dziurawiec ma w sobie wielkie ilości antyoksydantów (flawonoidy, karotenoidy) i innego dobra działającego głównie antyseptycznie, ale też rozkurczająco i antydepresyjnie (a to za sprawą spowolnienia rozkładu serotoniny – polski prozac). Jedynym problemem jest ewentualna reakcja fototoksyczna (za którą odpowiedzialna jest hiperycyna) – dlatego dziadek pił dziurawiec tylko zimą (taka mądrość ludowa, bo nie sądzę, żeby dziadek był tak obczytany z biochemii).

  4. W sprawie dziurawca i innych ładnych roślinek, które przez wymakijowane i wypielęgnowane szczęściary są nazywane „chwastami”: jeśli wierzyć Łukaszowi Łuczajowi i jego książce „Dzikie rośliny jadalne Polski.Przewodnik survivalowy” (a także sporej liczbie witryn o tutejszych roślinach, po portugalsku), to jeść i używać do naparów można prawie wszystko. Ale trzeba by wdać się w spore studia nad tym, bo mogiłę laika-entuzjasty szybko by pokryły chwasty.

  5. Dziurawiec to także „krew Matki Boskiej”.
    Nie pytajcie, dlaczego akurat jej. Nie mam pojęcia.

  6. Ah, haneczko, kiedyś pewien Turek tłumaczył mi jak powinna wyglądać prawidłowo zaparzona herbata (ani za słaba, ani za mocna). Powiedział, że ma być podobna z koloru do krwi królika. Kocham Turcję i Turków, uczę się tego języka – ale miłość moja została wystawiona na bardzo poważną próbę: czy ja chcę mieć coś do czynienia z ludźmi, którzy wiedzą jak wygląda krew królika?

  7. Natomiast krew Matki Boskiej przynosi jedynie estetyczne skojarzenia. Albo jest przezroczysta – jak przystało bytom abstrakcyjnym – albo niebieska, jeśli owa panienka matka była z królewskiego rodu.

  8. Czerwona, Andsolu. Hiperycyna tak reaguje na alkohol.
    Teraz bądź mądry i powiąż procenty z MB.

  9. Trochę boję się zabierać głos — wszak to Wasza wewnętrzna sprawa, ale uspokój mnie, że to nie Ty, dla paru główek sałaty, rozpętałeś te pożary?

  10. Zgadłeś, to nie ja. Pan Bolsonaro już wie kto to – wcale nie są to tacy, co chcą tereny na wypas krów i sianie soi. Bo to są celowo wzniecone pożary przez niepatriotyczne NGO, które nie są zadowolone z cięć budżetowych dla nich.

    Jak zwykle, lewica winna. Już tak ciurkiem, od pożaru Reichstagu.

  11. Dlaczego lasy nadbrzeżne już nigdy nie wrócą? Etiopczycy akurat zalesiają sawannę na gwałt i w wielkiej skali.

  12. Bo (nie zaczyna się zdania od bo, ale telemach sprowokował) co wyrośnie może stać się lasem nadbrzeżnym, ale nie utworzy formacji, którą nazwano „mata atlântica”. Zespół roślin (prawie 5% różnorodności całego botanicznego świata rosło tu) przyjazny bardzo różnym zwierzętom (ich różnorodność także była czy też jest zaskakująca). Oryginalnie zajmowała teren odpowiadający 1/4 Amazonii, ale zostało jej ledwie 12% (piszą, że z tego 80% w rękach prywatnych). Więc nawet gdyby jakimś cudem sporą część tych obszarów ponownie obsiać – co raczej nie zdarzy się, bo na nich żyje około 140 milionów osób – to dawne zwierzątka tam nie wróciłyby przed upływem paruset czy paru tysięcy lat.

    Nie śpiewam hymnu dla atlantyckich lasów – przyjaciele włoskiego pochodzenia z okolic Joinville mówili, że na początku XX wieku z kolonistów próbujących karczować tam ziemię prawie 70% umierało na gruźlicę. Obszary nie były zaprogramowane przez naszego (tzn. Twojego i mojego) Stwórcę dla człowieka. Więc nie wiem po co natchnął księcia Henryka pomysłem tworzenia instytutu w Sagres, zbierania map, wymyślania kontrażagla (cara-vela), suszenia mięs na podróże itd. Może miał tzw. second thought.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s