Cena tajnej wiedzy

Gugl do Strony zachęca i na czele listy ją ustawia, więc klikam. Przez półtora mgnieniooka tekst widzę, ale zasłania go tablica w ryczącej barwie i Strona oznajmia: „masz włączone blokowanie reklam. Jeśli tego nie wyrzucisz, nici z lektury”.

Cóż robić, klikam w przeglądarce na iksa od zakładki, ona znika. Nie czytam i żyję. Nie muszę wiedzieć wszystkiego, pomimo zachęty Czoła Gugla.

Nie jestem oburzony nakazami jak ma się zachowywać mój prywatny komputer. Przyznaję, że Strona była (jak na panujące obyczaje) dość delikatna. Przecież mogła żądać, żebym przed czytaniem ściągnął spodnie. Albo odmówił trzy kaśki-zdrowaśki.

Reklamy

6 myśli na temat “Cena tajnej wiedzy

  1. I właśnie dlatego np. do uBlock origin oprócz samych filtrów na reklamy są też dodatkowe filtry przeciw takim wykrywaczom blokowania reklam (pewnie można tę zabawę ciągnąć w nieskończoność).

    A czasem wystarczy wyłączyć na chwilę javascript.

  2. Jest fajnie. Kiedyś zaglądałem sobie wszędzie świadom, że każdy mi zagląda do wnętrza wychodka czyniąc to w sposób tajny.
    Obecnie nie można już skorzystać z wychodka bez uprzedniego, każdorazowego wyrażenia kliknięciem zgody na podglądanie.
    Poprzednia sytuacja była dla mnie, szczerze powiedziawszy, bardziej komfortowa. I pomyśleć, że to wszystko dla mojego dobra.

  3. Och, a dzisiaj przeglądając internet przy porannej kawie zauważyłem kątem oka taki nagłówek: „Kubica nie był ostatni w eliminacjach!” Bardzo mi się to podejście do informacji spodobało, bo przecież można całe serwisy w ten sposób konstruować – „Premier nic dzisiaj nie powiedział”, „Samolot do Rzeszowa nie spadł”, „Pociąg z Warszawy przyjechał tylko trochę spóźniony”.

    Dawno temu, w czasach gdy „Nasz Dziennik” był jeszcze większą niszą niż dziś, uwielbiałem od czasu do czasu spojrzeć na świat ich optyką. Uniwersum było skonstruowane prostą metodą – najpierw wiadomości ze świata, same złe (powodzie, huragany, katastrofy żywiołowe i komunikacyjne), a potem dla kontrastu Polska: wielki sukces pielgrzymki do Piekar Śląskich, biskup Iksiński wygłosił wiekopomne kazanie, matki różańcowe z parafii w Igrekowie złożyły się na nowy ornat dla proboszcza, a w Pikutkowie Dolnym odremontowano kapliczkę przydrożną.

    To był pierwszy, kliniczny przypadek bańki informacyjnej jaki – ze zdziwieniem – zarejestrowałem. Teraz nie dziwi już nic. A co meritum (przedmiotu wpisu AndSola), to co prawda jest to napisane w stylu poradników „Siedem szybkich sposobów na to jak być pięknym, młodym i bogatym” – ale mimo wszystko można coś z tego dla siebie wydłubać.

  4. Janusz A. Zajdel, Paradyzja:

    Wieczór spędzał Rinah w swoim pokoju, oglądając program telewizyjny. Ze zdumieniem dowiadywał się z niego przerażających rzeczy o Ziemi.
    W miarę przyzwoity system sprawiedliwości społecznej, oparty na poszanowaniu ludzkich praw i ludzkiej godności, jaki w ciągu wielu stuleci, w drodze stopniowej likwidacji wszelkich form wyzysku i ucisku zbudowano wreszcie na Starym Globie — tutaj przedstawiany był jako wielkie oszustwo i kamuflaż, maskujący niedolę społeczeństwa poddanego machinacjom bliżej nieokreślonych, ciemnych mocy… Rinahowi robiło się niedobrze od słuchania prymitywnych komentarzy, szkalujących ziemskie stosunki i oglądania nie wiadomo skąd wziętych filmów ukazujących rzekome zdziczenie społeczeństwa, zbrodnie, katastrofy, wypadki komunikacyjne będące dziełem wykolejonych jednostek i skutkiem wypaczonych stosunków międzyludzkich.
    […]
    W pokazywanych materiałach filmowych skutki cywilizacji ziemskiej przedstawiane były zazwyczaj jako ślepe fatum, wiszące nad głową każdego Ziemianina i spadające na niego coraz to inną plagą lub nieszczęściem, na zasadzie absolutnego przypadku. Katastrofy, zamachy bombowe, serie broni maszynowej z rąk szaleńców, pożary gmachów publicznych spowodowane sabotażem lub niedbalstwem — wszystko to dotykało przypadkowych, niewinnych ludzi. Miało to zapewne (na zasadzie przeciwstawienia) dowodzić wyższości systemu porządku i organizacji życia w Paradyzji, gdzie nie mogłoby się nic podobnego zdarzyć. Cała miejscowa propaganda zdawała się nieustannie głosić, iż w odróżnieniu od reszty Wszechświata, rządzonego żywiołowymi prawami przyrody, pełnego niespodziewanych zdarzeń i ludzkiej przewrotności — w Paradyzji nic, absolutnie nic, nie ma prawa wydarzyć się przypadkowo, wymknąwszy się spod kontroli niezawodnego Systemu Zabezpieczeń. Każdy mieszkaniec tej planety powinien stąd sam wyciągnąć wniosek: jeśli nawet, w jego pojęciu, wydarzyło mu się jakieś nieszczęście, to sam jest temu winien…

  5. Michale, dziwią mnie trochę podlinkowane przez Ciebie zasady Marcina Napiórkowskiego (uznanie dla autora, że zdołał zatrzymać się na ósemce, bo wielu by to ciągnęło do dziesięciu) – nie ich treść ale w jakim społeczeństwie są przedstawiane. Sama treść czyli zachęty do myślenia krytycznego (czyli do myślenia) była opisana wielokrotnie, w czasach gdy Internet nieśmiało błyskał w sf. Pamiętam lektury Ajdukiewicza czy Kotarbińskiego, duch podobny (jeśli nie ten sam, ale identyczność duchów to skomplikowany problem).

    Chodzi raczej o jego odbiorców. Jeśli dobrze rozumiem, zwraca się do towarzystwa, w którym może 60% a może 95% osobników (każdy tu liczy po swojemu) wie, że pewnej 14-letniej mężatce, choć dziewicy, pojawił się nadanioł (bo anioły są i mają hierarchię) i powiadomił, że będzie matką, ale w sposób alternatywny. Przypuszczam, że znasz dalszy opis tej wiedzy i pamiętasz jej różne elementy, przy których dziwne dziwności internetowe wydają się klarowne i nieskomplikowane. Więc o co autorowi chodzi, żeby o pewnych zagadnieniach myślano w stylu N, a dla innych używano stylu M? A jeśli w Internecie napiszą coś o owej dziewicy, np. że była nad Jarocinem i obiecała pojawić się nad Krotoszynem, to którego stylu myślenia należy używać?

    Ale słusznie rzeczesz, że można coś z tego dla siebie wydłubać i parę uwag na temat „skąd coś wiem” umieszczę w nowym wpisie, który za chwilę zacznę komponować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s