O dobrych kobietach – i o innych

Jeszcze w 2012 roku, gdy Bolek zbliżał się do ukończenia 93 lat, można było wierzyć, że dotrwa w pełni zdrowia i energii życiowej do 120 lat. A potrzebował ich, bo musiał coraz bardziej dbać o swoją żonę. Pani Dina, czyli Eudokia, była o trzy lata młodsza od niego. Jej nagłe odejście było olbrzymim ciosem dla niego – byli małżeństwem przez 61 lat, a ich powiązania emocjonalne były jeszcze dłuższe.

I nie podtrzymywane już pełnią energii psychicznej, jego ciało zaczynało szwankować. Po dwóch latach stało się jasne, że będzie potrzebował stałej pomocy. Nie było to proste, długie lata pracy uniwersyteckiej zapewniały mizerną emeryturę. Trudno było wierzyć, że ktoś tak zasłużony w Solidarności mógł być pozostawiony w tak trudnej sytuacji materialnej.

Miał jednak w nieszczęściu cień szczęścia. Było to niesłychanie trudne od strony biurokratycznej, ale zdołał zatrudnić jako stałą opiekunkę panią Marusię, Ukrainkę – a ona też miała sporą niespodziankę, że jej podopieczny znał i lubił Ukrainę i mówił płynnie po ukraińsku.

Oba rządy, polski i ukraiński, utrudniały nie do wiary utrzymanie się przez dłuższy okres w tej pracy. Konieczne było zatrudnienie innej Ukrainki, pani Orysii (równie sprawnej i sympatycznej) – gdy jedna z nich musiała wracać na Ukrainę, przyjeżdżała druga. Jestem przekonany, że to one, te dwie kulturalne, mądre i dobre kobiety, pomogły Bolkowi przeżyć ostatnie pięć lat z jego stu lat życia.

Takich pań w samym tylko Wrocławiu jest wielka liczba, przypuszczam, że nie mniej niż 500 – więc może w całym Kraju o starszych rodaków dba kilka czy kilkanaście tysięcy kobiet z Ukrainy, zmuszonych materialną potrzebą do oddalenia się od rodzin i pracowania w warunkach czasami lepszych, czasami nie tak bardzo lepszych. Niekiedy czytam o szacunkach ekonomicznych roli Ukraińców w dzisiejszej polskiej gospodarce, ale nie dostrzegam słów szacunku dla ludzi, którzy przez swoją historię mają niewiele powodów, by ciepło myśleć o ich obecnym kraju zatrudnienia.

Choć nie jest wskazane kładzenie na tym samych talerzu elementów koszernych i trefnych, pamięc naturalnie prowadzi mnie do pewnej figury, wynajętej przed paru laty do roli Serial Truth Killer, która w środku Europy, nieprzyczajonej aż do takiej hucpy i bezczelności, oznajmiła, że „Polska przyjęła około miliona uchodźców z Ukrainy. Ludzi, którym nikt nie chciał pomóc.”

Słyszący to mogli wyobrazić sobie, że ukraiński uchodźca, docierając do tego gościnnego kraju, przynajmniej przez parę dni miał łóżko i dostawał jedzenie, a może i 20 złotych, żeby móc dojechać tramwajem czy autobusem do jakiegoś miejsca pracy, które go by zatrudniło. I myślę sobie: gdyby w Kraju było działające Prawo, tak osoby jak i ich grupy wystąpiłyby do sądu, wymagając, by ta postać odszczekała publicznie swoje androny. A gdyby była jakaś Sprawiedliwość, nos by jej urósł na pół metra a język się skręcił w korkociąg.

Tak, język polski zna wiele sposobów na wyrażenie pogardy dla Ukraińców.

Reklamy

3 myśli na temat “O dobrych kobietach – i o innych

  1. To było kilka (a raczej kilkanaście) lat temu. Wybraliśmy się do Lwowa. Pociągiem, z przesiadką we Wrocławiu. Głównie dlatego, że PKP zachwalało wówczas standard tego połączenia (co zresztą, w praniu, okazało się nie być do końca prawdą, ale w końcu trudno mieć do kogokolwiek pretensje o własną łatwowierność i naiwność). Dużym przeżyciem był kontakt z polskimi WOPistami i celnikami przy przekraczaniu granicy – formy, zwroty i ogólnie podejście zmieniało się dramatycznie, gdy okazywało się, że zamiast domyślnego niebieskiego paszportu z tryzubem mamy bordowy z orzełkiem. Od tego czasu przepraszam każdego napotkanego w Polsce Ukraińca za to, jak są traktowani przez funkcjonariuszy naszego państwa na jego granicach.

  2. Tak, czasem wręcz głupio było i nie wiadomo było co z oczam zrobić. był czas bardzo ożywionych kontaktów handlowych z Rosją i przyjmowałem u siebie w firmie Rosjan. Często wykształconych , a na pewno z zasobnym portfelem. I polski robotnik od załadunku, ekspedientka, kierowca taksówki zwracał się do mojego towarzysza w sposób pogardliwy, poniżający.

  3. Nie wiem do końca dlaczego, ale gdy czytałem tę notkę, to przypomniałem sobie historię afrykańskiego państwa o dowcipnej nazwie Liberia. Szczególnie pierwsze lata zaistnienia.

    Może jest w naturze ludzkiej (wewogle, a nie tylko polsko-ludzkiej) coś podłego i złego?. Konrad Lorenz tak ładnie o tym kiedyś książkę napisał,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s