Zbyt ambitny start

Zapytany, jaką książkę nominowanej do nagrody Nobla Tokarczuk przeczytał, powiedział, że „próbował”, ale „nigdy nie dokończył”.

Autorem tego rozczulającego wyznania nie jest np. słynny były szef stadniny w Janowie Podlaskim Marek Skomorowski, ani na inny przykład znany ze stadniny Macierewicza Wiesław Binienda, ale minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński.

Drogi i cenny panie ministrze, to trzeba spokojniej, a nie tak (bez urazy dla pani Tokarczuk) od razu z wysokiego konia. Dobrze jest ćwiczyć czytanie prozy na (powiedzmy) dziele Karola Maya „Winnetou”. Albo na „W pogoni za pełnią życia” Franka Harrisa.

Reklamy

18 myśli na temat “Zbyt ambitny start

  1. Praktyczna rada i cenna, ale chyba spóźniona. No cóż, każdy z nas czasem próbuje i nie dokończy. Ważne, że próbował. Trochę niefortunnie się złożyło, ale minister jest na pewno dużo mocniejszy z dziedzictwa niż z kultury, a Tokarczuk jednak nic nie dostanie i sprawa ucichnie.

    Pierwsze słyszę o Franku Harrisie, a jak widzę ta ekscytująca autobiografia jest łatwo i darmo dostępna, także po polsku.
    http://pbc.gda.pl/dlibra/docmetadata?id=17120&from=publication

  2. Książka Harrisa była moim wejściem w wielki świat głupich dowcipów i naiwnej pornografii. Utrzymał się w pamięci jakiś fragment brzmiący w zasadzie tak: „założyła nogę na nogę i ujrzał podniecający trójkąt jej ciała”. Kto wie, może przez to polubiłem trójkąty, choć tego trójkąta nie potrafiłem nigdy zlokalizować. A może to tłumacz się przyczynił, bo sam autor (co odkryłem wertując oryginał) dość szeroko rozpisywał się np. o łechtaczkach.

  3. Jolinek, u Łasuchów, przypomniała Słonimskiego: „Ja się nie boję ministra kultury, ja się boję kultury ministra”.
    Skomentowałam, że to minister powinien bać się własnej kultury.

  4. Ale o co raban? Obowiązek czytania do końca to mają recenzenci, którym za to płacą. Sam zaczynałem kilka książek Tokarczuk, a w całości przeczytałem bodaj jedną, teraz pewnie będzie druga, Opowiadania bizarne – ale trochę też mi zejdzie, bo biorę się do tego jak mam wolną chwilę i ochotę na coś w tym typie. A gdybym miał przeczytać od razu, tobym też sobie odpuścił, bo lektur jest nadmiar i wolałbym rzeczy, które mnie bardziej zajmują.
    W necie przeleciał mi przed oczami jakiś nius, jak to internauci strasznie skrytykowali ministra – a jestem przekonany, że spora część, a pewnie nawet większość tych internautów nie tylko żadnej książki Tokarczuk nie skończyła, ale nawet żadnej nie zaczęła 😀

  5. @Hoko – ale czy ta większość też się chełpi swoim nie-sukcesem?

    @haneczka: jak strasznie złośliwi bywają ludzie! Mówię to z głębi mojej zazdrości.

  6. A minister się chełpił czy odpowiedział na zadane pytanie? Mógł przecie powiedzieć, że to czy tamto kiedyś przeczytał, nikt by go pewnie nie sprawdził. Zresztą, kto go tam wie, może i przeczytał, a tu zagrał politycznie – z takich czy innych względów. Gliński ma taki charakter, że często wychodzi na błazna, ale poza tym nie sądzę, by jakoś odstawał od poprzednich ministrów kultury.

  7. Cóż, Gliński został swego czasu wyszydzony tabletem i teraz mści się – nie na tym, który go w tym tablecie pokazywał (bo nie może), ale na tych wszystkich, którzy go w tym tablecie widzieli (bo może). Przypomina mi się tutaj Janusz Wilhelmi, który – w odróżnieniu od Glińskiego – miał mimo wszystko mniejsze możliwości szkodzenia kulturze.

  8. Bardzo ocieplona postać w linku podanym przez kwika. Gliński wyszedł na pieniacza i cenzora, bo Gliński działał jak pieniacz i cenzor. I na tle jego paruletnich działań wyskakuje całkiem nieszczęśliwe oznajmienie o próbowaniu i niekończeniu. A miał tak świetną możliwość, milczeć o swoich niedokonaniach.

    Więc Hoko, masz rację, że samo oświadczenie nie przynosi wstydu. Innym i w innych sytuacjach. A co do innych ministrów kultury – a których z nich warto zapamiętać? (Być może słowo „kultury” jest tu zbędne, choć w takim wypadku znajdzie się z parę osób, których nie trzeba wymazywać z pamięci).

  9. Hoko, ten pan nie wypowiadał się jako osoba prywatna, ale jako urzędnik państwowy. I jako taki deprecjonował, uznaną wieloma nagrodami, pisarkę, która dla niego jest niedostatecznie polska.
    Rada bym była poznać jego czytelnicze gusty.

  10. @Hoko:

    O ile podzielam pogląd, że przy pomocy podchwytliwych pytań o przeczytane lektury, obejrzane filmy lub wysłuchane utwory muzyczne nie powinno się zastawiać pułapek na ministra od kultury, bo przecież nie bierze swojej pensji za działalność czytelniczo-recenzencką – to mimo to odczuwam w przypadku Glińskiego sadystyczną przyjemność za każdym razem gdy się zbłaźni i odsłoni swoją indolencję połączoną ze złośliwym destruktywizmem. Ach, gdyby on się jeszcze swojej ignorancji wstydził. Ale się niestety nie wstydzi. I ten bezwstyd sprawia, że i ja się swojego sadyzmu nie wstydzę.

  11. Ale Gliński wykładał się również na pytaniach otwartych („Co pan czytał/oglądał ostatnio?”) – zdaje się, że coś o Bełzie wtedy mówił. No ale teraz chyba będzie musiał coś Tokarczuk przeczytać.

  12. Argument, że przecież znakomita większość Polaków (tutaj pada jakiś bardzo wysoki odsetek) również nie przeczytała żadnej książki w ogólności, a Tokarczuk w szczególności, bardzo łatwo zbić faktem, że 99,99% (i jakiś bardzo długi ciąg dziewiątek) Polaków nie jest ministrami kultury. Poza tym mógł przecież powiedzieć, że owszem, nie czytał, ale przeczyta jak tylko wróci z Hrubieszowa (a że się wcale tam nie wybiera, to zupełnie inna sprawa).

  13. No tak, można było spodziewać się tego po Szwedach, cywilizacja śmierci jak cała UE, i zrobili to specjalnie na złość Glińskiemu. Tak czy inaczej, widelec wynaleźli Polacy i to jest podstawą naszej dumy narodowej. A Tokarczuk powinna przekazać pieniądze na Mauzoleum Jarosława Pokrzywoustego.

  14. Król Francji odrzucił kandydaturę księcia de Rohan na arcybiskupa Paryża, ponieważ stwierdził, że przynajmniej na tym stanowisku wypada wierzyć w Boga. Każdy obywatel może powiedzieć, że nie lubi czytać noblistki. Każdy, z jednym wyjątkiem, którym jest właśnie minister kultury.

    Chociaż może tam (na szczytach PiSu) jest jakiś podział obowiązków i dzielą się lekturami. W roku 2016 Szeregowy Poseł udzielił wywiadu, z którego wynikało, że czytał Tokarczuk zanim stało się to modne. A Gliński kilka godzin temu powiedział, że jednak zagryzie zęby i doczyta.

  15. I jeszcze tylko kilka zdań Michała Zygmunta (pisarza, publicysty, aktywisty), który ujął to wszystko znacznie lepiej niż ja kiedykolwiek mógłbym to zrobić:

    „Nie wiem jak to jest z noblistami ostatnich lat w innych krajach, nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale jest w Noblu dla Olgi coś szczególnego, co odróżnia ją od Miłosza czy Szymborskiej. Otóż jest to nagroda dla pisarki, która dla całego pokolenia urodzonego w latach 70 i 80 była autorką formacyjną, ulubioną, jej książki były od połowy lat 90. masowo czytane w każdym liceum i na każdej uczelni. To nie jest literatura koturnowa, która nas uczy i na nas pohukuje z cokołu, tylko literatura – towarzysz codziennej drogi. I to właśnie dlatego warto się z tej nagrody cieszyć szczególnie.”

  16. Szpilka w noblistę Miłosza zasadna, ale Szymborska nigdy nie była koturnowa i sądzę, że niejedno pokolenie formowała.

  17. Szymborska nie była koturnowa ale jednak trochę powoli dojrzewała umysłowo, choć oczywiście lepiej późno niż wcale. Młodzież jest jednak ekstremalnie pryncypialna i woli świętych od pracowitych. Do Tokarczuk chyba naprawdę nie ma się o co przyczepić i dlatego cieszmy się szczególnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s