Niespełnienie

Miał już wiele, a potem jeszcze więcej i z łatwością powiększał krąg wielbicieli, ale mięśnie twarzy same układały mu się w grymas.

Tylko jego bliscy wiedzieli, że źle sypiał. Namawiali na wizyty psychologów, ale zniechęcił się. Ci magicy nie wiedzieli nic i z niego chcieli wyciągnąć wiedzę. Ich milczące oczekiwanie kojarzył z sępami.

Czuli, że się ich boi, ale i oni unikali jego wzroku, bo coś dziwnego było w spojrzeniu Kaina.

15 myśli na temat “Niespełnienie

  1. Tęsknię do chwili, gdy będzie musiał samotnie wyjść na ulicę lub gdy objawi się Brutus.

  2. Brutus niewie rozwiąże, haneczko, bo w tej sztuce zawsze są kandydaci na dublerów. Ja bym wolał, żeby napisał autobiografię „Moje zagrania” i żeby w wydawnictwach młodzi redaktorzy pytali go: „a pan był kto, lewoskrzydłowy?”

  3. Ja bym wolał, żeby napisał autobiografię

    A nie szkoda Ci energii na zajmowanie się tym (moim zdaniem) zupełnie niepotrzebnie demonizowanym cwaniaczkiem?
    Nie on jest problemem, ale to co go umożliwiło. I to co może nadejść po nim. A on sam?
    Przecież to jest postać tragikomiczna, która powinna budzić politowanie. Ot taki małoformatowy Salazar (minus wiedza ekonomiczna) podzielony przez wannabe kieszonkowego Bismarcka, któremu wydaje się, że ma zadatki na Piłsudzkiego w latach tegoż ostatnich.
    Moim zdaniem szkoda czasu i energii. Ważniejszą wydaje mi się gleba na której wyrósł.

  4. telemachu, pierwsze zdanie mogło mieć dwa rozwinięcia. Mogłem pójśc w rozważania o naprawie systemu, który daje szanse Kainowi i psychopatom – lub określić jak intensywnie myślę o zemście. Wybrałem to drugie (czyli olewanie Why Ducka), bo w pierwszym temacie od tysięcy lat głowią się przednie łby (czy łbią się przednie głowy) i postępy (rzadkie ale pojawiające się) bardziej zależą od plam na Słońcu niż od wymądrzania się.

    A co do gleby, to ciekawy jest jej skład. Pomaga rosnąć tak uznanym przez świat talentom (ostatni przykład: Olga Tokarczuk) jak i chwastom (utrzymując aktualność przykładu: typ przypisujący jej Nobla marionetce premiera).

    Mam na dłuższą metę pewne nadzieje, bo widać, że KRK postanowił użyźnić ją sobą i w tej roli (w naszej roli) może być użyteczny. Ale kto wie jakie kwiatki mogą wyrosnąć na takiej pożywce.

    PS. Urok wpisu też w tytule (trzy razy nie), skoro nikt nie chwali, sam go pogłaszczę.

  5. Andsolu,

    mój problem z tym osobnikiem polega na tym, że od paru lat obserwuję przedziwne zjawisko: co pewien czas wyskakuje z za rogu jakiś szczerbaty starzec, wydaje z siebie głosik i tym głosikiem steruje polską sceną polityczną, a za pośrednictwem mediów (zarówno przychylnych jak i nieprzychylnych) również masowymi, przeważnie negatywnymi, emocjami. Jest to sytuacja absurdalna. W języku „politycznym” niemieckim istnieje takie sympatyczne powiedzenie: „eine Sau durchs Dorf jagen lassen”. Określa ono zupełnie trafnie sytuację, gdy co pewien czas przez wioskę pędzi się maciorę i staje się to wydarzeniem skupiającym ogólną uwagę i sprawiającym, że uzewnętrzniane są adekwatne emocje. Dzieje się to naturalnie kosztem tego wszystkiego co jest istotne i na co uwagi i koncentracji już nie starcza. Pan na K. w ten sposób steruje emocjami całego społeczeństwa.
    Ciekawe jest to, że on jest w tej swojej destrukcji proaktywny, a wszyscy inni, począwszy od opozycji, poprzez publicystów aż po twórców wszelakich są reaktywni. To mu daje do rąk bat z którego może od czasu do czasu postrzelać i lejce, za które może pociągnąć. Jest w tym naprawdę dobry, ale nie jest to tylko jego zasługa, lecz również tych wszystkich, którzy dali sobie narzucić reguły gry.
    Od czterech lat widzę, że pan Ka powie coś od rzeczy i natychmiast podnosi się wrzask, a on może się wycofać zadowolony że walnięcie kijem w pręty klatki z (pardon) małpami przyniosło znów oczekiwany skutek.

    Marzy mi się odwrócenie tej mało konstruktywnej sytuacji.

  6. Nie widzę nikogo, kto walnie kijem w jego klatkę. Ostatni był Tusk.

  7. @haneczka
    Do tego nie jest potrzebny demiurg z charyzmą. Do tego potrzebna jest pomysłowość,, determinacja i inicjatywa legislacyjna. Doskonały przykład : posiedzenie Sejmu po wyborach. PiS wysuwa propozycję ustawy o karalności prowadzenia edukacji seksualnej.
    Opozycja biada, rwie włosy z głowy, obnaża absurdalność w zaprzyjaźnionych mediach. W zasadzie słuszne, ale nikt nie zadaje sobie pytania PO CO oni to teraz robią, do czego jest to akurat w tym momencie potrzebne skoro mogą to zrobić chwilę późnieji od czego ma być odwrócona uwaga. Takie posunięcie wpisuje się w temat notki bo PiS jest partią wodzowską i jest w niej zasadniczo jeden gracz przy tej decyzyjnej szachownicy (co, jak i kiedy oraz po co). Znów debata biegnie truchtem w kierunku wyznaczonym przez staruszka z brakami w uzębieniu. Opozycja biegnie za nią wydając okrzyki przerażenia.

  8. Telemachu, oni to robią ciągle, bo ciągle jest coś do przykrycia.
    Może trzeba wytykać im owo permanentne wywoływanie awantur i pytać, kiedy wreszcie zaczną zajmować się sprawami istotnymi dla państwa i obywateli. Przecież zdecydowana większość ich „plusów” jest na minusie, a to, co naprawdę ważne leży i coraz bardziej kwiczy.

  9. oni to robią ciągle, bo ciągle jest coś do przykrycia.

    Zapewne, a nawet z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa.. Czyli co do diagnozy jesteśmy zgodni. Mnie jednak bardziej interesuje przekonywujący pomysł na terapię.

    Może trzeba wytykać im owo permanentne wywoływanie awantur

    Może trzeba. A może trzeba zdecydowanie wyjść z inicjatywą ustawodawczą, czyli wyskoczyć z projektem uchwały, na który to projekt nie są zupełnie przygotowani? Może trzeba wziąć w końcu ten kij do ręki i poszukać jakiejś kraty?

    Przykład? Wyjść z propozycją przeznaczenia zysków spółek skarbu państwa na Narodowy Fundusz Stypendialny? Wyjść z propozycją, aby minimalna płaca nauczyciela stanowiła połowę uposażenia posła na sejm. Powiązać wysokść budżetu ministerstwa obrony z wysokością wydatków na naukę i badania naukowe? I dobrze to uzasadnić?

    Ale to oznaczałoby aktywne przejście od miałkiego politykierstwa do aktywnego robienia polityki.
    Polityk, to (przynajmniej w założeniu) ktoś, kto używa środków do osiągnięcia celów. Z politykierem jest dokładnie odwrotnie.

  10. To by musiało być coś, co przemówi do suwerena, nie do Ciebie.
    Myślę i kiepsko mi to wychodzi.

  11. W psychiatrii znane są schorzenia w których co prawda to pacjent jest chory, ale leczenia potrzebują wszyscy którzy mieli z nim do czynienia.

  12. @haneczka

    Jak definiujemy tego „suwerena”? I dlaczego my nim nie jesteśmy?A może jednak jesteśmy? Perwersyjna sytuacja, z całkiem przyzwoitego słowa zrobił się epitet.

  13. Odwracanie znaczenia pojęć jest specjalnością tej ekipy i jej guru.
    Pamiętacie z dawnych lat? 3 sposoby negowanie w języku polskim:
    – dodanie przedrostka nie — np. nierzetelność
    – w zapożyczeniach z łaciny przedrostka im – np. immobilność
    – dodanie przymiotnika „socjalistyczny” – np. „moralność socjalistyczna”
    Wszystko już było…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s