Wielka rodzina

W tej historii dziwne jest wszystko. Począwszy od imienia bohaterki. Dziwnych imion w Brazylii nie brak, ale imię Flordelis jest jednym z dziwniejszych, jakie spotkałem. Owszem, ładne. Jej życiorys, opisany w Wikipedii, jest pełem niełatwych chwil. Dziś ma 58 lat. Straciła w wypadku ojca i brata gdy miała 14 lat. Chodziła z matką od kościoła protestanckiego i śpiewała tam w chórze. To był początek kariery pieśniarki. Chyba nie przestrzegała wszystkich wskazań kościelnych, bo mając 20 lat została samotną matką. Jej syn Flávio został usynowiony przez pastora Anderson do Carmo de Souza, za którego Flordelis wyszła za mąż 13 lat później. I razem mieli oprócz Flávio trójkę dzieci.

Piszą w Wikipedii (w tonie wskazującym, że autor opracowania jest ewangelikiem), że już jako nastolatka działała na rzecz młodocianych bezdomnych oraz narkomanów ale w roku 1993 za jednym zamachem przyjęła do domu jeszcze 37 dzieci. Było to po słynnej rzezi na stacji Central do Brasil, znanej też jako „chacina de Candelária”; milicje zabiły tam 8 młodych ludzi. Nazwa odnosi się do kościoła katolickiego w centrum Rio de Janeiro, gdzie na schodach zwykły były spać grupy bezdomnych dzieci i nastolatków.

Cytują jej wypowiedź, że nocą w jej faweli Jacarezinho gdy otworzyła drzwi zobaczyła 37 dzieci uciekających z miejsca owej rzezi.

Założyła kościół Ministério Flordelis i zbierało się tam wielu wiernych. Były i prześladowania, bo podejrzewano, że zajmuje się handlem dziećmi, jednak – relacjonują życzliwe źródła – przekonała policję, sąd i dobroczyńców, że wszystko jest dla dobra i wiary i zaczęło być lepiej. Pojawiała się w coraz większej liczbie wywiadów w najlepszych telewizyjnych porach, a w roku 2008 zrobiono film o jej życiu, o tym jak dbała o dzieci, jak znalazła oseska porzuconego na śmietniku, jak wybłagała życie kogoś, kogo szefowie od narkotyków z faweli już chcieli zabić. Historia wzruszyła nawet aktorów, którzy oddali honoraria dla jej rodziny.

Tyle dobroci musiało zdobyć uznanie społeczne i w roku 2018 Flordelis została posłanką federalną dzięki niebagatelnej liczbie 196 tys. głosów.

Niestety w tym roku, 16 czerwca, jej mąż został zamordowany we własnym garażu i tysiące ludzie pojawiło się na pogrzebie, na którym sama Flordelis śpiewała ku jego pamięci. A wkrótce potem, skoro mowa o pojawieniach się, pojawiło się zdumiewająco wiele informacji, dezinformacji i takich sprzeczności w faktach i datach, że wciągnęła mnie próba zrozumienia kto, co i jak.

Po prawdzie, pierwszy impuls do zastanowienia się przyszedł po przeczytaniu o owej grupie dzieci stukającej do jej drzwi w 1993 roku. Zerknięcie na mapę wskazuje, że to trasa około 5 km, biegnąca na początku przez centrum. Taka grupa przemieściła się pieszo, nocą, nie zwracając uwagi policji? Jak trafiła właśnie do jej domu? No i okazało się, że z pytaniami to jak z ciasteczkami marki X, po pierwszym pojawia się nieodparta ochota na kolejne.

Dla dobra sprawy poświęciłem czas i nerwy i choć to nie mój ulubiony genre taki film pokazujący jak szlachetna samotna kobieta nocną porą idzie na spotkanie bandytów, modli się głośno o życie młodego złoczyńcy, a poruszeni modlitwą bandyci pozwalają im odejść, no ale czego nie robi się dla bloga.

Mnie też poruszyło jak przystojny i sympatyczny był pastor Anderson (grany przez niego samego, bo to jest udramatyzowany niby-dokument), ale jeszcze bardziej poruszyło to, że od początku nie zgadzają się daty. On ją spotkał dwa lata wcześniej.

Niby niewielka różnica, ale to zachęca do szukania innych źródeł – no i okazuje się, że owszem, Anderson i Flordelis mieli wspólne dzieci, ale ona własnych (czyli: wcześniejszych od wspólnych) miała co najmniej trójkę. I jedną z trojga jest mająca dziś 35 lat Simone.

Inny jej „własny” syn, Adriano dos Santos, wprawdzie był już sporo lat żonaty, ale nie przeszkadzało mu to związać się miłośnie z dwoma z zaadoptowanych dziewczyn. A jego siostra, Simone, miała przygodę z przybranym tatusiem. A tata był w domu potworem (trudno w to wierzyć, bo taki przystojny i tak ładnie wygłaszał kazania i opowiadał w programach tv o wielkiej miłości z Flordelis), więc wiele razy próbowała go otruć. Policja odnalazła w jej komputerze pytania o przeróżne chemikalia, które wcale nie są przyprawami do zup. I morderstwa pastora dokonał na prośbę przybranego syna Flávio dużo młodszy przybrany syn pary, Lucas – nie wszystkie źródła są skłonne mówić o pastorze, że miał tego typu związki z pasierbicą, bo po co narażać się wielkiej grupie posłów ewangelickich, więc piszą tylko, że ci dwaj synalkowie zastrzelili tatusia, bo zdradzał mamusię. Choć gdyby to była taka zwykła, rutynowa zdrada, to karanie mordem (a potem opróżnienie magazynka w genitalia zabitego) wydawało by się całkiem niewspółmierną karą.

I policja ma zdrowy zgryz, bo nie brakuje wskazówek, że mamusia o planie pozostania wdową wiedziała i zgadzała się, że to lepsze niż rozwód.

Najbardziej mnie interesuje w tym dlaczego wszelkie materiały sieciowe dotyczące tej rodziny znienacka otrzymały nowe daty – jak gdyby „data ostatniego dostępu do pliku” obowiązkowo zastąpiła „datę utworzenia pliku” i wcale niełatwo jest odkryć, że od końca zeszłego wieku najsłynniejsze programy tv wciskały w lud ckliwą papkę. I czy teraz w którymś z tych programów powiedzą: „kochani telewidzowie, pamiętacie co wam opowiadaliśmy? Nie? To cudownie, bo to była kupa bzdur”.

2 myśli na temat “Wielka rodzina

  1. Chyba wiele takich filmów da się zrobić. Nawet w moich okolicach – no, w byłych okolicach, gdy mieszkałem we Floripie. Pewien pan stał się znany jako carnavalesco, co na ogół znaczy, że pojawia się w czasie karnawałów w różnych ślicznych przebraniach, ale może też być zaangażowany w prace jednej z escolas de samba. Tak mu to dobrze szło, że został radnym, a potem nawet posłem stanowym, bo zasłużył się też prowadzeniem żłobka – i kto wie jak wysoko by nie wylądował, gdyby nie paru młodocianych, nie będących już w wieku przyżłobkowym, a trzymający się tej instytucji, którzy oskarżyli go w 2013 roku wymuszanie świadczeń seksualnych. A przy próbie odmowy groził wyrzucaniem ze żłobka rodzeństwa chłopców. Sprawa sądowa zakończyła się w 2017 roku wyrokiem 31 lat odsiadki, bo okazało się, że te praktyki trwały już od 15 lat, gość (znany jako Duduco) posiedział miesiąc i wypuszczono go do czasu rozpatrzenia sprawy w wyższej instancji.

    Parę miesięcy temu była nowa rozprawa, zmniejszono karę do 25 lat i osadzono go, a bawił te lata już w Rio de Janeiro. No bo żłobek w 2017 roku został zrównany z ziemią, co wyraźnie widać w tym reportażu. To dobrze, że teraz ma stałe miejsce zamieszkania, ale ilu podobnych do niego powinno je też otrzymać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s