Nieoczekiwane krajobrazy

Do niedawna nie przyszło by mi do głowy, że konflikt wiary i wiedzy może wyrazić się wyborem „modlić się lub myć ręce”.

24 myśli na temat “Nieoczekiwane krajobrazy

  1. To nie jest jedyny dylemat przed którym stajemy. Oskar Kolberg zwykł w takich sytuacjach powtarzać stare ludowe przysłowie:
    „Są rzeczy na niebie i ziemi, które nie śniły się nawet filologom” . Tak, czy jakoś tak. Kolberg, albo ktoś inny.
    Miękkie ostrze tnie powietrze ze świstem.

  2. Jakie to dziwne. Świat galopuje nie wiadomo dokąd, a wokół toczy się, być może pozornie, normalne życie.
    No i tego papieru toaletowego nie rozumiem.

  3. haneczko, to taki odruch atawistyczny. Gdy w okolicy zanosiło się na jakieś przedłużone kłopoty, goryle robiły zapasy bananów i rolek papieru toaletowego.

  4. Haneczko, z tym papierem to proste: jeden kichnie, kilkunastu wokół się zesra ze strachu.

  5. O matko! A ja zwyczajnie muszę kupić, bo się kończy i wpiszę się niechcący.

  6. Szczepan Twardoch rozszczekał się na fejsbuku (cytuję, bo może nie wszyscy mają dostęp):
    Jacy wy jesteście przewidywalni w tej pogardzie, naprawdę. I każdy powód jest dobry, prawda? Czy to wakacje za 500+, grille latem, czy pandemia, wszystko wywołuje w was jedną reakcję. Haha, tępe prole tłoczą się w biedrach, kupują mydło i jedzenie, jakie to żałosne, co, nie mają mydła w domu, brudasy?

    Nie dociera do was, że klasa ludowa dziedziczy traumę i doświadczenie historyczne, z których wynika jasno, że w razie zagrożenia, stanu wyjątkowego, może liczyć tylko na siebie? Bo na pewno nie na was. Moja babcia przez całe życie gromadziła zapasy kartofli i cukru, ponieważ doświadczyła czasów, w których takie zapasy były kwestią przetrwania. A was to teraz śmieszy i pogardzacie tym, że jej i jej podobnych kobiet wnuczki i wnukowie dziedziczą tę traumę i wewnątrz tego traumatycznego paradygmatu zachowują się absolutnie racjonalnie?

    Czy to wasz jedyny sposób na budowanie własnej wartości, gardzić tymi, których uważacie za genetycznie gorszych?

    Z tego, co przeczytałem w internetach, pierwszymi krajami, w których zauważono (eufemistycznie mówiąc) znacznie zwiększony popyt na papier toaletowy, były, między innymi, Australia i Japonia. Trudno podejrzewać dziedziczoną genetyczną traumę na tle srajtaśmy u Australijczyków i Japończyków. Ale, cytując Twardocha, „każdy powód jest dobry”, żeby dokopać tym, co to „śmiechem nad krzywdą prostego człowieka wybuchali”. Co, niestety, dowodzi skuteczności szczucia wszystkich na wszystkich jako metody sprawowania władzy w Polsce AD 2020. I nie tylko.

  7. Na fb założyłem kiedyś konto, ale żeby czytać tam mądrych ludzi, a nie tych co zaczynają filpiki od jacy wy jesteście przewidywalni w tej pogardzie. Jako syn inteligentów, a wnuk murarzy i praczek mogę sobie pozwolić na wybory dyktowane smakiem i rozsądkiem, a nie szantażami czy wymiarem pyska. To nie przytyk do Ciebie, Michale, bo Ty zawsze miałeś więcej tolerancji i wiary, że i przygłupom zdarzy się powiedzieć coś mądrego.

    A o Japończykach to wiem, że przyjeżdżając do Brazylii na początku XX w. mieli w walizeczkach szczoteczkę i pastę do zębów oraz papier toaletowy. Nasi rodacy przypuszczalnie też by rolkami papieru nie pogardzili, bo by się dało robić piękne dekoracje do świętych obrazków.

    I tyle na temat traumatycznych paradygmatów (zwrot, z którym moi dziadkowie mieliby spore kłopoty, a i ja chyba średnio rozumiem).

  8. @mbabilas,
    Oczywiście, że szczucie jest złe. Najlepszy jest wzajemny szacunek. Na przykład wyrażany słowami „rozszczekał się”,

  9. Twardoch to zadufany zadufek Ten typ tak ma i to nie od wczoraj.

    No to mamy szlaban.

  10. Ciekawe ile ton ziemniaków i cukru odziedziczył Twardoch po babci gromadzącej całe życie.

    Musiałem chyba niechcący trafić na występy straumatyzowanej klasy ludowej, na stoisku warzywnym zostały tylko szparagi i kiwi-bio.

  11. Nastoletnią smarkatką będąc, chodziłam po mleko do rodziny gromadzącej suszony chleb i wódkę. Pokazali mi kiedyś wory chleba i procenty na najczarniejszą godzinę, ulokowane w osobnym pomieszczeniu. Dodam, że bieda tam była straszna.

  12. Właśnie się dowiedziałam, że u naszych holenderskich przyjaciół znika, a jakże, papier toaletowy i sos pomidorowy.

  13. kwik
    Akurat nieopatrznie trafiłem do ojczyzny i przebywam w Polsce powiatowej. Będę przebywał do jutra, bo potem boję się, że mogę być zastrzelony przez nadgorliwego wopistę, który pomyli mnie z próbującymi szturmować rubieże obcokrajowcami.
    Spostrzeżenia dotyczące kiwi-bio mogę uzupełnić o włoską kawę ziarnistą, oliwę tłoczoną na zimno i karczochy w zalewie oliwno–winnej. Zaopatrzenie w te produkty jest przednie. W przeciwieństwie do karmy dla kotów (???????) i makaronów. O papierze i papieżu nie będziemy się wypowiadać, bo po co.

  14. Jutro jedziemy na rutynowe zakupy. Życie zrobiło się niepokojąco ciekawe.

    Oliwę mam. Kwiku, nie rozumiesz kociarzy. Może im zabraknąć nie wiadomo czego, ale nie kotu. My sami, na początku, zaopatrzyliśmy kota.

  15. @kwik: zawsze można possać Inkę.
    Z drugiej strony bym nie przesadzał. Sytuacja nie jest zła. Sam dzisiaj widziałem w mięsnym szynkę z jelenia.

  16. Jeleni zbrakło, ale reszta, z małymi wyjątkami, jest.

    Bardzo tęsknię do braku, na jakichkolwiek półkach, naszych aktualnych włodarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s