Straszne wieści z antypodów

Niedużo to niedużo, ale jednak chodzę do supermarketów, a żona i do sklepów tekstylnych. Ma ciekawiej niż ja, bo na ulicy żółtą taśmą oznaczone są oddalone od siebie o 1,5m pozycje klientów na czekanie w kolejce. W stosownym momencie pani ekspedientka woła do środka, materiału nie wolno dotykać, po wybraniu podaje się ekspedientce numer WhatsApp i wychodzi się na ulicę, a gdy materiały są pokrojone i zapakowane, powiadamiają i wychodzą nazewnątrz z paczuszką i maszyną do kart kredytowych. A tu dowiaduję się z polskiej prasy, że wokół mnie trupy na ulicy, o czym powiadamia Bernie Ecclestone, najnowszy uciekinier z piekła Brazylii.

Zaciekawiło mnie jak zdołał on dojrzeć, że zmarli leżą na środku ulicy, bo jestem przekonany, że ze swoimi miliardami nie oddalał się o pół kroku od jakiegoś Alphaville czy innej enklawy dla miliarderów (milionerzy to tam robią za portierów), ale skoro mówi, że leżą, to chyba leżą. Donosi też, że mój prezydent jest tym całkowicie przytłoczony. Chyba kupię sobie odbiornik tv, żeby to zobaczyć, bo dotychczas widzi się tylko aroganckiego buca.

Ale najciekawsze czeka mnie wśród komentarzy. Już powielam:

Kolejny raz polskojęzyczne żydowskie media sieją panikę! Otóż w Brazylii ludzie durni nie są! Wiedząc, że mogą krewnych pochować na koszt państwa, wynoszą ich na ulice i po sprawie.

No więc, mili rodacy, teraz już wiecie jak to tu jest. To taki sprytny lud (prawie tak sprytny jak Żydzi), że jak umrze mama lub ciocia, to krewni wynoszą swych ukochanych na ulicę. Taka południowoamerykańska tradycja. I gdyby nie komentatorzy polskiej prasy, nigdy bym się o tym nie dowiedział.

Zasugeruję rodzinie co ma ze mną zrobić gdyby mi się wewnątrz domu na fest padło. Wprawdzie ulica mało ruchliwa, ale jak sprytnie mnie ułożą w kącie, to może nikt z naszym domem truchła nie skojarzy, a któryś z sąsiadów powiadomi władze miejskie, że trzeba tu trumnę dowieść.

A może by tak krajowi uczeni zaczęli pracować nad szczepionką przeciw głupocie? A w międzyczasie mogli by zasugerować jak pozbywać się jej nagorszych objawów w Sieci.

18 myśli na temat “Straszne wieści z antypodów

  1. W USA też katastrofa, z tego co przedstawiają internetowi znawcy tam już wszyscy siedzą na zasiłku dla bezrobotnych (u nas w kraju ten ewenement nie występuje, zapewne wcale nie dlatego że żadnego zasiłku na okoliczność koronawirusa nie ma, tylko po prostu znowu jesteśmy zieloną wyspą mlekiem miodem i żółcią płynącą)

  2. W razie podejrzewania u siebie rychłego zgonu należy nie fatygować rodziny (pogrążonej w żalu, choć dopiero w przyszłości) tylko samemu wyjść i położyć się na ulicy.

  3. Niechętnie bym to zastosował, bo na mojej ulicy sąsiedzi wypasają krowy i polizany przez nie tuż przed zgonem mógłbym wypowiedzieć niewłaściwe słowa i pomniejszyć moje szanse na życie w Raju.

  4. A w Szwecji zabijają staruszków morfiną.

    Jeszcze trochę i zaczną masowo zabijać szczepionką.

    Andsolu, nie wiedziałam, że jesteś tak żywotnie, a raczej nieżywotnie, zainteresowany Rajem.

  5. Haneczko, a nigdy nie grałaś na loterii? Gdyby bilet na szansę do Raju kosztował 5 zł (tyle daje się na tacę?), to by mnie raj nie wzruszał, ale za darmo? Tym bardziej, że cała rodzina, jako szczerzy protestanci, pójdą do jakiegoś Raju i dobrze by było ich tam spotkać.

  6. Za rodziną wszędzie. Odżałuj te 5 złotych.
    Zresztą nic nie ma za darmo. No, to i owo jest, ale zupełnie nieprzeliczalne w jakiejkolwiek walucie.

  7. No przecież wszędzie strasznie jest. Gdyby nie było, toby nie pisali. Więc jak mają nie leżeć skoro pisali, że leżą, no jak?
    Najwidoczniej jest to jednak część globalnej głupawki.

    Zupełnie nieodpowiedzialni Polacy pracujący za granicą zachodnią ruszyli ostatnio tłumnie, bo weekend był tzw.pomostowy ale nie przewidzieli, że do granicy nie dotrą, bo na granicy stał kosmonauta (albo astronauta) i z szybkością księgowego w Geesie (lata 70te) dokonywał pomiaru temperatury ciała podróżnych, którzy patrzyli nań ze zdziwieniem. Takie sobie wąskie gardło wymyśliły władze po „otwarciu granic dla ludzi pracujących po obu stronach granicy”. Nie wiadomo dlaczego wirus sobie upatrzył bardziej turystów i osobników bez zaświadczenia z miejsca pracy jako roznosicieli zarazy, ale tak musi zapewne być, bo granica pozostaje dla niepracujących zamknięta,

    Podobnie jest zresztą w Niemczech z kawiarniami i restauracjami. Mogą być otwarte jedynie do godziny 22.00,
    Bo jak wiadomo, wirus staje się bardziej zjadliwy po tej godzinie ,

  8. W Hiszpanii albowiem wolno uprawiać sport na wolnym powietrzu od 6 do 10 rano, bądź od 20 do 23 wieczorkiem. W pozostałych godzinach biegający zarażają. A w powyższych godzinach zarażają tylko siebie czyli o to chodzi.

  9. Ciekawostki z ostatniej chwili – ale trzeba je poprzedzić porcją informacji geograficznych. Otóż z São Paulo (stolicy stanu o tej samej nazwie) do Florianópolis (stolicy stanu Santa Catarina) jest 700 km, autostrada jest dobra, ograniczenie do 110km/godz i choć są po drodze dwa pasma górskie, to przy braku zatorów można to przejechać w 7 godzin. I ludzie tam uważają, że warto, bo bliższe plaże (São Vicente czy Paranaguá w stanie Paraná) to smutek.

    Z kolei, Floripa to duża wyspa (prawie 450 km²) i niemały kawałek zwany „Kontynentem”, a zwany tak z oczywistych przyczyn – i tam jest przemysł i wiele dobrych rzeczy, ale plaż nie ma. Na plaże trzeba przejechać przez most.

    Załatwione. Teraz do ciekawostki. Burmistrz miasta São Paulo bardzo narzekał, że połowa mieszkańców nie przestrzega izolacji i używania masek – no, trudno jest wyaresztować czy nałożyć grzywny na parę milionów osób. Więc wymyślił wraz z gubernatorem stanu taką ciekawostkę. Wzięli z czerwca Boże Ciało, z listopada Dia da Consciência Negra czyli Dzień Świadomości Czarnych, przylepili to do obecnego końca tygodnia i zrobili super-weekend. Oczywiście w nadziei, że jak ludzie będą mieli wolne, to będą siedzieć w domu.

    A tu się okazało (fb pomaga w rozprzestrzenianiu takiej wiedzy), że wielkie masy „paulistanos” (z miasta) i „paulistas” (ze stanu) zamierzają ruszyć na krótki urlop we Floripie. Wprawdzie pogoda zrobiła co można, żeby ich zniechęcić, ale przyznam, że zła pogoda we Floripie jest lepsza niż dobra w tamtym molochu.

    I burmistrz Floripy powiadomił, że samochody z rejestracją z São Paulo zostaną zatrzymane przed mostem i będzie im przykazana jazda dokądolwiek, a najlepiej do domu, ale nie przez most. Przypuszczam, że cały tzw. przemysł turystyczny chętnie by się złożył na odstrzelenie go, ale on jest twardy i uparł się, że (jak to mówią w sąsiednim języku) „¡no pasarán!”.

    Bo jak mówi dawne brazylijskie porzekadło: „gość w dom, wirus w dom”.

    Zakończę (rzekomo) chińskim powiedzonkiem: „obyś żył w ciekawych czasach”.

  10. @andsol
    Ta historia jest świetna.
    Jeszcze jak sobie wizualizuję to we wogle. 🙂
    Zawsze z przyjemnością czytam Wasze (Twoje u Ciebie i telemachowe u Telemacha) opowieści.

  11. @junoxe, cieszy mnie Twoje użycie zaimka „Wasze”. Gdyby była na świecie sprawiedliwość, wielu komentatorów, którzy od lat uważają, że warto tu zaglądać i dodawać swoje uwagi, pojawiałoby się w stopce czy w główce jako współtwórcy bloga.

  12. @andsol
    \junoxe
    Dzień mówienia sobie rzeczy przyjemnych? To bardzo sympatyczne.
    To dla odmiany historia mniej sympatyczna. Też z antypodów. Ale innych. .
    Cyril Ramaphosa jest fajnym gościem. Chce dla ludzi i ludzkości jak najlepiej, a że jest prezydentem – to w pewnych granicach może. Granice te wyznaczane są przez prawo.
    Na przykład takie spożywanie różnych niezdrowych używek. Jako prezydent mało mógł, ale nadeszła epidemia i nagle przestrzeń tego co prezydent może zrobić dla dobra swoich obywateli (albo dla tego, co jako dobro pojmuje) znacznie się powiększyła.
    Prezydent i jego główny siepacz, Bheki Cele zaczeli od alkoholu.
    https://www.thesouthafrican.com/news/why-alcohol-sale-banned-south-africa-during-lockdown/
    Ludność zacisnęła zęby, ale posłusznie łyknęła. To ośmieliło prezydenta i dołożył jeszcze palaczom tytoniu:
    https://www.iol.co.za/news/south-africa/coronavirus-in-sa-sale-of-cigarettes-prohibited-during-21-day-lockdown-45566024
    No i zaczęło się. Wpierw lekko zdenerwowani więźniowie przerzucili się z palenia papierosów na palenie więzień. Potem Minister finansów doznał zawału na widok dziury budżetowej. Czarnorynkowe ceny papierosów uległy podwojeniu, a potem potrojeniu. Konwoje wypełnione kontrabandą z Namibii przekraczały sobie granicę gdzie chciały i kiedy chciały. Następnie miliony zaczęły podpisywać petycję w sprawie zniesieni restrykcji odbieranych jako bezsensowne i bolesne. Na koniec w połowie prowincji miejscowe władze zaczęły przymykać oko – czyli doszło praktycznie do buntu i nieomal secesji.
    I chcąc nie chcąc władze musiały odpuścić.

    Jak to dobrze, że prezydent RPA nie jest fanatycznym zwolennikiem weganizmu.

  13. Wcale a wcale nie cieszy mnie i nie pociesza durnota objawiająca się na bliższych i dalszych antypodach.
    Wolałabym, żebyśmy byli durnowatą wyspą, z której jest gdzie popłynąć.
    Dla jasności.Tu jest mój kawałek podłogi. Zostaję.

  14. @Nowa
    Trudno się nie zgodzić. Niestety, człowiek często wiedziony irracjonalną wiarą w porządek rzeczy to ułatwia.

  15. Każdy stan uporządkowany jest niezwykle mało prawdopodobny, natomiast najbardziej prawdopodobny jest stan nieuporządkowany. Na przykład w Hiszpanii tekę ministra zdrowia nosi filozof.

  16. @nowa
    Widzi Pani, sprawa jest skomplikowana. Co doskonale ilustruje podany prze Panią przykład.
    Bo czy jest to źle, czy dobrze, że, prawda, filozof? A nie, na przykład, politolog? Filozofia jest nauką uniwersalną, ba, zwana była kiedyś (prawdopodobnie w czasach przedoświeceniowych) królową nauk. Nie wszyscy się z tym zgadzali i próbowali nawet dokonać detronizacji na rzecz matematyki. Do dziś zresztą trwają spory ignorantów na ten temat. Jakby to było ważne.

    Ale ja nie o tym. Ja o tym, że w Niemczech ministrem od zdrowia jest bankowiec (z zawodu) a politolog (z wykształcenia). Młody ten człowiek (rocznik 1980) wykazuje się w sprawach dotyczących zdrowia oraz chorób całkowitą ignorancją.

    Pytanie, czy lepiej karmić osła melasą, czy jednak raczej kotletami mielonymi pozostawiam bez odpowiedzi. Powodem jest to, że odpowiedzi nie znam. .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s