Bobola

Byłem bliski 16 lat gdy oznajmiłem rodzicom, że nie zamierzam więcej „chodzić do kościoła”. Myślę, że wtedy matka była już całkiem bogosceptyczna (uczęszczanie do wileńskiej szkoły sióstr zakonnych kiedyś musiało przynieść ten wynik), a ojciec, choć wydobycie się z łagru przypisywał niejakiej św. Maryi, też to jakoś spokojnie zniósł.

Uznałem, że po tym oświadczeniu nie ma sensu obchodzenie imienin (choć niewielu kolegów kojarzyło imieniny z katolicyzmem) i wiele, wiele lat później, czytając szczegółowy życiorys Andrzeja Boboli, ucieszyłem się jak trafna to była decyzja. Lepiej nie być związany z tym niebezpiecznym świrem.

Lektura o nim była pożyteczna, bo choćby opowieść jak ów gość pojawia się w jakiejś białoruskiej wiosce (zapewne było wiele takich przypadków) i przymusza kilkanaście bogobojnie żyjących par do ożenku po katolicku ujawniała bezsens zaśpiewów o tysiącleciu katolicyzmu w Polsce, skoro jeszcze w okolicach roku 1640 były spore połacie Kraju nietknięte tym wirusem. A także wyjaśniała czemu, gdy go Kozacy dopadli, bardzo źle go potraktowali. Jeśli kościelne źródła mają podobieństwo do realnych zdarzeń, to znacznie przesadzili ze swoją zemstą. Ale relacje hagiograficzne można by uzupełnić opowiadaniem o cierpieniach rodzin – a także całych społeczności wiejskich – których wiarę, obyczaje i kulturę upodlono (z największą pewnością nie ograniczając się w tym działaniu do słownej perswazji).

Myślę, że ten osobnik był bardzo podobny do tzw. „ojca” Rydzyka i dlatego nie wierzę, by po śmierci ciało pana Boboli zachowało cudowny kształt i przyjemny zapach – choć może są tacy, co uwierzą, że i pan Rydzyk tak by się zachował po przestrzennym oddzieleniu jego członków na odrębne kawałki. Czego wcale mu nie życzę, bo nie zasługuje na dwie godziny tortur, a na wiele lat życia w pogardzie i ubóstwie. Ale mam to za mało prawdopodobne i łatwiej wyobrazić sobie jego przyszłą kanonizację, bo polski KRK nie zna miary śmieszności.

5 myśli na temat “Bobola

  1. Nie jestem pewien czy kościelne hierarchie aż tak Rydzyka uwielbiają żeby go kanonizować. Przecież to on przez lata im wyżerał wisienki z tortu i owieczki bałamucił robiąc swoją prywatną firmę w firmie.

  2. @kwik: i z powodu tego „oryginalnego” życzono mi różnych rzeczy (ale nie dawano prezentów) w listopadzie. Skończyło się to po wyjeździe z Polski.

    @nightwatch: gdy lud załka „subito santo” i cudów wielka mnogość się ujawni…

  3. Ja też jestem tylko słabym człowiekiem. Kto wie, może jakby się okazało że kandydat na świętego musi tylko zrezygnować z bogactw doczesnych i przejść choćby niewielkie ale jednak męczeństwo… Co nam szkodzi spróbować?

  4. Polecam żywoty świętych Mikołejki (nie pamiętam „Żywoty świętych poprawione”, czy jakoś tak tytuł). Są tam trzy rozdziały „ekumenia we krwi”. Bo męczeństwo (i działalność) Boboli, to część wojen religijnych, a on sam był działaczem jednej ze stron. OK, nie słyszałem by osobiście sprawiał jakieś nieszczęścia i traumy, ale generalnie brał w tym zaprowadzaniu katolicyzmu ogniem i mieczem udział. I za to został umęczony.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s