Zerowartościowa logika

Brazylia. W wielu miastach protesty, domaganie się impeachment prezydenta Bolsonaro, widząc w jego działaniach (i uchylaniu się od nich) powody licznych śmierci przynoszonych przez koronawirusa. I w ostatnią niedzielę…

Stop. W ostatnią niedzielę było zupełnie inaczej. Protesty, ale ani słowa o wirusach. Sznury samochodów, wystające z nich ręce trzymające olbrzymie flagi, z głośników powielane żądanie, by zapobiec fałszerstwom w wyborach i wrócić do kart papierowych, które można sprawdzić, ponownie przeliczając w przypadku wątpliwości. Lud tego się domaga, zapewniały skandowane hasła.

W moim stanie lud ma samochody. Prawie 75% rodzin. Widzę to na codzień. Ale to nie są samochody do defilad. Niekiedy z tłumików wydobywa się ciemny dym, opony bywają widocznie zmęczone, tankowanie często jest na niezbędne minimum, a dokupienie do samochodu ślicznej dużej flagi jest prawie nie do pomyślenia. Ale nie ma jak sprawdzić kto defilującym za kartami wyborczymi kupił flagi i dolał benzyny.

Choć łatwo to zgadnąć, słysząc płomienne przemówienia polityków popierających ten protest. Cytuję nieomal dosłownie jedną z takich wypowiedzi: „Lula wyszedł z więzienia i prognozy wyborcze mówią, że w przyszłym roku może już w pierwszej turze wygrać wybory. I on chce sfałszować wybory, dlatego chce utrzymania wyborów z urnami elektronicznymi. Żeby to zatrzymać trzeba wrócić do uczciwych kart wyborczych”.

Gdy to jest połknięte zbyt szybko, jak i każdy inny przysmak, traci swój urok. Więc powtórzę to, tym razem powolutku.

1. Lula odzyskał prawa wyborcze.

2. Choć jeszcze nie ogłosił zamiaru kandydowania w przyszłym roku (i nie może, jeszcze jest za wcześnie na zgłaszanie kandydatur) instytuty badania opinii publicznej dość zgodnie stwierdzają, że może zostać wybrany w pierwszej turze, czyli otrzymując ponad 50% głosów.

3. I on i Dilma wygrali wybory gdy użyto urn elektronicznych. Wprawdzie Bolsonaro też, ale wybory Luli i Dilmy były podejrzane, a Bolsonaro – nie.

4. Ponieważ Lula ma szanse wygrać szybko wybory, to chce je fałszować, i to głosowaniem elektronicznym. Wprawdzie nie wypowiedział się (jak i żaden inny polityk przed ostatnimi oznajmieniami prezydenta Bolsonaro) o sposobie liczenia głosów, ale ma w sobie coś takiego, że z pewnością sfałszuje.

Ech, kiedyś takie rzeczy mówił tylko Monty Python i to było bardzo śmieszne. A teraz śmieszne już nie jest.

Na szczęście nie wszyscy jeszcze nie zwariowali. Najwyższy Sąd Wyborczy, zupełnie niezależny od innych sądowych instancji, jest sprawny i prowadzą go dobrzy fachowcy. I jego przewodniczący natychmiast odparował sugestie, że mogą nastąpić zmiany w systemie głosowania. Powiedział: od 25 lat w Brazylii ten system działa, nie ma i nie było liczących się skarg czy podejrzeń co do jego rzetelności. A ci, którzy sugerują, że karty papierowe dają lepsze gwarancje unikania fałszerstw mogą sobie przypomnieć, że w zeszłym roku w USA były wybory z kartami papierowymi i do dziś przegrany kandydat twierdzi, że system nie ochronił go przed fałszywymi wynikami.

PS. Autor czyli narrator ze wstydem przyznaje, że w zdaniu Na szczęście nie wszyscy jeszcze nie zwariowali nie zauważył bezsensownego drugiego nie. Dodało ono do tekstu głębi na miarę Derridy czy Deleuze’a, ale zasmuciło paru czytelników. Przedkładam przeprosiny, a jeśli by były niewystarczające, zwrot należności za bilety można otrzymać w kasie.

8 myśli na temat “Zerowartościowa logika

  1. „ Na szczęście nie wszyscy jeszcze nie zwariowali.”
    Zdanie godnie nawiązuje do tytułu?

  2. @junoxe: to jest (jeśli dobrze zrozumiałem) teza zapraszająca do dyskusji. Autor nie zadeklarował się jednoznacznie, że uważa ją za słuszną.

  3. @telemach
    Byłem sobie myślący, że Autor utożsamia się z Narratorem i „na szczęście” jest Autora stanowiskiem. Ale nie jestem przyspawany do swojej opinii.

  4. @junoxe: ja też nie. Wręcz przeciwnie. Mogę się mylić, a czasami nawet muszę. Czekamy zatem na egzegezę.

  5. Autor jest narratorem, a narrator autorem i autor zgadza się ze sobą. Całkiem często. A do dyskusji autor zaprasza, choć w zmieniającym się klimacie nikt nie wie do czego to może doprowadzić.

  6. Skoro już omówione zostały związki między Autorem i Narratorem, pozostaje jeszcze rozważyć stanowisko Podmiotu Lirycznego 😉

  7. Podmiot Liryczny poszedł pod natrysk i chwilowo jest niekomunikowalny. Pod jego nieobecność przyjmuje się pogląd, w którym jest najwygodniej.

  8. Wygląda zatem, że jesteśmy tam gdzie byliśmy.
    Co może nie jest najgorszym rozwiązaniem all things considered.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s