Wszelkie podobieństwa są … podobieństwami

W roku 2009 pani Ewa Kopacz, minister Zdrowia, lekarka ze specjalizacją z pediatrii, postanowiła, że rząd nie zakupi szczepionki mającej chronić ludność przed epidemią świńskiej grypy. Epidemia nie dotarła do Kraju, pani minister zasłynęła jako osoba, która uratowała krajowe finanse przed zbędnym a drogim zakupem. Później pomogło jej to zostać szefową rządu.

W roku 2020 pan Jair Bolsonaro, prezydent Brazylii, kapitan ze specjalizacją w zabijaniu (jak oznajmił w roku 2017, już jako kandydat na prezydenta), oznajmił, że covid-19 to tylko grypka i nie zezwolił, by finanse federalne zostały użyte na rozwijanie brazylijskiej szczepionki czy zakup gotowej z innych krajów.

Pokerowe zagrania. Pani Kopacz wygrała, pan Bolsonaro przegrał. Czy wyniki gry w pokera (przy wykonywaniu swoich publicznych funkcji, a nie w domu, z rodziną) mogą być podstawą oceniania jakości polityka? Naiwnie rzecz biorąc, pan Bolsonaro powinien cieszyć się uznaniem polityków PO.

16 myśli na temat “Wszelkie podobieństwa są … podobieństwami

  1. Kręte są ścieżki szczepień i szczepionek.
    Pan Premier Morawiecki podjął humanitarną decyzję, żeby trochę naszych szczepionek sprzedać do Australii (39% populacji dostało choć jedną dawkę) i Norwegii (70% z co najmniej jedną dawką).

    Nam szczepionek zbywa, bo już zaszczepiliśmy 50% populacji. Nawet Brazyli w tym rankingu (z 57%) wypada lepiej…

  2. Dzięki, Wojtku, nie wiedziałem o tym kolejnym strzale polskiego rządu w swojego wirusa. Nawiasem, czy pan Tusk wyjaśnił kiedyś jak ten bliski znajomy pana Gulbinowicza przytrafił mu się jako doradca – i co mu doradził oraz za ile?

  3. Wszelkie rozważania na temat „tych” szczepionek są obarczone grzechami pierworodnymi wynikającymi z kilku myślowych wykolejeń przy ustalaniu dogmatów leżących u podstaw percepcji zjawiska zwanego (nadal) żartobliwie pandemią COVID-19. Jest to trudny temat. Bardzo trudny. Pomiędzy głupawym i nieodpowiedzialnym: „szczepienie jest zbrodnią na ludzkości, a ja się nie zaszczepię, bo nie” a entuzjastycznie-naiwnym „szczepienie jest w każdym przypadku dobrodziejstwem i aktem człowieczeństwa, bo inaczej wszyscy umrzemy w męczarniach” jest jeszcze rozległy obszar półcieni i niuansów wynikający z tego, że rzeczywistość jest skomplikowana. Jak również tego, że nie ma jednej globalnej, pandemicznej rzeczywistości: rzeczywistość schorowanych, niedożywionych lub bezdomnych jest inną rzeczywistością niż rzeczywistość młodych, odpornych i zamożnych. Rzeczywistość zagrożonych ze względu na podeszły wiek lub status immunologiczny jest inną rzeczywistością, niż rzeczywistość statystycznie względnie bezpiecznych. Co wiemy? Wiemy obecnie, że szczepionki zapewniają przez okres ok. 6 miesięcy względną ochronę przed ciężkim przebiegiem schorzenia. To dużo zważywszy na fakt, że alternatywą jest rosyjska ruletka i pełne gacie strachu.
    Jak jest tak naprawdę – nie wiemy. Wiedzielibyśmy gdyby ktoś wpadł na pomysł regularnego testowania reprezentatywnej, losowo wybranej grupy zaszczepionych i niezaszczepionych na obecność wirusa i przeciwciał.
    Dziwnym trafem takich badań nie ma. Wynikami nie są zainteresowane obie strony toczonej obecnie religijnej wojny.

  4. Nigdy nie miałem dobrej orientacji w temacie wojen Covidowych tj kto z kim i o co walczy, ale wobec ostatnich informacji o nie tak dużej skuteczności szczepionek jak to zapowiadano to już zupełnie nie potrafię ustalić gdzie przebiega linia frontu.
    Producenci szczepionek na badania się powołują podając swoje procenty skuteczności, zbadali także to że owe procenty spadają z czasem (i w miarę pojawiania się nowych wersji wirusa). No i jak tu teraz ustalić czy to sukces czy porażka? Nie dziwi mnie też że bez jakiegoś asa w rękawie nie mają ochoty na więcej badań.

  5. „Producenci szczepionek na badania się powołują podając swoje procenty skuteczności,”

    Naprawdę warto przyjrzeć się dokładniej temu kto te badania robił, kto nadzorował i kto wymyślił metodykę (study design). A przede wszystkim w jaki sposób poskładali sobie autorzy tych badań kohorty wiekowe probandów.

    Aby nie przynudzać posłużymy się przykładem. Jeśli chcemy zbadać czy po podaniu tabletki aspiryny babcię mniej boli kopnięcie w dupę niż bez podania to raczej nie powinniśmy sobie do badań wybierać kulturystów w sile wieku, kopać ich w jaja, a następnie pytać czy dupa ich boli i jak bardzo.
    A w końcu wysnuwać na podstawie uzyskanych od kulturystów odpowiedzi daleko idących wniosków na temat samopoczucia babci i roli aspiryny w tym procesie.

    Myślę, że to w jaki sposób zbadano i ustalono skuteczność szczepionek przejdzie do historii nauki. Ze względu na daleko idącą porównywalność prowadzonych badań z procederem opisanym powyżej. Niewiarygodne?
    Niestety nie.
    Co nie oznacza bynajmniej, że szczepionki są niebezpieczne i do niczego. Twierdzenie, że tak jest zbliżałoby nas do Kaji Godek. Na pytanie, czy strach przed zbliżeniem się do Kaji Godek musi wyłączyć krytyczne myślenie i zastąpić je ślepą wiarą – też mam odpowiedź.

  6. Kłopot w tym, że gdy koszty idą w miliardy (dolarów czy euro, whatever) i są sprzężone z pośpiechem, laikowi jest bardzo trudno ufać autorytetom, bo z historii wiadomo, że za miliony i oni bywają do kupienia. Nie mówiąc już o tym, że w takim pośpiechu i napięciu rośnie ryzyko, że mogą się pomylić. I w dodatku jak już zostaje się autorytetem, trudną do wydukania jest fraza nie wiem albo nie jestem na 100% pewien.

  7. Nie mieszałbym dwu porządków: badań naukowych (z wszelkimi zasadami ich prowadzenia) z jednej, i „wiary w gusła i zabobony ludu polskiego” z drugiej.

    Jeżeli ktoś wierzy, że opublikowanie sprawdzalnych i powtarzalnych zasad przeprowadzenia badań nad skutecznością szczepionki, po którym nastąpi seria badań sprawdzających, spowoduje zmianę podejścia Podhala do szczepionek — jest bardzo naiwny.

    Ludzie lubią oglądać filmy które już im się spodobały i wyznawać poglądy „naukowe”, do których są od małego wdrożeni.

  8. W temacie autorytetów naukowych do kupienia – mam wrażenie że nic nie musi odbywać się pod stołem. Instytucje naukowe finansowane z budżetu państwa, granty przyznawane przez urzędników – myślę że autorytety dobrze wiedzą kiedy lepiej siedzieć cicho.

  9. @wojetmyszka:
    „Nie mieszałbym dwu porządków: badań naukowych (z wszelkimi zasadami ich prowadzenia) z jednej, i „wiary w gusła i zabobony ludu polskiego” z drugiej.”

    Zapytam (może trochę naiwnie): czy krytyczne spojrzenie na głębokie przeświadczenie „baby” z Podhala, że „na raka, to tylko panoczku wyciąg z huby i korzenia chrzanu pomogą” i sceptycyzm dotyczący skuteczności nowatorskiej terapii forsowanej przez konzern A albo B ze wsparciem finansowanych przez nie instytutów C i D i opłacanych lobbystów X i Y muszą się wzajemnie wykluczać?

  10. Przy okazji, jest taki sobie artykuł sprzed pół roku sugerujący, że coś tu silnie śmierdzi, i niestety nie pojawiły się później materiały mogące uspokoić nas, że wszystko jest w absolutnym porządku.

  11. Ano był. W Niemczech „wolno” przebąkiwać również w mediach mainstreamowych od czasu gdy (nie tak dawno) NZZ zaryzykowała artykuł powtarzający główne punkty oskarżeń i zacytowała uciszane przez wysokich oficjeli WHO głosy domagające się dalszych wyjaśnień. Przebąkiwać.
    Sprawy zaszły (obawiam się) o wiele dalej niż możemy sądzić. To przeświadczenie też zawdzięczam NZZ , która ma odwagę publikować przyklepywane gdzie indziej medialną łopatą wydarzenia i fakty- Jak np. tu:
    https://www.nzz.ch/english/swiss-phd-students-dismissal-spotlights-chinas-influence-ld.1638771
    Włosy stają dęba.

  12. Widzę, że rzecz jest całkiem świeża, sprzed paru tygodni. Ciekawe, że ma wygląd stuletnich chińskich jaj. W europejskim wydaniu.

  13. @jubalfh – atakować telemacha i jego poglądy można, ale w cywilizowany sposób. Usuwam Twoje dwa wpisy i zachęcam do przeredagowania ich tak, by nie zawierały obelg.

  14. „atakować telemacha i jego poglądy można, ale w cywilizowany sposób.”
    Można, niestety, również w sposób mało cywilizowany. Tylko po co? Nie lepiej spokojnie porozmawiać.?

    Wiem, że jest to mało popularny sposób komunikacji, ale ja chyba jakiś staroświecki jestem. Nadal lubię.

  15. Przypuszczam, że Twoje „nadal lubię” ma podkład podobny do mojej niezgody na agresję, brutalność, wulgaryzmy. Rzecz nie w estetyce, a w niezgodzie na zwroty, które wyznaczają koniec rozmowy. Po nich może być jeszcze sesja wrzasków i dowcipasów, ale nie zostaje nic, co by się nadawało na powrót do przemyślenia tematu.

    Owe zwroty (sądzę) biorą się z niecierpliwości, by świat uznał, że mówiący ma rację. Też mam tę niecierpliwość, ale oprócz niej także świadomość, że dla wielu, wielu zagadnień nie ma szybkich czy łatwych rozwiązań. Po prostu nie ma, a podnoszący głos i oznajmujący „a ja mam je, tylko inni tego nie potrafią dostrzegać” najprzypuszczalniej wykazuje ignorancję, a nie iluminację. I nader często granicą ludzkich możliwości jest czytelny zapis swych refleksji, by ktoś kiedyś mógł z nich mieć jakąś myślową korzyść.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s