7 więźniów, prawie recenzja

Motyw „niewinny i zniewolony” może być jednym z najczęściej pojawiających się w literaturze. Po części (sądzę) dlatego, że role są jasne od początku i nie ma wahań czy sympatyzować z bohaterem. Ale dla twórców jest istotne, że fabuła może rozwidlić się w najróżniejsze sposoby.

Gdy motyw zemsty nie miał powszechnej aprobaty (i tylko Pan Bóg dbał o uczynienie zadość sprawiedliwości), szła fala wyciskających łzy opowieści o dobroci, która po chrześcijańsku jest w końcu wynagrodzona. Czasy społecznej rewolty (i braku cierpliwości, by czekać na Pana Boga) przyniosły temat zemsty w różnych wydaniach, od komediowych do brutalnych. Te ostatnie w filmowych wersjach celują artystycznymi zabiegami dającymi widzowi szybką radość i ulgę, a reżyserom rozgłos.

Ciekawą i dość baśniową mieszanką przedstawienia pokornej cierpliwości z nadzieją na zemstę jest film z 1994 roku „Skazani na Shawshank”. Chyba ma te składniki dobrze wyważone, skoro są nauczyciele filozofii używający go jako bazy do dyskusji na odwieczny temat „jak ofiara ma reagować na zło, by przetrwać”.

Tak, oglądałem, dobrze się to widziało, a przypomniał mi go syn kojarząc go z dostępnym w Netflix nowym brazylijskim filmie „7 więźniów”. A ten ma wiele zalet: krótki (półtory godziny), bez nadmiaru gwałtownych scen, bardzo realistyczny – ale największą jego zaletą jest jego niebanalny udział w owej dyskusji.

Oczywiście jedynym spoilerem będzie tu podanie imienia i nazwiska reżysera: Alexandre Moratto, ale jeśli będą jakieś komentarze do tego wpisu (uwierz mi, nie zachęcam do nich, po prostu mam pewne uwagi do tematu, nie do filmu), to dorzucę tu i moje três centavos.

6 myśli na temat “7 więźniów, prawie recenzja

  1. No to wyjdę „na-przeciw” i zapytam dlaczego podanie nazwiska Alexa Moratto jest spoilerem. Jak nazwisko reżysera może być spoilerem? Pewnie może, ale ja nie wiem jak. Czyli nie wiem czegoś co Andsol wie, ale nie powie, no chyba że ktoś grzecznie poprosi. Więc proszę.

  2. One dotyczą rachunków. Chodzi o liczbę niewolników na świecie. Część danych jest podawana publicznie (choć nie zawsze oficjalnie): więźniowie w USA, Ujgurzy w Chinach… Jeśli nie domagać się w definicji kajdanek i zamkniętej przestrzeni 24/7, sprawa się komplikuje. Można tam wliczyć robotników z sweatshops w Bangladeszu, Brazylii – ale też i w wielu innych miejscach. A jeśli na miejscu trzyma nie łańcuch a groźba i szantaż, i zacznie się myśleć o losie kobiet, które w pewnym momencie powiedzieły „tak” albo i nie mogły powiedzieć „nie” (oczywiście w różnych teokracjach, la Pologne y compris), liczby stają się makabrycznie duże.

  3. Ale jak tu postawić granicę? Nawet jak ktoś powiedział ‚tak’ (z własnej woli lub pod jakimś naciskiem) to przecież za parę lat może chcieć powiedzieć ‚już nie, dziękuję ‚ – i nawet w teokracji (no, powiedzmy, w tej o której mowa) można to legalnie zrobić. A jeszcze jak do rachunków wrzucimy pracę – oczywiście nie do końca wierzę że ludzie bez żadnej formy nacisku robią nadgodziny w rozmaitych pakowniach Amazonu czy z entuzjazmem każdego dnia ścigają nieosiągalne normy dostarczeń przesyłek, ale mimo wszystko jakąś możliwość zmiany tej sytuacji mają. Bez gwarancji że zmiana będzie na lepsze, co prawda, ale takiej gwarancji to nikt nie ma (i dlaczego nie uwzględnić pracowników korporacji związanych złotymi kajdanami – też zapewne czują presję).. Ale nie w tym kierunku chciałem iść, wydaje mi się że nawet jak już nasze kracje poradziły sobie z niewolnictwem oficjalnym/systemowym, to nie ma dobrych rozwiązań dla rozmaitych sytuacji indywidualnych – szefów psychopatów, manipulantów, rodzinnych tyranów i szantażystów i innych podobnych zakapiorków którzy ujawniają się tylko w bezpośrednich, bliskich relacjach a dla publiki prezentują się jako osoby idealne.

  4. Wolność — przeciwstawieństwo niewoli — to cholernie skomplikowane pojęcie. W zależności od tego, gdzie między marksistowską „uświadomioną koniecznością” a sarmackim liberum veto określimy granicę, liczby te mogą być krańcowo różne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s