Cud.1.

W kawałku występu Olki Szczęśniak „Wszyscy jesteśmy hipokrytami”, do znalezienia w Sieci jako „Kościelne manipulacje”, aktorka wykpiwa (2:17) kościelne ujmowanie tego, że w zamachu na World Trade Center „zesłane przez Boga drobne przeciwności losu” uratowały jakiejś kobiecie życie.

W takim ujmowaniu zjawisk celują księża, ale nie tylko oni. Nie wiem czy taka nieumiejętność ujrzenia całości obrazu to egocentryzm czy umysłowa ślepota, ale bredzenie o „cudach” jest bardzo rozpowszechnione i słuchającego doprowadza do rozpaczy.

Rzadkie zdarzenia budzą zainteresowanie, ale dlaczego nazywać „cudami” tylko te ze szczęśliwym końcem? Na przykład, jeśli w roku 2010 było na świecie ponad 30 milionów lotów dużych (nie-wojskowych) samolotów, a tylko koło 30 z nich zakończyło się katastrofami, to może takie zdarzenie obarczone prawdopodobieństwem jednego procenta z procenta z procenta bardziej zasługuje na nazwę cudu? Tym bardziej, że bogowie z naszej cywilizacji bardziej odznaczają się okrucieństwem niż codzienną dobrotliwością, więc tego typu cudy są bardziej w przypisywanej im naturze.

A jeśli by na poważnie zastanowić się nad codzienną liczbą pomyślnych okoliczności pozwalających człowiekowi pozostać przy życiu w jednym i nieuszkodzonym kawałku, można dojść do liczb, które nie mieszczą się w podręcznym kalkulatorze – licząc komary, które nie wszczepiły jakiegoś paskudztwa, kierowców, którzy wymijając nas nie włączyli komórki czy okropności ze sklepu spożywczego, zlikwidowanych przez nasze prywatne enzymy. I człowiek będzie tak zszokowany tym, że żyje, że od tego może się skończyć przez atak serca.

5 myśli na temat “Cud.1.

  1. Tak. Słyszałem w święta o takich cudach. O tym jak ludzie którzy nie powinni a przeżyli. Ale o tych co powinni a nie przeżyli już nie. Trupy się nie skarżą, dlatego o antycudach Antyboga cisza.

  2. A ileż to nieklasyfikowanych cudów dzieje się codziennie w szpitalach czy karetkach ratunkowych – każdy chirurg w swojej karierze ma pewnie więcej cudów na koncie niż wszyscy święci kiedykolwiek

  3. W porównaniu z „Nebrasca Miracle” wspomniany przez panią Olę cudzik skromny jest nad wyraz. Jakiś mało imponujący. Być może jednak Bozia babtystów bardziej się wysiliła:

    Nawiasem, ten incydent przywoływany jest od lat z rozbawieniem przez wszystkich autorów omawiających nasze kompletnie błędne wyobrażenia dotyczące prawdopodobieństwa lub nieprawdopodobieństwa wystąpienia czegośtam.

  4. Zaiste imponujące. Ale może po prostu prawie wszyscy chórzyści już wcześniej notorycznie się spóźniali. A gdy nieoczekiwanie wyszło im to na dobre i uszli z życiem nie wypadało upierać się przy prozaicznej prawdzie, że specjalnie umawiano ich pięć minut wcześniej.

    Sam kilka razy doraźnie skorzystałem z cudownych zbiegów okoliczności, na dłuższą metę gówno z tego miałem więc perły przed wieprze.

  5. Opowiadanie fantastyczne:
    z Ziemi startuje rakieta. Leci daleko. Ma zabezpieczenia wielokrotne. Dowódca zdejmuje jedno zabezpieczenie w jednym miejscu. Następuje niewytłumaczalna eksplozja.
    Wytłumaczenie autora: prawa statystyki są prawami Wszechświata (albo Świata, bo po co „wszech”?).
    Dowódca uratował skazany przez te prawa na zagładę pojazd.

    Bo gdzie nie mogą wydarzyć się małe awarie tam wydarzy się duża.

    Autor i tytuł przeze mnie zapomniane.

    Gdyby się pobawić pojęciami, możnaby powiedzieć, że z tego powodu państwo doskonałe nie mogłoby przetrwać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s