Dobra rada dla Pana Premiera

Drogi Młody Człowieku! Jako dawny kolega z uczelni (i z ubeckiego procesu) Pańskiego Ojca mam dla Pana prawie ojcowską radę. Chciałbym, by uniknął Pan kolejnej wtopy, bo te, w które wepchnęli Pana fałszywi przyjaciele, wystarczą na wiele lat. A wisząca w powietrzu kolejna możliwość może zaprzeczyć Pańskim własnym stwierdzeniom i będzie jeszcze bardziej głupio niż… Czytaj dalej Dobra rada dla Pana Premiera

Lewak

Skoro w niedawnym komentarzu ujawiłem rysberlinowi zamysł opowiedzenia o dwóch tomach opowieści Jana Gauzego o Brazylii, zacznę już teraz, od skopiowania urywka wyjaśniającego czemu wkrótce po opisanych wydarzeniach – Radom, rok 1909 – 14-latek zakończył swą edukację, co uczyniło z niego awanturnika i poszukiwacza przygód. Właśnie w Brazylii. Tymczasem zbliżał się dzień 1 Maja, dzień… Czytaj dalej Lewak

Koce dla Indian

Zazdroszczę różdżkarzom. Staje taki na gołym polu, trzyma gałązkę w dłoni i ona sama mu mówi: „o, tu się wgłąb, a tryśnie to, czego ci trzeba”. A jak ja czegoś szukam i staję w tym bezmiarze Internetu, nic mi nie powie: „tu, tu masz źródełko, nic, tylko kopać i kopiować”. I na ogół jak coś… Czytaj dalej Koce dla Indian

Jednoliterowce, nie jednolinijkowce

Lubię sztychy jednoliterowe. Jak klasyk, z naukowego robiący naukawe, z publikacji bublikację, czy niedawna uwaga Babilasa o Polsce, co wstała z kolan i stała się moczarstwem. Właśnie natknąłem się na zwrot it sounds sciencey. No właśnie. Urok tego, że wszelkie banialuki, atakujące nauki i podające się za „alternatywy” chcą uchodzić za krewne nauki. A powinny… Czytaj dalej Jednoliterowce, nie jednolinijkowce

Gdzieś po drodze

Trudna sprawa z przekazami w obrazkach. Odległości między kiczem a sztuką bywają niewielkie, a granice płynne. Ale nie będę przejmował się gdzie specjaliści usytuowaliby to, co znalazłem w książce Davy Sobel „The Planets”. Pokazuję, bo mnie trochę rozbawiło, przekonań o dobrym smaku nie uraziło, a zobaczyć ponownie mogę bez otrząsania się. Taki już jestem odważny.

Przed wiekiem też było gorąco. 2.

Rok 1926, wnet po ukończeniu wileńskiego Gimnazjum Hebrajskiego 18-letni syjonista Jefim Gordin dociera do Hajfy. Po paru dniach jedzie do Jerozolimy, po drodze widzi klasztory i pisze do rodziny: One naprawdę zaśmiecają kraj… W każdym miejscu, które jest powiązane z jakąś biblijną tradycją, stoi klasztor. Trzeba być wdzięcznym, że Tel Awiw nie został wspomniany w… Czytaj dalej Przed wiekiem też było gorąco. 2.