On też nasz i nie nasz

A więc Jan Heweliusz mógł porozumiewać się po polsku z królami Janem Kazimierzem i Janem Sobieskim (choć nie wiem czy było to w modzie i czy obie strony chętnie wybierały ten język):

’From 1618 to 1624, he was a student at the Danzig Gymnasium Academicum. After a brief time away from Danzig to learn Polish, he returned in 1627 and began formal studies in astronomy and mathematics under the tutelage of Peter Krüger[…]’

To pani Voula Saridakis w Proceedings of the 2nd International Conference of the European Society for the History of Science, Kraków 2007. Tak, to był taki okres gdy było ważne dla nas pokazywanie wielowiekowych powiązań z Europą.

Ciekawostka z angielskiej wersji Wikipedii (nie ma o tym nic w polskiej wersji): ’Descendants of Hevelius live in Urzędów in Poland where they support local astronomy enthusiasts’. Niestety wydaje się, że prócz tego Urzędów nie ma wielu powodów, by chlubić się działaniami swych mieszkańców…

6 myśli na temat “On też nasz i nie nasz

  1. Ciekawe rozważania.

    Taki Newton (źył ciut później) opublikował swoje zasadnicze dzieła po łacinie, a nie po angielsku. Ale może taki Heweliusz (Johannes Hevelius, Johann Hewelcke) uczyl się, studiował i plotkował po polsku…

    Zapewne korzystał z rozmówek niemiecko-polskich spisanych przez nauczyciela gimnazjum Nicolausa Volckmara (http://szukamy.org/wp-content/uploads/2018/12/VOLCKMAR-FULL-DRUK-1.pdf) które są bardzo ciekawe i pouczające.

    Kratze mich zwischen den Schultern, und auf den Rücken, da ich nicht kann zureichen, ich will dich wieder kratzen.

    co na nasze się tłumaczy jako

    Podrapże mię między plecami i na grzbiecie, kędy nie mogę dosiądź, podrapię ja też ciebie.

    Studia literaturowe w internecie prowadzą jednak w dziwne rejony…

  2. Wojtku, a co jest dziwnego w rejonie pleców?

    Rozmówki urocze. Zresztą, prawie zawsze dawne rozmówki są urocze.

    Zacząłem zastanawiać się jak by wyglądały dziś chadeckie rozmówki polsko-węgierskie…

  3. Zupełnie luźny związek, przypomniało mi się opowiadanie Vonneguta o wojskowym tłumaczu, który po cywilnemu uderzał w konkury do niemieckiej panny i na powitanie przyjaźnie zagaił do rodziny ‚Gdzie są wasze haubice’

  4. … i możesz nie poznać bo czytałem to tak dawno że mogę pamiętać zupełnie coś innego niż było napisane. Ale autor się zgadza.

  5. Hmm.. wiem (nawet z własnych doświadczeń), że niewiele jest wart „naoczny świadek”, ale „naoczny czytelnik” też może wprowadzać w błąd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s