Nie zawsze

Jedno miasto było poważne, solidne, nawet nieco nudne. Przez grzeczność mówiono, że zabytkowe. Coś takiego jak dziś miasta w Szwajcarii. A drugie, wręcz odwrotnie, gdzie mogło tam wdawało się w zbytki. Wstydki… to znaczy, wstyd wchodzić w detale. No, jak Las Vegas, miasto zbytkowe. Tylko że J* nie zajmował się takimi drobiazgami jak samogłoski. Zbytkowe,… Czytaj dalej Nie zawsze

Rozwidlenia i zawikłania

W matematycznej gwarze „trywialny” znaczy: prosty, szablonowy, oczywisty. Kiedyś kształcone w martwych językach źródło wyjaśniło mi, że to ze starożytności, bo tri to trzy, via to droga, a drogi najczęściej nie spotykały się (jak to mają dziś w zwyczaju) krzyżując się, co na upartego jest złączem czterech kierunków, lecz trójkami. Czyli trywialny był taki wszystkim… Czytaj dalej Rozwidlenia i zawikłania

A zaczęło się tak niewinnie

A imię jego 44. Jak to „kogo?”, przecież to oczywiste, Isaaka Newtona. Miał 44 lata gdy w roku 1686 zakończył pisanie Matematycznych zasad filozofii naturalnej i w następnym roku wyszły one drukiem. Jak pamiętamy, giganci umysłu, wyprowadzający ludzi ze starożytnych przekonań o organizacji świata i fenomenalnymi krokami wprowadzający to, co dziś nazywamy fizyką, nie opierali… Czytaj dalej A zaczęło się tak niewinnie

Do pograniczników

Parę lat temu oznajmiono, że do naszych drzwi stukają tłumy ciemnoskórych mogących przynieść do Kraju pasożyty. Ludzie tak się tym przejęli, że nie pomyśleli o biciu brawa po tym pokazie gdy pasożyt straszył pasożytami. Tak wystraszono bohaterskich Polaków inwazją pięciu cudzoziemskich rodzin na każdą z krajowych gmin (a każda z tych rodzin by miała mężczyznę,… Czytaj dalej Do pograniczników